Samolot z amerykańską Pierwszą Damą Melania Trump został zmuszony do zawrócenia i wylądowania po tym jak kabina wypełniła się dymem - podało BBC. "Wszystko jest w porządku, a wszyscy są bezpieczni", powiedział rzecznik Pierwszej Damy.

Melania Trump / Valery Sharifulin /PAP/ITAR-TASS

To  był "drobny problem mechaniczny" - poinformował rzecznik Pierwszej Damy. Reporterzy na pokładzie dostali mokre ręczniki i "powiedziano, by trzymali je na twarzach, gdyby zapach stał się zbyt silny" - powiedział dziennikarz NBC.

Melania Trump miała się pojawić w Filadelfii w związku z inicjatywą "Be Best", której jest patronką i która ma na celu wspieranie dzieci z trudnych środowisk oraz m.in. walkę z nękaniem w internecie. Ostatecznie pierwsza dama na umówione spotkanie udała się innym samolotem dwie godziny po planowanym czasie i dotarła na miejsce bez dalszych przygód.

W ramach wizyty odwiedziła odział intensywnej terapii w jednym z tamtejszych szpitali, gdzie spotkała się z rodzinami dzieci urodzonych przez uzależnione od narkotyków matki. Jej pierwszym przystankiem był szpital, gdzie wygłosiła przemówienie i powiedziała publiczności: Przepraszam za małe opóźnienie, ale dobrze jest być dzisiaj z wami wszystkimi.

Wcześniej prezydent Donald Trump powiedział, że rozmawiał z pierwszą damą po tym, jak jej samolot został zmuszony do powrotu do bazy lotniczej, z której wyruszył z zaledwie 10 minut wcześniej. Wsiadła do innego samolotu i powiedziałem: "Mam nadzieję, że ten samolot jest lepszy od pierwszego"- powiedział dla Fox News.

(mch)