Kontrowersyjna reklama promująca loty do Waszyngtonu została usunięta przez linie lotnicze Alitalia. To konsekwencja fali krytyki, która spadła na firmę po tym, jak do zagrania roli Baracka Obamy zatrudniła Tunezyjczyka.

W spocie promującym loty do stolicy Stanów Zjednoczonych pojawiło się czterech aktorów, którzy grali role amerykańskich prezydentów: Abrahama Lincolna, George'a Washingtona, Donalda Trumpa i Baracka Obamę. Kontrowersje dotyczyły postaci pierwszego czarnoskórego prezydenta USA.

Internauci od razu zwrócili uwagę, że w reklamie Obamę zagrał aktor, który nie jest czarnoskóry. W spocie widać karykaturalny makijaż na twarzy aktora, co wielu skojarzyło się z tzw. "blackface" - czyli ze stylem makijażu używanym pod koniec XIX wieku, odwołującym się do stereotypowych wyobrażeń o osobach o czarnym kolorze skóry, niejako kpiącym z nich.

Po publikacji reklamy wybuchła burza. Linie lotnicze zostały oskarżone o rasizm. Po pierwszych komentarzach przedstawiciele Alitalia w rozmowie z "New York Times" tłumaczyli, że w reklamie Obamy nie zagrała osoba białej rasy, a Tunezyjczyk, a makijaż był konieczny by uwydatnić podobieństwo do Obamy. Później spot został jednak usunięty.

"Dla naszej firmy szacunek dla wszystkich jest obowiązkowy, nigdy nie zamierzaliśmy nikogo skrzywdzić. Dowiemy się co poszło źle" - możemy przeczytać w oświadczeniu linii lotniczych.

To nie pierwszy przykład użycia "blackface" przez firmy.  W lutym firma Gucci została zmuszona do wycofania swetra z nadrukiem przypominającym "blackface".  Mamy też polskie przykłady. Kilkukrotnie w programie "Twoja twarz brzmi znajomo" wykorzystano charakterystyczny makijaż by z osoby o białej skórze zrobić osobę o czarnej skórze. 


Opracowanie: