"Jestem przeciwnikiem panikowania. To dopiero początek przygody trenera Brzęczka z reprezentacją. Dajmy mu trochę czasu" - apelował w Porannej rozmowie w RMF FM minister sportu Witold Bańka, pytany o nie najlepszy czas naszej piłkarskiej kadry. "Trener Nawałka też nie miał łatwego początku z reprezentacją, więc spokojnie. (…) To było pięć naprawdę dobrych lat naszej reprezentacji, więc nie patrzmy na przygodę trenera Nawałki z kadrą przez pryzmat ostatniego mundialu" - mówił.

O zamieszaniu z premiami dla siatkarzy: Jutro na rządzie staje odpowiednia ustawa

"Jutro na Radzie Ministrów staje ustawa o zmianie ustawy o Radzie Ministrów, dająca premierowi możliwość przyznawania nagród także za wybitne osiągnięcia sportowe" - tak Witold Bańka odpowiedział na pytanie Roberta Mazurka o zamieszanie z wypłaceniem siatkarzom obiecanych przez premiera premii za obronę tytułu mistrzów świata.

Dopytywany, czy Mateusz Morawiecki obiecał pieniądze, których nie mógł dać, odparł: "To nie jest tak. Poprzedni rząd (PO-PSL) tę możliwość premierowi zlikwidował. Kiedyś była taka możliwość, że Prezes Rady Ministrów mógł przyznawać nagrody. (...) Premie zostaną wypłacone, (...) siatkarze otrzymają trzy miliony premii" - zapewnił minister.

Mamucia skocznia kompletnie niepotrzebna

"Wiem, że Polski Związek Narciarski poczynił starania, żeby poprawić system szkolenia (w skokach narciarskich) i żeby tych talentów było coraz więcej. Naszym zadaniem jest przede wszystkim rozwój infrastruktury sportowej, żeby ta młodzież miała gdzie trenować - i to się dzieje" - mówił minister sportu pytany przez Roberta Mazurka o przyszłość skoków narciarskich w naszym kraju.

"Mamuciej skoczni (w Polsce) kompletnie nie trzeba. To nie jest konieczność, żeby akurat tego rodzaju obiekt budować, zresztą nawet sami skoczkowie mówią, że to nie jest potrzebne. My chcemy rozwijać skoki, a nie organizować eventy. Przede wszystkim muszą powstawać obiekty dla młodzieży i to się teraz dzieje" - podkreślał.

Iga Świątek - przyszła gwiazda na miarę Agnieszki Radwańskiej

"Jest Iga Świątek - myślę, że przyszła gwiazda, na miarę Agnieszki Radwańskiej. Ma wielki potencjał. Jest Hubert Hurkacz. Są inni młodzi zawodnicy. W sporcie nie jest tak, że jesteśmy w stanie wychować zawodnika w rok czy dwa, tutaj trzeba mocno popracować - i wiem, że Polski Związek Tenisowy mocno pracuje nad tym, żebyśmy się kiedyś następców Agnieszki (Radwańskiej) doczekali" - podkreślał Witold Bańka, oceniając kondycję i przyszłość polskiego tenisa.

"Natomiast na pewno w najbliższych latach nie będziemy mieli zawodniczki, która wygra 20 turniejów WTA" - przyznał.

O "nowotworze złośliwym, który toczy polski sport od wielu, wielu lat"

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał Witolda Bańkę o to, co nie udało się mu w czasie trzech lat na stanowisku ministra sportu.

"Przede wszystkim jakość zarządzania w polskich związkach sportowych" - odpowiedział minister i dodał, że "to nowotwór złośliwy, który toczy polski sport od wielu, wielu lat".

"Mamy problem jakości kadr" - zauważył.

"Dam przykład. Jest wymóg przygotowania strategii rozwoju danej dyscypliny sportu. Z 36 związków olimpijskich na razie wpłynęło nam do ministerstwa dziewięć takich strategii. Obawiam się, że te, które wpłyną w najbliższym czasie, będą pisane na kolanie" - stwierdził Witold Bańka.

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z Witoldem Bańką:

Robert Mazurek, RMF FM: Musimy zacząć od gratulacji dla naszych skoczków, prawda?

Witold Bańka: Zdecydowanie tak. Fantastycznie rozpoczęty przez naszą drużynę sezon. Jestem przekonany, że to będzie naprawdę piękny sezon i skończy się medalem na mistrzostwach świata.

Ja się uśmiecham, bo zawsze, jak pan przychodzi, kłaniamy się nisko, że skoczkowie, że świetnie...

Gratulujemy.

No tak.

Takie życie.

Fajnie, akurat w skokach jesteśmy potęgą. A nie martwi pana to, że z młodych mamy tylko jednego i to też nie nastolatka - to Jakub Wolny? Reszta to panowie już - nikomu wieku nie wyliczając - po trzydziestce w zasadzie.

Związek poczynił starania, żeby poprawić system szkolenia i żeby coraz więcej było tych talentów. Naszym zadaniem jest przede wszystkim rozwój infrastruktury tak, żeby ta młodzież miała gdzie trenować. To się też dzieje.

Rozwój infrastruktury.

Sportowej oczywiście.

To może byśmy np. mamucią skocznię zbudowali?

Nie, mamuciej kompletnie nie trzeba, ale Małą, Średnią Krokiew modernizujemy.

Dlaczego nie trzeba mamuciej?

To nie jest konieczność, żeby tego rodzaju obiekt budować. Zresztą nawet sami skoczkowie mówią, że to nie jest potrzebne.

To jest widowiskowe - leci 200 metrów.

No tak, ale chcemy rozwijać skoki, a nie organizować eventy. Swego czasu pojawiła się taka koncepcja, żeby zorganizować turniej skoków na Stadionie Narodowym...

W Warszawie była przecież skocznia dawno, dawno temu.

Przede wszystkim muszą powstawać obiekty dla młodzieży. To się teraz dzieje. W Chochołowie niedawno otwarta skocznia, Mała i Średnia Krokiew modernizowana. W planach kolejne obiekty. Naprawdę tu się dużo zmienia.

Gdzie będą kolejne?

Też w okolicach Zakopanego i Szczyrku.

A dlaczego? Nie można by w Górach Świętokrzyskich, proszę państwa, naprawdę? Też góry.

Tam była kiedyś - chyba w Kieleckiem - skocznia narciarska. Tak się przyjęło, że jednak najwięcej tej młodzieży mamy na południu.

Nie, młodzież mamy wszędzie, tylko tam mamy skocznie.

Tych, którzy chcą trenować skoki, oczywiście.

Gdzie mają trenować, przepraszam? Na górce pod domem?

Skupmy się na tej infrastrukturze sportowej na południu.

Panie ministrze, skoro się tak cieszymy, to teraz troszkę dziegciu do tej beczki miodu. Trzy mecze z rzędu przegrała reprezentacja piłkarska - mistrzostwa świata wyszły nam, powiedziałbym, tak troszkę bokiem. Gdzie my jesteśmy? Co się dzieje?

Ja jestem przeciwnikiem tego, żeby panikować.

Nikt nie panikuje.

To dopiero początek przygody trenera Brzęczka z reprezentacją. Dajmy trochę czasu. Problemem też jest, że tak de facto trener Brzęczek nie jest trenerem, tylko selekcjonerem. Selekcjoner reprezentacji ma tych chłopaków na dzień, dwa dni przed meczem. Generalnie chodzi o to, żeby ich ustawić taktycznie, wyselekcjonować, a nie przygotowywać - to jest zadanie trenerów klubowych.

Ale tak było zawsze.

Tak, dlatego tutaj trzeba troszeczkę więcej czasu, żeby trener się z tą drużyną zgrał, zrozumiał, żeby się dotarli. Trener Nawałka też nie miał łatwego początku z reprezentacją. Spokojnie.

A i skończył, powiedziałbym, nie najlepiej.

Ale to było pięć naprawdę dobrych lat naszej reprezentacji. Nie patrzmy na przygodę trenera Nawałki z reprezentacją przez pryzmat ostatniego mundialu.

Było coś na rzeczy w tym, co pisała prasa, o konfliktach w drużynie?

Nie mam żadnej wiedzy w tym zakresie, jeśli chodzi o ewentualne konflikty w drużynie, więc ciężko mi tutaj spekulować.

Dobrze. Panie ministrze, wzruszające chwile mieliśmy z Agnieszką Radwańską. No i właśnie - jej nie ma - wczesna sportowa emerytura. Jak próbowałem się dowiedzieć, gdzie jesteśmy w Pucharze Davisa, to nie mogłem tego rozkminić. Wyszło na to, że jesteśmy na 69. miejscu na świecie.

W rankingu tak.

Jesteśmy na 36. (miejscu), jeśli chodzi o liczbę ludności. Umówmy się, ci, którzy nas wyprzedzają, to takie sportowe potęgi jak Indonezja.

Jest Iga Świątek, myślę, że przyszła gwiazda na miarę Agnieszki Radwańskiej. Ma wielki potencjał dziewczyna. Jest Hubert Hurkacz, są też inni młodzi zawodnicy. W sporcie to nie jest tak, że my jesteśmy w stanie wychować zawodnika w rok czy dwa. Trzeba mocno popracować. Wiem, że tutaj akurat Polski Związek Tenisowy mocno pracuje nad tym, żebyśmy się kiedyś następców Agnieszki doczekali. Na pewno w najbliższych latach nie będziemy mieli zawodniczki. która wygra 20 turniejów WTA. (Radwańska) to jest wielka legenda.

Ona wygrała na początek jeden.

To jest wielka legenda, tylko że Agnieszka (występowała na najwyższym poziomie) kilkanaście lat - bodajże w 2005 roku jej kariera nabrała rozpędu międzynarodowego. To było 13 lat pięknych startów.

Wie pan, że kibice są trochę niecierpliwi. Skoro możemy w skokach narciarskich kasować wszystkich...

W sporcie to nie jest tak proste. W sporcie cierpliwość to jest cnota najważniejsza, żeby osiągnąć sukces.

Życzymy oczywiście sukcesów następcom. Tak samo, jak życzymy zdrowia Ryszardowi Szurkowskiemu.

To prawda.

Wielki, wielki mistrz kolarstwa. Pomoże mu Orlen. To trochę głupio, że trzeba ad hoc organizować pomoc w rehabilitacji pana Ryszarda.

Jest tak, że Fundacja Orlen - wielkie podziękowania dla prezesa Obajtka za szybką reakcję - jest też do tego powołana, do reakcji w takich sytuacjach. Uszanowaliśmy wolę pana Ryszarda, żeby zaraz po wypadku w jakiś sposób tego publicznie nie komunikować. I kiedy pojawiła się taka wola ze strony rodziny, również zaangażowaliśmy się w pomoc panu Ryszardowi. Nasz dwukrotny wicemistrz olimpijski - z Monachium, z Montrealu...

I mistrz świata.

...tak jest - zasługuje na to, żeby mu pomóc. To jest wielka legenda polskiego sportu, więc na pewno nie zostanie sam.

Panie Ryszardzie, wszyscy jesteśmy z panem. Co ja mogę powiedzieć więcej. Myślę, że wszyscy chcemy, żeby pan szybko wrócił do zdrowia...

...i pomożemy.

To teraz nawet nie łyżka, tylko beczka dziegciu. To jest jednak jakiś obciach, przepraszam: 30 września polscy siatkarze zdobywają złoty medal MŚ, obronili tytuł mistrzów świata, wszyscy się cieszą, na kilka dni przed wyborami premier ogłasza lekką ręką: "dam jeszcze 3 miliony na premie" - i co? Forsy ni ma.

Jutro na Radzie Ministrów staje ustawa o zmianie ustawy o Radzie Ministrów, dająca premierowi możliwość przyznawania nagród także za wybitne osiągnięcia sportowe.

Chce mi pan powiedzieć, że Mateusz Morawiecki obiecuje pieniądze, których nie może dać?

Nie, nie, to nie jest tak. Poprzedni rząd tę możliwość premierowi zlikwidował, bo kiedyś była taka możliwość, że Prezes Rady Ministrów mógł przyznawać te nagrody.

Ale "poprzedni rząd" to znaczy: rząd Beaty Szydło?

Nie, nie, rząd Platformy Obywatelskiej i PSL. Łapie mnie pan za słówka.

Tak, wiem: Platforma zrujnowała polską siatkówkę i to, że oni tam byli wtedy mistrzem świata, to się nie liczy.

Ale pan tu teraz sucharem pocisnął. Jeszcze dwa takie na antenie i Karol Strasburger będzie zagrożony.

Pani ministrze, niech się pan nie martwi o naszą antenę. Niech się pan lepiej martwi o waszą wiarygodność. Obiecujecie ludziom, że dacie premie...

Premie zostaną wypłacone.

Kiedy?

Związek złożył wniosek, zgodnie z procedurami, do ministerstwa o wypłatę ministerialnych (premii), a oprócz tego jutro na Radzie Ministrów temat, mówiąc kolokwialnie, zostanie przyklepany i zgodnie z przepisami będzie możliwość wypłaty tych premii. Tu naprawdę nie ma żadnego problemu, zresztą ze strony siatkarzy też nie ma.

Problemu nie ma, pieniędzy również. 

Są pieniądze - są i będą wypłacone.

Panie ministrze, a jak się już poklepiecie, to kiedy te premie wpłyną na konta?

Jak tylko związek wystąpi z wnioskiem, bo takie są procedury, te pieniądze zostaną przelane do związku, a związek przelewa siatkarzom, taka jest procedura.

Czyli kiedy to będzie?

Zaraz po tym, jak...

Czyli, proszę państwa, nie dowiemy się od ministra sportu, kiedy te pieniądze będą.

Oczywiście, że się państwo dowiecie. Jutro na Radzie Ministrów temat zostanie w stu procentach zaakceptowany i (będzie) podstawa prawna, więc pieniądze jak najbardziej będą. Trzy miliony premii siatkarze otrzymają. Zaraz na początku roku wypłacone będą te główne, teraz będą przelane środki ministerialne, a jeszcze wcześniej sponsorskie.

Panie ministrze, nie chcę pana martwić, ale to niestety nieprawda, co pan mówi. Jutro nic nie zostanie załatwione, dlatego że ustawy w Polsce przyjmuje Sejm, a nie rząd.

Jak najbardziej. Dziękuję, że mnie pan wyedukował w tym zakresie. Mam tę świadomość. Kila ustaw już udało mi się wprowadzić w życie. Ta też będzie wprowadzona, więc tu naprawdę nie ma żadnego problemu - i ze strony siatkarzy, i ze strony związku.

Problem jest tylko z waszą wiarygodnością. Obiecujecie pieniądze, których nie dajecie.

Związek też ma swoje środki finansowe, które - co zapowiedział w dżentelmeńskiej umowie - przeleje siatkarzom w ramach nagród, więc te pieniądze zostaną w stu procentach (przekazane).