Uważasz, że ograniczenie prędkości, które wprowadzono w Twojej okolicy, jest zbyt surowe? A może wręcz przeciwnie: powinno być jeszcze większe? Daj nam znać! Na RMF24.pl tworzymy wraz z Wami mapę bezsensownych ograniczeń prędkości.

"Na polskich drogach panuje chaos". List od naszego internauty

"Przesyłam Wam przykłady nieznania się na przepisach ruchu drogowego przez zarządców dróg oraz robotników firm, którzy wykonują modernizacje i inne roboty drogowe" - napisał do nas pan Dawid Sikora w e-mailu zatytułowanym "absurdy drogowe". Wysłał mam również zdjęcia z... czytaj więcej

Wy sami możecie zaznaczać na mapie miejsca, w których Waszym zdaniem znak ograniczenia prędkości nie powinien w ogóle się pojawić albo ograniczenie powinno być inne. Wystarczy, że ustawicie kursor w odpowiednim miejscu, a w opisie wyjaśnicie, dlaczego znak ograniczenia prędkości powinien być w tym miejscu inny.

Wszelkie podane przez Was dane pozostają wyłącznie do naszej wiadomości! Jeśli jednak nie chcecie ich ujawniać - wpisze w danym polu słowo "brak".

Sygnały od Was na Gorącą Linię RMF FM:

11:38 Zdjęcie od pana Krzysztofa: Falenty, Aleja Hrabska. Ograniczenie do 10 km/h z powodu wyjazdu dla straży. Biegnący człowiek porusza się szybciej. Rozumiem zachować ostrożność ale bez przesady.

10:47 E-mail od pani Małgorzaty: Radom, trasa tranzytowa przez miasto, dwa lub trzy pasy - ograniczenie prędkości do 50 km/h.

10:26 Wiadomość od Krakowianina: Ul. Dobrego Pasterza, Kraków - droga dochodząca do Alei 29 Listopada - z ograniczeniem prędkości do 30 km/h na odcinku pomiędzy Rondem Barei a Aleją 29 Listopada...

10:11 SMS od słuchacza: Kraków, ulica Opolska, 2 i 3 pasy - ograniczenie prędkości do 40km/h!

10:08 SMS od słuchacza: Absurdalne ograniczenia prędkości są w całym kraju!

W Lublinie "rządzi" ulica Cienista

Nasz reporter Krzysztof Kot zwraca uwagę na oznakowanie na ulicy Cienistej w Lublinie, która prowadzi wzdłuż Zalewu Zemborzyckiego. Przy wjeździe kierowcy napotykają ograniczenie prędkości do 30 km/h - na prostym, zakończonym bardzo delikatnym łukiem w prawo odcinku. Z kolei na samym łuku, przed ostrzejszym zakrętem, mogą już przyspieszyć do 60 km/h, a dosłownie 20-30 metrów dalej - znów napotykają ograniczenie prędkości do 40 km/h.

Z kolei na skrzyżowaniu ulic Osmolickiej z Cienistą ustawiono ograniczenie do 30 km/h. Kuriozalne jest to, że znak stanął dosłownie 2-3 metry przed skrzyżowaniem, które automatycznie odwołuje jego wskazanie. Z kolei zaraz za skrzyżowaniem postawiono dwa znaki informujące o robotach drogowych, ale... już bez ograniczenia prędkości.

Za Brójcami trzeba sunąć, choć można by bezpiecznie przyspieszyć

Kolejny punkt na naszej mapie bezcelowych ograniczeń prędkości dodaje Agnieszka Wyderka. A chodzi o drogę wojewódzką nr 714, łączącą Łódź z Tomaszowem Mazowieckim.

Znak ograniczający prędkość do 50 km/h stoi tam tuż przed tabliczką oznaczającą koniec wsi Brójce. Trzeba więc wolno sunąć, chociaż na tej trasie można by jechać z prędkością 90 km/h, bo droga jest prosta i ze świetną widocznością. Nie ma tam żadnych skrzyżowań ani budynków, a dokoła same pola.

Bydgoszcz absurdem wita

W Bydgoszczy absurdalne ograniczenie prędkości można znaleźć już przy wjeździe do miasta od strony ulicy Gdańskiej. Widzimy tam znak informujący, że wjeżdżamy na teren zabudowany, więc możemy jechać z maksymalną prędkością 50 km/h. Chwilę później rzeczywiście mijamy dwa budynki, ale później przez mniej więcej 3 km po obu stronach drogi widzimy tylko... las. Znaku znoszącego ograniczenie już jednak nie ma. A że jezdnia jest szeroka, gładka i do tego biegnie z górki, kierowcy rozpędzają się tam do co najmniej 70 km/h...

O zdanie chce Was zapytać GDDKiA

Wczoraj informowaliśmy, że na Wasze opinie na temat znaków z ograniczeniem prędkości czekać będzie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Do końca lutego na stronie internetowej GDDKiA ma powstać specjalna zakładka, w której będziecie mogli zgłaszać swoje uwagi. Będziecie mogli wpisać lokalizację konkretnego znaku i sugestię, czy Waszym zdaniem ograniczenie jest w tym miejscu uzasadnione - może trzeba je podnieść, bo trasa jest wyjątkowo niebezpieczna, a może wręcz przeciwnie - zmniejszyć, bo nie przekłada się na bezpieczeństwo i służy jedynie zarabianiu na kierowcach.

Przyjmowane będą też inne zgłoszenia. Sygnały dotyczące stanu oznakowania poziomego i pionowego tras, urządzeń bezpieczeństwa ruchu czy wreszcie oznakowania robót drogowych - podkreślał w rozmowie z reporterem RMF FM Przemysław Rzeźniewski z GDDKiA.