Silny wstrząs odczuli dziś mieszkańcy Rydułtów na Śląsku. Tąpnięcie w kopalni Rudułtowy-Anna nie wyrządziło większych szkód pod ziemią, ale było silnie odczuwalne na powierzchni - wynika z informacji nadzoru górniczego i Kompanii Węglowej. W stosowanej w górnictwie dziesięciostopniowej była to "siódemka", co odpowiada sile ok. 3,2 stopnia w popularnej skali Richtera.

Z Wojciechem Wotakiem z Instytutu Geofizyki w Raciborzu rozmawiał Marcin Buczek.

Z docierających do kopalni i służb górniczych sygnałów wynika, że odczuli go nie tylko mieszkańcy Rydułtów, ale i okolicznych miejscowościach, aż po Racibórz.

Wszystko wskazuje jednak na to, że wstrząs nie spowodował skutków w podziemnych wyrobiskach ani perturbacji w wydobyciu węgla. Kompanii Węglowa spodziewa się jednak zgłoszeń o ewentualnych szkodach, np. pęknięciach w budynkach. Kompania Węglowa wydaje rocznie blisko 200 mln złotych na naprawę szkód górniczych.

Kopalnia Rydułtowy-Anna należy do najbardziej narażonych na wstrząsy w polskim górnictwie. Już kilkakrotnie dochodziło tam do śmiertelnych wypadków. Specjaliści podkreślają, że wstrząsów nie da się uniknąć, chodzi tylko o to, by nie były one niebezpieczne dla górników oraz zabudowań na powierzchni.

Z danych WUG wynika, że do silnych wstrząsów w kopalniach na Górnym Śląsku dochodzi średnio nawet ponad trzy razy dziennie. Kopalnie nie mają obowiązku zgłaszania do nadzoru górniczego wszystkich wstrząsów. Rejestrowane są tylko te określane jako wysokoenergetyczne. W ubiegłym roku w kopalniach węgla kamiennego było ich ponad 1,2 tys., podczas gdy w latach 80. notowano ich ponad 3 tys. rocznie.