Platforma Obywatelska zgodziła się, aby PSL miało swoich ludzi we wszystkich służbach specjalnych, w tym w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Pojawił się już nawet pomysł, jak pozbyć się Mariusza Kamińskiego bez zmiany ustawy o CBA, która przewiduje, że szefa tej służby nie można odwołać przed upływem czteroletniej kadencji - pisze "Rzeczpospolita".

Los Kamińskiego jest już raczej przesądzony, a do jego dymisji może dojść znacznie szybciej, niż pierwotnie zakładano. Dlaczego? Ustawy wcale nie trzeba na chybcika zmieniać. Wystarczy zastosować przepisy obecnej - mówi gazecie osoba związana z Platformą Obywatelską. Chodzi mianowicie o art. 7 ust. 4. Stanowi on, że szef tej służby „nie może być członkiem partii politycznej ani uczestniczyć w działalności tej partii lub na jej rzecz”. Kluczowe są ostatnie słowa tego ustępu.

Gdyby Mariusz Kamiński był człowiekiem honoru, powinien podać się do dymisji - zasugerował Paweł Graś. Sekretarz do spraw bezpieczeństwa w przyszłej kancelarii premiera dodał, że CBA nie jest państwem w państwie. czytaj więcej

PO chce bowiem udowodnić, że Kamiński, organizując konferencję prasową, na której przedstawiał dowody na skorumpowanie posłanki Beaty Sawickiej, zaangażował się w kampanię wyborczą PiS-u. Dowodem mają być jego słowa z tej konferencji. Pytany, czy ujawnienie materiałów przeciw Sawickiej nie jest elementem kampanii wyborczej PiS, Kamiński zaprzeczył, ale zaraz potem dodał: „Polacy powinni znać prawdę. Sami wyciągną wnioski”.

Według ustawy szefa CBA odwołuje premier. Donald Tusk jeszcze nie zdecydował, czy odwoła Kamińskiego w takim trybie. Oznacza to bowiem otwarty konflikt z prezydentem - mówi informator „Rzeczpospolitej”.

Na razie Tusk zdecydował o obsadzie pozostałych służb specjalnych. ABW ma przejąć Krzysztof Bondaryk, jego zastępcą na prośbę Waldemara Pawlaka będzie kolega ze studiów wicepremiera Zdzisław Skorża. Na czele Agencji Wywiadu ma stać Zbigniew Nowek.