Mija rok od katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Dach hali zawalił się podczas wystawy gołębi pocztowych. Zginęło wtedy 65 osób, a ponad 140 zostało rannych.

To była największa katastrofa budowlana w powojennej historii Polski. Ustalono, że bezpośrednią przyczyną tragedii była zalegająca na dachu gruba warstwa lodu i śniegu. Ciężar o ponad sto procent przekraczał normy. Kierownictwo targów miało z powodów oszczędnościowych zrezygnować z jego odśnieżania. Budynek hali mógł jednak runąć w każdej chwili, bo został źle zaprojektowany.

Spod gruzów katowickiej hali wystawienniczej wydobyto 66 ciał; w katastrofie budowlanej rannych zostało w sumie 141 osób. Kilkunastogodzinna akcja poszukiwawcza zakończyła się wczoraj po południu. Prezydent ogłosił trzydniową żałobę narodową. czytaj więcej

Kilkanaście dni przed zawaleniem się hali część dachu odkształciła się z powodu obciążenia. Wezwany rzeczoznawca kazał właścicielom natychmiast odśnieżyć dach i zadbać o wzmocnienie konstrukcji. Kierownictwo MTK zignorowało te zalecenia i zorganizowało w hali wystawę gołębi.

Katowicka prokuratura postawiła zarzuty 12 osobom. Śledztwo miało się skończyć 21 lutego, ale zostanie przedłużone. To oznacza, że w lutym aresztowani w tej sprawie projektanci hali i szefowie targów mogą wyjść na wolność.