"Będziemy żądać wyjaśnień" – zapowiedział rzecznik polskiego MSZ-etu wkrótce po ataku na ambasadę RP w Moskwie. Siedmiu mężczyzn obrzuciło teren placówki racami i świecami dymnymi. Rzecznik poinformował, że ochrona placówki została wzmocniona.

To symetryczna odpowiedź na to, co zdarzyło się w Warszawie - mówi korespondentowi RMF FM Przemysławowi Marcowi Aleksandr Awierin z Innej Rosji. To narodowi bolszewicy, których liderem jest Eduard Limonow, obrzucili racami i świecami dymnymi polską ambasadą w Moskwie. czytaj więcej

Na terenie polskiej ambasady w pobliżu ogrodzenia znaleziono dziewięć rac. Żadna z nich nie dosięgnęła polskiej placówki ani mienia na terenie placówki. Pracownicy nie ucierpieli. Ochrona ambasady została wzmocniona - poinformował rzecznik polskiego resortu dyplomacji Marcin Wojciechowski.

Zapowiedział, że Warszawa będzie domagać się rzetelnego wyjaśnienia incydentu. Dzisiaj sprawa zostanie poruszona w trakcie spotkania z ambasadorem Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Aleksiejewem w siedzibie MSZ w Warszawie. (...) Wręczona zostanie polska nota dotycząca incydentu wokół ambasady rosyjskiej w Warszawie 11 listopada i w trakcie tej samej rozmowy poruszymy z ambasadorem Aleksiejewem kwestię dzisiejszego incydentu wokół placówki RP w Moskwie - poinformował Wojciechowski.

Wkrótce potem rosyjski dyplomata pojawił się w siedzibie polskiego MSZ-etu, opuścił gmach wczesnym popołudniem.

Wojciechowski, dopytywany o treść noty ws. incydentów z 11 listopada w Warszawie, o to, czy znajdą się w nim przeprosiny czy jedynie słowa o "głębokim ubolewaniu", odparł, że dokumentów dyplomatycznych się nie komentuje. Zapewnił jedynie, że w piśmie znajdzie się "odpowiednie w takiej sytuacji sformułowanie, które stosuje się zgodnie z normami dyplomatycznymi".

Jest pierwsza rosyjska reakcja

Wydarzenia w Moskwie potępił wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, Leonid Kałasznikow. Akcja przedstawicieli Innej Rosji przed ambasadą Polski w Moskwie zasługuje tylko na negatywne oceny - podobnie jak wszelkie chuligaństwo i łamanie porządku prawnego - oświadczył.

Aktywiści Innej Rosji wrzucili rano race i świece dymne na teren polskiej ambasady. Wywiesili też transparent z napisem "Rosja od Warszawy do Port Artur". Zatrzymano trzy osoby. To 22-letni Siergiej Zapławnow, 27-letni Simon Werdinjan i 30-letni Konstantin Makarow. Wszyscy trzej są mieszkańcami Woroneżu, leżącego 515 km na południe od Moskwy. Razem z nimi policja na krótko zatrzymała operatora pracującego dla jednego z rosyjskich portali. Policjanci chcieli od niego kopii nagranego materiału. Ten jednak odmówił.

Makarow powiedział dziennikarzom, że środowa akcja Innej Rosji była symetryczną odpowiedzią na poniedziałkowe burdy przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Przedstawiciele ambasady RP nie komentują incydentu.

Jeden z założycieli Innej Rosji Siergiej Aksionow poinformował w swoim mikroblogu na Twitterze, że trzem zatrzymanym aktywistom organizacji przedstawiony zostanie zarzut niepodporządkowania się poleceniom funkcjonariusza policji, za co grozi kara grzywny do 1000 rubli (30,5 USD) lub aresztu do 15 dni.