Policja w małopolskiej Limanowej będzie przez całą dobę patrolować osiedle przy ulicy Witosa, gdzie w nocy starła się ponad 100-osobowa grupa Polaków i Romów. Na miejsce ściągnięto wówczas specjalny pluton policji, który ostudził nieco nastroje. Dzięki temu nikomu nic się nie stało. To kolejna odsłona polsko-romskiego konfliktu, który ciągnie się od lat.

Z informacji reportera RMF FM Macieja Grzyba wynika, że zgromadzeni mężczyźni zachowywali się minionej nocy bardzo agresywnie, poleciało kilkanaście butelek, doszło też do szarpaniny. Policja wylegitymowała kilkanaście osób.

Mieszkaniec osiedla: Mojemu bratu pożenili kosę. Nic nie zrobił, bo bał się o rodzinę

Według informacji naszego reportera, nocne zajścia były kontynuacją trwającego od lat konfliktu pomiędzy mieszkańcami osiedla a jedną, patologiczną rodziną romską. Siekiery, noże, wszystko w akcji. Kłócą się, biją, przeklinają. Różne rzeczy można się od nich dowiedzieć. Przed chwilą mój mąż zwrócił uwagę takiemu chłopakowi, to go zwyzywał. Psa puszczają bez kagańca, dzieci nieraz boją się wyjść na pole, bo pies ugryzie. I nic sobie nie robią, bo to jest mniejszość narodowa i im nic nie robią, oni są teraz chronieni cały czas. Nie boimy się, ale policja nie pozwoli nam nic zrobić - ich chronią. Mojemu bratu kosę pożenili półtora roku temu. Mój brat nie założył im sprawy, bo bał się o rodzinę - mówili naszemu reporterowi mieszkańcy osiedla.

Maciej Grzyb ustalił, że pół roku temu Romowie mieszkający na tym osiedlu zostali aresztowani za atak siekierą. To zdarzenie polegało na tym, że Romowie zaatakowali osoby narodowości polskiej. Były używane kosze, siekiera - relacjonował Krzysztof Raczek z limanowskiej policji. Po ataku Romowie mieli być eksmitowani, ale do dzisiaj nie zmienili miejsca zamieszkania. Pojawiły się bowiem głosy, że byłby to objaw dyskryminacji na tle narodowościowym. W negocjacje pomiędzy mieszkańcami, władzami miasta i Romami włączył się nawet Kościół. Ostatecznie ustalono, że rodzina romska - mimo krążącej o niej złej opinii - pozostanie w bloku przy ulicy Fabrycznej.

Teraz, po nocnych wydarzeniach władze miasta jeszcze raz muszą się zastanowić, jak zażegnać konflikt pomiędzy rodziną romską a mieszkańcami osiedla. Na razie postanowiono, że miejscowa policja będzie przez całą dobę patrolować osiedle przy ulicy Witosa.

O wydarzeniach w Limanowej poinformowali nas w nocy za pomocą Gorącej Linii RMF FM nasi słuchacze i internauci.