Policja nie ustaliła jeszcze, kiedy miał miejsce niebezpieczny rajd motocyklisty ulicami Gdańska i Sopotu. To kluczowe dla ukarania kierowcy za szereg popełnionych wykroczeń – mówią policjanci. Pomóc mają im w tym nagrania z miejskiego monitoringu. Wciąż ich jednak nie zabezpieczono.

Policjanci z Pomorza próbują ustalić, kim jest kierowca, który pędził na motocyklu ulicami Trójmiasta i wielokrotnie łamał przepisy, a później film ze swoimi wyczynami umieścił w sieci. Internauci już nazwali go „Frogiem na motorze”. czytaj więcej

Policja przyznała dziś, że dopiero będzie występować do zarządców dróg o udostępnienie nagrań z monitoringu. Przyznaje też, że wciąż nie zna tożsamości. Funkcjonariusze nie przeanalizowali nawet szczegółowo nagrania pod kątem wykroczeń popełnionych przez motocyklistę. Zrobić ma to dopiero... specjalny zespół zajmujący się agresją na drogach.

My w redakcji po przejrzeniu nagrania wyliczyliśmy, że motocyklista przejechał przez czerwone światło 22 razy. Zaznaczamy jednak, że mogą to być dane niepełne. Niektóre ze skrzyżowań kierowca pokonuje jadąc na jednym kole - nie zawsze widać jakie światło pokazuje sygnalizator.

Teoretycznie za każde przejechane czerwone światło kierowcy grozi mandat od 300 do 500 złotych i 6 karnych. To oznacza, że motocyklista uzbierał co najmniej 132 pkt karne. Doliczyć też trzeba byłoby punkty za przekroczenie prędkości. 10 punktów przy przekroczeniu o 50 km/h i więcej. O przekraczaniu prędkości o 200 km/h taryfikator nie wspomina.

Skrajne opinie internautów

Film z przejazdu motocyklisty ulicami Gdańska i Sopotu - który jeden z dziennikarzy portalu trojmiasto.pl, zgrał z serwisu youtube zanim został on usunięty - od wczoraj budzi ogromne emocje wśród naszych czytelników. Skrajnie różne bywają też wasze opinie na temat niebezpiecznego rajdu. "Kimkolwiek jesteś WIELKI szacunek! Pozdrawiam!" - pisze Iro. "Teraz kolejna będzie na pinka, tym razem na motocyklistę, wszyscy będą krzyczeć jak mógł zasuwać tak na czerwonym świetle... I na pewno nikt nie zauważy że każde skrzyżowanie z czerwonym światłem to chłopaczyna ogarniał i zwalniał by zachować bezpieczeństwo." - ocenia z kolei Osa. "No zwolnienie do 60-80 km/h przed skrzyżowaniem, na którym pali się czerwone... mega rozwaga i umiejętności.. gratuluję." - ripostuje ssl. "jaki Szacunek? A może wyobraźcie sobie ze właśnie jedziesz przez skrzyżowanie ze swoim synkiem, zoną, mama? i w tym czasie przejeżdża ten samobójca na motorze... wesoło ci? to są ułamki sekund..." - przestrzega ścigacz.[Pisownia komentarzy - oryginalna.]