"Planowane przerwanie posiedzenia Sejmu i wznowienie go po jesiennych wyborach jest zgodne z prawem, choć niezgodne z ukształtowanym zwyczajem" - ocenił konstytucjonalista Uniwersytetu Wrocławskiego dr Ryszard Balicki.

Decyzja bez precedensu: Ostatnie przed wyborami posiedzenie Sejmu - przerwane

Prezydium Sejmu zdecydowało, że najbliższe posiedzenie Sejmu zostanie przerwane w środę i wznowione po wyborach - powiedział wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki z PiS. Zapewnił, że nie ma planów, by po przerwie w porządku obrad znalazły się nowe punkty. czytaj więcej

Najbliższe i zarazem ostatnie w tej kadencji posiedzenie Sejmu rozpocznie się w środę i planowane było do piątku. Jednak z harmonogramu posiedzenia Sejmu wynika, że posiedzenie miałoby potrwać jeden dzień i zostać dokończone 15 października, czyli już po wyborach parlamentarnych.

Konstytucjonalista Ryszard Balicki komentując tę zapowiedź podkreślił, że taka przerwa w posiedzeniu Sejmu jest zgodna z prawem. Jest to zgodne z przepisami. Formalnie kadencja Sejmu trwa do dnia poprzedzającego zebranie się Sejmu następnej kadencji. Zatem z formalnego punktu widzenia jest to zgodne z prawem - zaznaczył.

Natomiast jest to niezgodne z ukształtowaną praktyką, zwyczajem parlamentarnym, że Sejm w trakcie kampanii wyborczej, a zwłaszcza po wyborach, nie odbywa posiedzeń; a to w celu nieograniczania możliwości działania nowo wybranym parlamentarzystom - wyjaśnił ekspert.

Zdaniem dr. Balickiego "może to rodzić poczucie niepewności, że po wyborach ekipa rządząca rezerwuje sobie niejako możliwość podejmowania decyzji, które mogą być istotne dla funkcjonowania państwa". Jest to pewnie decyzja polityczna, bo większość sejmowa musi mieć w tym jakiś interes. Nie jest to działanie, które by umacniało powagę polskiego parlamentu - dodał. 

Opracowanie: