Aby dożywić wszystkich, brakuje chęci wśród dyrektorów szkół. Od 2 lat obowiązują przepisy, zgodnie
z którymi dyrektor może wystąpić o pieniądze na dożywianie dziecka bez właściwie żadnych formalności. Na szkoły próbuje naciskać wojewoda, ale na razie z niezbyt wielkimi efektami. Szkoły coraz częściej korzystają z tej formy pomocy, jednak nie wykorzystują w pełni możliwości, jakie daje ustawa - mówi Edyta Jędrzejewska z urzędu wojewódzkiego w Olsztynie.
Do tego nawet tam, gdzie dzieci są dożywiane, dostają za mało posiłków. Dziecko w szkole powinno zjeść przynajmniej dwa posiłki: drugie śniadanie i pełnowartościowy obiad - podkreśla Marek Borowski z Banku Żywności. Tymczasem najczęściej o drugim śniadaniu nie ma mowy, a obiad składa się tylko z jednego dania. Na wsiach jedynie 16 proc szkół karmi tak, jak powinno.