Zgodnie z oczekiwaniami Sejm odrzucił wniosek Prawa i Sprawiedliwości o wotum nieufności dla ministra finansów Jacka Rostowskiego. Za wnioskiem głosowało 193 posłów, przeciw było 223. Pięciu wstrzymało się od głosu. PiS składając wniosek argumentował, że Rostowski powinien zmusić rząd do działań w sprawie kryzysu i zwrócić uwagę opinii publicznej na sytuację gospodarczą w Polsce.

Jacek Rostowski przetrwał już drugie sejmowe głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności wobec siebie. Emocje nie były przez to mniejsze. Minister zarzucił opozycji niewiedzę ekonomiczną, a ta rozgoryczona nie ustawała w krytyce. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Krzysztofa Zasady:

Głosowanie nad wnioskiem poprzedziła burzliwa debata. Jacek Rostowski zabrał głos jako jeden z ostatnich, wcześniej w jego obronie stanął premier. I to właśnie słowa Donalda Tuska najbardziej rozjuszyły opozycję, uśpioną dotychczas nudną debatą. A chodziło o to, kto pracuje na pokładzie polskiego statku, płynącego po morzu kryzysu, a kto w tym czasie przeszkadza, a wręcz chce okraść Polaków, bo takiej metafory użył premier.

Kiedy jest sztorm i kiedy wszyscy na statku powinni sobie pomagać, żeby przez ten sztorm przepłynąć, znajduje się grupa ludzi, którzy w tym czasie plądrują walizki pasażerom - mówił Tusk:

Pierwszy oburzony na te słowa do mównicy dobiegł Grzegorz Napieralski. Pana metafora jest czymś nieprzyzwoitym - strofował szefa rządu:

Wniosek o przerwę złożył następnie wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra. Nie przystoi, żeby premier Rzeczypospolitej w tym miejscu oskarżał opozycję o grabież - podkreślał:

Opozycja zażądała wykreślenia słów Tuska z sejmowego stenogramu, ale ostatecznie stanęło na tym, że skieruje wniosek do komisji etyki.

Mniej emocjonalna była wypowiedź Aleksandry Natalli-Świat. Polityka ministra Rostowskiego to w skrócie: założenie błędnego celu, trzymanie się go za wszelką cenę, odrzucenie wszelkich innych poglądów - wyliczała posłanka:

Zdaniem Natalli-Świat, Platforma Obywatelska postępowała w myśl zasady: jakoś to będzie:

W odpowiedzi minister Jacek Rostowski sugerował, że błędna polityka informacyjna miała w czasie kryzysu bronić wizerunku Polski za granicą: