Zaostrza się spór między związkowcami a zarządem ZUS. Centrala Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ponownie nie zgodziła się na wzrost płac o 1200 złotych brutto i proponuje podwyżkę 6 razy mniejszą - o 200 złotych. Jak dowiedział się reporter RMF FM Michał Radkowski, Związkowa Alternatywa, jeden z kilku związków zawodowych działających w Zakładzie, szykuje się do referendum strajkowego.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Spór pomiędzy związkowcami a ZUS-em dotyczy zbyt niskich podwyżek dla pracowników instytucji. Związkowcy zaproponowali kwotę 1200 zł brutto, jednak została ona odrzucona. Zamiast tego ZUS zaproponował kwotę 200 zł.
Związkowcy mówią, że potrzeba im dwóch, trzech tygodni, by rozpisać referendum. Wcześniej zwrócą się do zarządu z prośbą o przekazanie kontaktów do wszystkich pracowników.
Poprzednie referendum, które miało miejsce trzy lata temu, nie udało się. Do urn poszło 42 proc. załogi, a o ważności głosowania decyduje frekwencja, minimum 50 proc. zatrudnionych musi wziąć w nim udział.
Większość związków jest za rozpisaniem referendum, bo jest zgoda, że podwyżki muszą wynieść 1200 zł brutto.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest instytucją państwową, w której te zaróbki należą do najniższych w całej administracji - mówi Piotr Szumlewicz ze Związkowej Alternatywy. Jak zaznacza, średnie wynagrodzenie w ZUS-ie wynosi 7 tys. brutto, gdzie średnia krajowa wynosi ponad 9 tys.
Szumlewicz przekonuje, że za podwyżkami przemawia choćby to, że większość programów socjalnych rządu obsługują właśnie pracownicy ZUS.


