Szef MON: Nie walczyli o pamięć na Ukrainie
Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiedział się na kilka tematów po dzisiejszej konferencji po posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Poinformował, że podsumowany został szczyt NATO i rola, jaką Polska odgrywa w Sojuszu, rośnie. Podkreślił, że nasi żołnierze są obecni na Łotwie, w Rumunii, w Turcji i w różnych miejscach, gdzie chronią wschodnią flankę NATO.
Odpowiedział też na kilka pytań, m.in. o antyukraińską narrację polityków PiS, czego przykładem były ostatnie wypowiedzi np. Przemysława Czarnka, który stwierdził, że Polska powinna „zmusić Unię Europejską do zaprzestania na ten moment finansowania zbrojeń w Ukrainie i odbudowy Ukrainy”.
Nie zrobili nic w sprawie upamiętnienia Wołynia, jak nie było wojny. Nie wybudowali muzeum przed 2022 rokiem, nie ustanowili 11 lipca dniem pamięci na podstawie ustawy, nie budowali wtedy pomników. Nie walczyli o pamięć na Ukrainie - powiedział minister i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Niebezpieczne działania Federacji Rosyjskiej”
Wicepremier stwierdził, że ostatni tydzień upłynął „przede wszystkim” pod znakiem walki z dezinformacją, która w dużej mierze opierała się na próbach skłócenia Polaków i Ukraińców w kontekście ludobójstwa na Wołyniu.
Pojawiło się bardzo wiele fałszywych informacji, a także prób gloryfikowania zbrodni wołyńskiej w różnego rodzaju publicznych domenach. To bardzo niebezpieczne działania Federacji Rosyjskiej - powiedział Władysław Kosiniak -Kamysz.
Minister obrony narodowej przypomniał, że tylko w ostatnim tygodniu Federacja Rosyjska zainicjowała „dziewięćset potyczek” - dziewięćset działań przeciwko Ukrainie na samej linii frontu, a do tego dochodzą naloty, rakiety balistyczne, bomby szybujące.
Tysiące różnego rodzaju działań oraz ogromne ilości sprzętu wojskowego są wykorzystywane do atakowania Ukrainy. Ci wszyscy, którzy dzisiaj w Polsce z łatwością wygłaszają tezy, że wsparcie dla Ukrainy jest niepotrzebne, szkodzą Polsce, szkodzą bezpieczeństwu państwa polskiego, działają na szkodę Sojuszu Północnoatlantyckiego - podkreślił wicepremier.
Ostra reakcja szefa MON na antyukraińską retorykę
Władysław Kosiniak-Kamysz określił, że politycy, którzy eskalują antyukraińską retorykę, „wyglądają, jakby byli kompletnie zaczadzeni”. Coraz częściej dochodzi bowiem do aktów agresji, które są pokłosiem lekko rzucanych w debacie politycznej przytyków do Ukraińców i nieodróżnienia sporu o kwestie historyczne od wsparcia Ukraińców, którzy obecnie mieszkają, uczą się czy pracują w Polsce. Przykładem może być sytuacja, do której doszło 12 lipca.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać, jak agresywnie zachowujący się mężczyzna ordynarnie wyzywa i zastrasza dwie nastoletnie dziewczynki z Ukrainy oraz pasażerkę, która stanęła w ich obronie.
Premier Donald Tusk nazwał to dziś „ohydnym zdarzeniem, które nie powinno mieć miejsca”.
Przykłady antyukraińskiej retoryki wśród polityków można było słyszeć szczególnie często w zeszłym roku. M.in. Sławomir Mentzen twierdził, że obywatele Ukrainy „zapychają kolejki do lekarzy”. Grzegorz Braun z kolei często używał i nadal używa haseł takich jak np. „Stop ukrainizacji Polski”.