Komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie - wskazują wyniki exit poll. W drugiej turze Zełenski zmierzy się z ubiegającym się o reelekcję prezydentem Petrem Poroszenką.

Zełenski otrzymał 30,4 procent głosów, a Poroszenko - 17,8 procent. Na trzecim miejscu jest była premier Julia Tymoszenko - 14,2 procent.

W sondażu przeprowadzonym przez stacje telewizyjnej 112.Ukraina i Newsone głosowanie na Zełenskiego zadeklarowało 30,7 procent wyborców, na Poroszenkę - 18,6 procent, zaś na Tymoszenko 13,9 procent.

Druga tura wyborów prezydenta Ukrainy odbędzie się 21 kwietnia.


Zełenski o swoim sondażowym wyniku: Krok ku zwycięstwu

W sztabie Zełenskiego jego sukces przyjęto z entuzjazmem. Jest to dopiero pierwszy krok ku wielkiemu zwycięstwu. Exit poll jest wiele, lecz zwycięzca jest jeden powiedział Zełenski dziękując wyborcom za poparcie.
Przypomnijmy, że Zełenski to 41-letni aktor, który jest gwiazdą kabaretu telewizyjnego "Studia Kwartał-95". Popularność przyniosła mu główna rola w serialu "Sługa Narodu" z 2015 roku. Showman gra w nim nauczyciela Wasyla Hołoborodkę, który nieoczekiwanie wygrywa wybory prezydenckie. Na fali popularności serialu w 2017 roku na Ukrainie zarejestrowano partię o nazwie Sługa Narodu.

Poroszenko: W drugiej turze obronimy wynik wyborów prezydenckich

Wyniki sondażowe skomentował Petro Poroszenko.

Jestem przekonany, że 21 kwietnia, w drugiej turze, poradzimy sobie z zadaniem obrony wyników wyborów - powiedział. Ocenił, że niedzielne głosowanie pokazało, iż jego rodacy nie dopuścili do realizacji "rosyjskiego scenariusza wyborów".

Jestem wdzięczny tym, którzy nie pozostali w domu, którzy niezależnie od tego na kogo głosowali, wnieśli wkład w wolny wybór ukraińskich obywateli. Pokazaliście, że jesteście wolnymi ludźmi, którzy kibicują przyszłości swojego kraju - podkreślił.

Tymoszenko: Sondaże nie odpowiadają rzeczywistości

Kandydatka na prezydenta Ukrainy, była premier Julia Tymoszenko oświadczyła, że sondaże exit poll przeprowadzone przed lokalami podczas niedzielnych wyborów prezydenckich nie odpowiadają rzeczywistości.

Wcześniej deputowany partii Batkiwszczyna byłej premier, Serhij Sobolew powiedział, że według szacunków tego ugrupowania Zełenski otrzymał 27 proc., Tymoszenko - 20,9 proc., a Poroszenko - 17,5 proc.

Pierwsze komentarze z Moskwy

Jak informuje korespondent RMF FM w Moskwie, wynik pierwszej tury wyborów na Ukrainie nikogo nie dziwi w Rosji. To wynik dla Rosji korzystny. Satyryk bez programu deklasuje prezydenta Poroszenkę - takie są pierwsze komentarze - informuje Przemysław Marzec.

Rosyjscy eksperci spodziewają się teraz połączenia sił Tymoszenko i Zełenskiego przeciwko Poroszence. 

Jak się podkreśla, za Zełenskim i Tymoszenko stoi oligarcha Ihor Kołomojski, przebywający za granicą, posiadający także obywatelstwo Izraela. To oznacza dalszą polityczną wojną i destabilizację politycznej sytuacji na Ukrainie, co Moskwie jest na rękę - komentuje nasz korespondent.

Z czego wynika popularność Zełenskiego?

Wynik Zełenskiego w I turze nie jest zaskoczeniem. Jego popularność głównie wynika to z rozczarowania społeczeństwa ukraińskiego dotychczasowymi politykami i całą klasą polityczną. To rozczarowanie jest powszechne i powiązane też z obniżeniem poziomu życia, do czego doszło w ostatnich latach. Chociaż obecnie jest pewien trend wznoszący, ale on następuje po okresie dość gwałtownego spadku, który był wynikiem tego co działo się pięć lat temu. Najpierw Rewolucji Godności, ale też interwencji rosyjskiej, oderwania Krymu, konfliktem w Donbasie. To wszystko mocno uderzyło w ukraińską gospodarkę. Efektem tego wszystkiego był m.in. spadek wartości hrywny. Objawiły się też negatywne skutki reform, które przynajmniej połowicznie się udały, ale w wielu wypadkach polegały na urynkowieniu cen, które wcześniej były regulowane. Zwłaszcza chodzi o ceny gospodarki mieszkaniowej, ogrzewanie. Bardzo mocno wzrosła cena gazu. Koszty bytowe bardzo wzrosły, a za tym nie nadążają w żaden sposób zarobki. Kryzys objawił się także zahamowaniem produkcji głównie przemysłu ciężkiego. Ludzie próbowali sobie jakoś z tym radzić, ale bardzo wielu musiało wyemigrować. W tym także do Polski - tłumaczył w rozmowie z reporterem RMF FM Mateuszem Chłystunem prof. Marek Figura z Instytutu Wschodoznawstwa UAM w Poznaniu.

Podkreślił, że prezydent Petro Poroszenko "nadal cieszy się pewnym poparciem". Ono nie jest tak duże, jak przed pięcioma laty. Wtedy Poroszenko uzyskał ponad 50 proc. głosów i udało mu się wygrać w pierwszej duże. To była nadzwyczajna sytuacja. Jego poparcie dzisiaj jest mniejsze, rzeczywiście jest liderem tzw. antyratingu, czyli bardzo wielu wyborców mówi, że w żadnym razie nie będzie na niego głosować. Pamiętajmy, że to się może zmienić w drugiej turze. Jeśli uda mu się do niej wejść, to będzie początek nowej fazy rozgrywki - podkreślił Marek Figura. 

TUTAJ CAŁA TREŚĆ ROZMOWY Z PROF. MARKIEM FIGURĄ

O tym, że Zełenski na pewno wejdzie do drugiej tury wyborów na Ukrainie, mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM redaktor naczelny POLITICO, współzałożyciel ukraińskiej telewizji informacyjnej Espreso TV Michał Broniatowski.

Poza tym, że to jest komik i człowiek, który do tej pory nie miał z polityką nic wspólnego - poza tym, że finansują go politycy, to tak naprawdę on się w ogóle publicznie nie pokazuje - mówił Broniatowski dodając: Zełenski to ktoś w rodzaju Dyzmy. Skutek jest taki, że ludzie w niedziele będą głosowali na postać telewizyjną.

Szefowa organizacji "Detector Media" Natalia Łyhaczowa podkreśla w rozmowie z Onetem, że sposób prowadzenia kampanii przez Zełeńskiego to jedna z  największych osobliwości wyborów prezydenckich na Ukrainie. 

Prowadzi całkowicie wirtualną kampanię. Ani razu nie pojawił się w programie nadawanym na żywo - podkreśla Lyhaczowa. Drugą osobliwością jest to, że Zełeński prowadzi kampanię poprzez programy rozrywkowe. A to nie daje wyborcom w ogóle możliwości realnego poznania kandydata. Teraz mamy sytuację, gdy najważniejszym kandydatem na prezydenta jest tak naprawdę nie Zełeński, ale Hołoborodko (postać grana przez Zełeńskiego - przyp. red.). 

Oficjalne wyniki: CKW ma czas na ich ogłoszenie do 10 kwietnia

Wybory prezydent Ukrainy rozpoczęły się w niedzielę o godz. 8 czasu lokalnego. a zakończyły się o godz. 20 (odpowiednio godzina 7 i 19 w Polsce).

Według Centralnej Komisji Wyborczej do głosowania uprawnionych było ponad 29 mln obywateli Ukrainy, dla których otwarto niemal 30 tysięcy lokali wyborczych. Wybory przeprowadzono w 199 okręgach w kraju i w jednym okręgu zagranicznym.

Utrudniony udział mieli mieszkańcy Autonomicznej Republiki Krymu, która od 2014 roku okupowana jest przez Rosję. Mogli oni jednak uczestniczyć w głosowaniu w lokalach w przylegającym do Krymu obwodzie chersońskim. Podobnie było z mieszkańcami opanowanych przez prorosyjskich separatystów części Donbasu na wschodzie kraju. Ci uczestniczyli w głosowaniu poza linią rozgraniczenia, w lokalach na obszarach, kontrolowanych przez ukraińskie władze.

Wybory prezydenckie były monitorowane przez ponad 2 tys. obserwatorów, skierowanych na Ukrainę przez inne państwa, organizacje międzynarodowe i ukraińskie organizacje pozarządowe.

Na ogłoszenie oficjalnych wyników pierwszej tury wyborów CKW ma czas do 10 kwietnia. Poprzednie, przedterminowe wybory prezydenckie, które rozpisano po obaleniu zbiegłego do Rosji prezydenta Wiktora Janukowycza, odbyły się w maju 2014 roku. W pierwszej turze zwyciężył wówczas Poroszenko, zdobywając 54,7 proc. głosów. Drugi wynik uzyskała Tymoszenko, na którą głosowało 12,81 proc. uczestników wyborów.