Ministerstwo Infrastruktury obiecało, że jeśli zaoszczędzi na innych przetargach, to dorzuci coś do 120 milionów wkładu środków unijnych. Nie wiadomo jednak, ile i czy w ogóle. Teoretycznie brakujące 310 milionów miasto mogłoby pozyskać z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, w którym ma otwartą linię debetową. Tu jednak pojawiają się kolejne schody, bo Ministerstwo Finansów nie określiło progu, do którego samorządy mogą się zadłużać.
Na pewno będzie można skorzystać z funduszy Banku Inwestycyjnego. Pytanie brzmi: w jakiej wysokości? Na tę chwilę tego nie wiemy - tłumaczy Katarzyna Mieczkowska-Czerniak z lubelskiego ratusza. W praktyce, żeby zdążyć na czas, już trzeba ogłaszać przetarg i budować. Ministerstwo się jednak nie śpieszy, a jak tak dalej pójdzie, to do obwodnicy będzie można dojechać co najwyżej palcem po mapie.