Nie wierzycie? Proponuję sprawdzić: wyjeżdżając z Bydgoszczy widzimy pożegnalną tablicę, na której jest napisane: "Toruń już tylko 34 km". A co widzimy żegnając Toruń? Klasyczna, zielona tablica precyzuje: "Bydgoszcz 40". Absurd? Absurd. Pytanie, jak jest naprawdę...

Zanim zapytałem o zdanie Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, postanowiłem zrobić mały eksperyment. Wybrałem się z mikrofonem na starówki obu miast by sprawdzić, jak ich mieszkańcy postrzegają odległość między sobą. Zacząłem od bydgoszczan. - To ile jest kilometrów z Bydgoszczy do Torunia? - pytam. - Czterdzieści? Trzydzieści pięć - strzelali mieszkańcy grodu nad Brdą. Co ciekawe, średnia z ich strzałów to mniej, niż czterdzieści kilometrów.

Inaczej było w Toruniu. Tutaj podawane wartości były znacznie wyższe. - Czterdzieści dwa - zaproponowała kobieta z wózkiem dziecięcym spacerująca po rynku. - Pięćdziesiąt - strzelił starszy mężczyzna na ulicy św. Ducha. - Nie za dużo? - pytam. - Może czterdzieści osiem.

Sprawdzałem dalej. Rekordzistka rzuciła... pięćdziesiąt dziewięć kilometrów. - Aż tyle? Ale przed Bydgoszczą na tablicy mamy zaledwie trzydzieści cztery kilometry - mówię. - To co, bydgoszczanie mają bliżej do torunian, niż torunianie do bydgoszczan? - Możliwe - kobieta wzruszyła ramionami. - Jak jadę po córkę do Bydgoszczy to mi tak jakoś zawsze daleko, a jak wracam to już całkiem blisko.

Komu do kogo bliżej, czyli ile kilometrów - według mieszkańców - dzieli oba miasta...

Pozostało mi tylko uderzyć do GDDKiA z prośbą o wyjaśnienia. - Kiedyś mierzono odległości między miastami od poczty głównej do poczty głównej - wytłumaczył mi rzecznik bydgoskiego oddziału, Tomasz Okoński. - Nowe znaki stawiamy w oparciu o wyznaczone przez nas punkty docelowe. Wtedy, w zależności od tego, jak daleko tablica stoi od takiego punktu te wartości mogą się trochę różnić. Mamy jednak nadzieję, że drobne różnice w liczbach nie wpłyną na przyjaźń bydgosko-toruńską...

No dobrze, to ile w końcu jest kilometrów z Torunia do Bydgoszczy? Podobno właśnie czterdzieści. - Jeżeli przyjąć, że punktem A w Toruniu będzie Plac Rapackiego, a punktem B Rondo Fordońskie w Bydgoszczy, to powinno się zgadzać - przekonuje Okoński.

Pozostaje mi wierzyć na słowo...