Ostatnio w Polsce zrobiło się głośno o książkach z autografami Wisławy Szymborskiej. A wszystko przez to, że fundacja jej imienia postanowiła je skupować - informuje "Dziennik Polski".

Nie chodzi oczywiście o naszą pasję kolekcjonerską, ale o akcje charytatywne. Często proszą nas rozmaite organizacje o książkę z autografem poetki. Chcą ją sprzedać na licytacji. A my już takimi egzemplarzami nie dysponujemy - mówi Michał Rusinek, sekretarz noblistki i prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Dodaje, że gdzie jest popyt, jest i podaż - wciąż na internetowych aukcjach trafiają się więc fałszywki. Zdarzają się tacy nowi posiadacze książki, którzy po jej zakupie zgłaszają się do niego z prośbą o ocenę autentyczności autografu.

Oczywiście, nie mam problemu z odróżnieniem prawdziwego podpisu od fałszywego. Znam go dobrze, wiem też, czym poetka posługiwała się, podpisując książki - zaznacza Michał Rusinek. A na takim autografie można nieźle zarobić - w zeszłym roku tomik z podpisem noblistki sprzedano za ponad 50 tysięcy złotych.