Żałoba po ukochanej rybce, zatarg z żoną i przygnębiające wiadomości ze świata - tak najczęściej brytyjscy podatnicy tłumaczą się z niewysłania na czas deklaracji podatkowej. Fiskus nie ma jednak litości. Spóźnialskich przykładnie ukarał.

Królewski urząd podatkowy opublikował listę dziesięciu najbardziej niedorzecznych wymówek z tysięcy, jakie otrzymał w zeszłym roku razem ze złożonymi po terminie deklaracjami.

Pierwsze miejsce zajął pracownik budowy, który tłumaczył się żałobą po śmierci ukochanej złotej rybki. Mieszkanka Londynu twierdziła z kolei, że nie mogła się skoncentrować na podatkach po usłyszeniu w wiadomościach o erupcji wulkanu. Inny Brytyjczyk winą za spóźnienie obarczył swoją żonę, z którą się pokłócił. Pisarz z Coventry tłumaczył, że nie znalazł czasu na rozliczenie się z fiskusem, bo podróżował po kraju ze swoim monodramem.
Kierowca taksówki skarżył się na ból pleców, a mężczyzna z południowo-wschodniej Anglii wyjaśniał, że przez cały rok podróżował po świecie na pokładzie jachtu i pocztę odbierał sporadycznie. Zestawienie brytyjskiego fiskusa zamyka księgowy z Londynu, który twierdził, że był tak zajęty wypełnianiem deklaracji podatkowych swoich klientów, że nie zdążył z własnym rozliczeniem.

Urząd podatkowy całą "złotą dziesiątkę" ukarał grzywną w wysokości 100 funtów. Zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego, co uniemożliwi złożenie zeznania podatkowego na czas. Jednak śmierć złotej rybki to nie jest taka okoliczność - powiedziała przedstawicielka królewskiego urzędu podatkowego. 

(ug)