„Premier w odróżnieniu od poprzednich premierów, bo miałem możliwość rozmawiania prawie z każdym z premierów rządu, bo byłem kiedyś szefem dużej firmy… Po raz pierwszy zdarzyło się, że jeśli się ma bardzo silne argumenty, to premier przyznaje rację i realizuje. Pod tym względem premier Morawiecki jest dla mnie chlubnym wyjątkiem.” – mówi w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem Roman Kluska, przedsiębiorca, prezes firmy „Prawdziwe Jedzenie”.

Pytany o to, jak ocenia sytuację przedsiębiorców podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości odpowiedział: Zależy od miejsca siedzenia. Jeżeli byłbym szefem wielkiej korporacji, to byłbym zadowolony. Bo każde zmniejszenie podatków to jest duża ilość pozostałych w firmie pieniędzy. Natomiast jeżeli popatrzymy na grzech pierworodny gospodarki polskiej od chwili gospodarki polskiej do dzisiaj - to jest to przyjęcie absurdalnego, nie stosowanego w żadnym innym kraju Europy założenia, że demokracja polega na równości wszystkich podmiotów względem prawa w tym sensie rozumianym, że jeżeli wychodzi jakaś ustawa, jakiś akt prawny, to wszystkie podmioty na rynku muszą jednakowo realizować ten akt prawny. To jest absurd (...). Zawsze mała firma ma dużo łatwiejsze warunki niż wielka korporacja - powiedział gość Krzysztofa Ziemca.

Ocenił też, że problemem polskiej gospodarki jest równe traktowanie na rynku małych i dużych firm. Sytuacja równego traktowania wszystkich podmiotów na rynku w danej branży powoduje eliminacje firm małych i średnich i zostanie firm dużych. Firma duża, jeżeli nie ma konkurenta średniego depczącego po piętach, jest mniejszy więc jest bardziej elastyczny i jest tańszy -powiedział Kluska.

Kluska o reformach gospodarczych: To jak dać gazu i zaciągnąć hamulec. Takie auto nie pojedzie

"W Wielkiej Brytanii w zasadzie żadna regulacja poza rejestrowaniem firmy i płaceniem podatków nie dotyczy małej firmy"" - mówił w internetowej części programu "Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM" Roman Kluska, prezes firmy i przedsiębiorca. "Taka regulacja na wzór Wielkiej Brytanii jest potrzebna (w Polsce - red.). Ona odblokuje małe firmy, wtedy młodzi ludzie będą nie tylko zakładać firmy tak, jak teraz, ale jeszcze będą osiągać większe sukcesy" - ocenił. Pytany o to, jak rząd pomaga przedsiębiorcom, odpowiedział, że "rząd robi dużo. Realizacja wielu projektów z zakresu infrastruktury jest wspaniała - i za to wielkie brawa. Natomiast ten rząd nie usuwa tej podstawowej, systemowej wady naszej gospodarki - że nie stwarza się naprawdę przyjaznych warunków dla małych i średnich firm. I to jest bolączka - to jest jak dać gazu i jednocześnie zaciągnąć hamulec. Takie auto nie pojedzie dobrze" - stwierdził.                                 

Członek Narodowej Rady Rozwoju mówił też o coraz trudniejszej sytuacji na rynku pracy - w Polsce zaczyna brakować rąk do pracy w takich sektorach jak na przykład budowlanka. "Ilu Polaków nam brakuje?" - pytał Kluska. "Mieli wszyscy wrócić. Mieliśmy obietnice, że oni wszyscy wrócą lub prawie wszyscy. Praktycznie nikt nie wrócił" - dodał gość RMF FM. "Jeśli już tu muszą być imigranci, to wolałbym, żeby byli to imigranci ze wschodu - Ukraina, Białoruś. Ludzie, którzy mogą się zasymilować i kiedyś uznać Polskę za swoją nową ojczyznę" - mówił gość RMF FM.

Gość: Roman Kluska

Krzysztof Ziemiec, RMF FM: Roman Kluska - prezes firmy "Prawdziwe Jedzenie", przedsiębiorca, jest naszym gościem. Dzień dobry, panie prezesie.

Roman Kluska, przedsiębiorca: Dzień dobry państwu.

Co u pana słychać? Zaszył się pan trochę w tych górach. Rzadko pan bywa w stolicy, rzadko pan bywa w tej przestrzeni społeczno-medialnej? Celowo?

Myślę, że tak. Że mając duży bagaż doświadczeń trzeba jak najwięcej zrobić dla swojego otoczenia. A ponadto mamy piękne wyzwanie: tak trudne przedsięwzięcie jak produkcja sera owczego, to wystarczy, żeby ten cały bagaż czasu...

To jest to prawdziwe jedzenie? To, co w sklepach normalnych, to już nieprawdziwe?

Nie, tylko, że to jest jedzenie, które praktycznie jest niedostępne, bo to jest moje hobby. To jest próba zmierzenia się ze światem i zrobienia czegoś wspaniałego, czystego, zdrowego, niemającego nic wspólnego z dzisiejszymi szybkimi produktami.

Pan jako przedsiębiorca mierzy się na co dzień z polityką, z przepisami, z urzędami? Jak pan ocenia dzisiejszy rząd, premiera Morawieckiego? Stracił słuch gospodarczy, czy nie?

To jest bardzo złożona sprawa, dlatego, że rząd dokonał - moim zdaniem - wielu dobrych posunięć.

Jakie to?

Ja mieszkam na wsi, mieszkam w rejonie biednym, górskim i wiem na przykład jaką wartością dla tych ludzi jest 500+. U nas są rodziny wielodzietne, często 5 lub nawet więcej dzieci. Ci ludzie - często zdeptani - odzyskali swoją godność. Ja widzę ich radość, jak teraz mamy dostały wyprawki do szkół.

A są ludzie, którzy mówią, że to jest jałmużna.

Może dla zarabiających wiele, to jest jałmużna. Ale dla tej Polski wiejskiej, Polski w trudnych warunkach gospodarowania, bo w górach nawet na rolnictwie nie da się zrobić pieniędzy, więc dla tych biednych ludzi to jest wsparcie, które tak naprawdę po raz pierwszy od transformacji oni realnie odczuli.

No dobrze, a dla pana jako przedsiębiorcy ten rząd jest rządem przyjaznym?

Nie można na to pytanie w każdym aspekcie odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno jest rządem przyjaznym, ponieważ zmniejsza ilość pieniędzy wyciekających. To jest bardzo ważne, dlatego, że każda wyciekająca złotówka to jest niższa średnia płaca w Polsce. To są pieniądze, które są pozyskanie sprzecznie z podstawową ideą przedsiębiorcy. Przedsiębiorca jest po to, żeby rozwijać biznes, dać ludziom pracę, płacić podatki, ale za tę pracę godziwie wynagradzać. Jeżeli teraz z pieniędzy społecznych bardzo wiele środków wycieka, to automatycznie zmniejsza się ta średnia płaca w Polsce. 

A pan jako prezes firmy ma teraz łatwiej, czy trudniej? Mamy konstytucję dla biznesu, którą chwali się premier, mamy liczne ułatwienia, mamy mieć na przykład niższy CIT - w przyszłym roku. To są rzeczy, dzięki którym łatwiej się prowadzi w Polsce biznes niż jeszcze dwa, trzy lata temu? Czy nie?

Zależy od miejsca siedzenia. Jeżeli byłbym szefem wielkiej korporacji, to byłbym zadowolony. Bo każde zmniejszenie podatków to jest duża ilość pozostałych w firmie pieniędzy. Natomiast jeżeli popatrzymy na grzech pierworodny gospodarki polskiej od chwili gospodarki polskiej do dzisiaj - to jest na przyjęcie absurdalnego, nie stosowanego w żadnym innym kraju Europy założenia, że demokracja polega na równości wszystkich podmiotów względem prawa w tym sensie rozumianym, że jeżeli wychodzi jakaś ustawa, jakiś akt prawny, to wszystkie podmioty na rynku muszą jednakowo realizować ten akt prawny. To jest absurd, niestosowany - przeglądałem prawo gospodarcze w wielu krajach UE - nigdzie nie ma tak. Zawsze mała firma ma dużo łatwiejsze warunki niż wielka korporacja. 

Ale te obietnice premiera nie są właśnie w tę stronę skierowane? ZUS dla mniejszych firm ma być zupełnie inny.

To są wszystko rzeczy dobre. Natomiast nie jest to odstąpienie od tego założenia. Proszę zobaczyć - jeżeli powstaje w Polsce maleńka firma. Powiedzmy, że założyłem sobie firmę, jestem absolwentem uczelni wyższej. Nic nie wiem albo bardzo niewiele wiem o biznesie. I nie zarobiłem ani złotówki, otworzyłem swoją firmę. I od tego dnia mam obowiązek spełnienia ogromnej ilości wymogów biurokratycznych. Całej maszyny sprawozdań, rejestracji, prowadzenia dzienników... Nawet nie znam pojęć, które tam są zawarte, żebym ja to zrobił. Bo to są pojęcia tak specjalistyczne, że doświadczony przedsiębiorca nie potrafi tego pojąć.

Ale rząd się chwali, że zmienia to dla nich.

Zmienia... Można powiedzieć: Leczy chorobę, ale nie usuwa choroby. A mianowicie jest prawdą, że rząd premiera Morawieckiego, jak te opłaty wynikające z tych sprawozdań są niewielkie - to podjął decyzję, że nie trzeba ich płacić. Te 5, 10, 15 złotych, które przedsiębiorcy mieli wpłacić po wypełnieniu tego wielkiego sprawozdania, faktycznie jest to jakaś ulga. Natomiast podstawowy problem, że to sprawozdanie dalej trzeba wypełniać. I to jest różnica która dzieli czy różnicuje Polskę od innych krajów UE.

Spotyka się pan czasem z premierem i mówi pan mu takie rzeczy, które teraz mówi naszym słuchaczom? Chce słuchać premier, czy nie?

Premier w odróżnieniu od poprzednich premierów, bo miałem możliwość rozmawiania prawie z każdym z premierów rządu, bo byłem kiedyś szefem dużej firmy. Po raz pierwszy zdarzyło się, że jeśli się ma bardzo silne argumenty, to premier przyznaje rację i realizuje. Pod tym względem premier Morawiecki jest dla mnie chlubnym wyjątkiem. Natomiast ilość zaniedbań, tak jak mówię, tę politykę tworzenia kolejnych aktów prawnych dla wszystkich na rynku realizuje się od początku transformacji, czyli od początku lat 90-tych. Proszę zobaczyć, ile wydrukowano tysięcy stron ustaw. I teraz ulżenie w kilku, czy kilkunastu opłatach jest kroplą w morzu potrzeb.

Czyli, panie prezesie, to co mówi minister Emilewicz, to co mówi sam premier nie do końca jest obraz rzeczywisty?

To jest stan rzeczywisty w sensie takim, że ileś tych drobiazgów się poprawia. Ale ilość sytuacji zastanych, to pierwsza sprawa i dwa, nie zmienia się polityki gospodarczej. Dalej powstają kolejne akty prawne, dalej powstają kolejne obowiązki sprawozdawcze dla przedsiębiorców.

Co jest problemem polskiej gospodarki Ano Domini 2018?

Myślę, że bardzo opłakane następstwa tej polityki. Dlaczego? Dlatego że taka sytuacja równego traktowania wszystkich podmiotów na rynku w danej branży powoduje eliminacje firm małych i średnich i zostanie firm dużych. Firma duża, jeżeli nie ma konkurenta średniego depczącego po piętach, jest mniejszy więc jest bardziej elastyczny i jest tańszy.

Ale słyszymy że rząd stawia na małe rodzinne firmy.

Stawia na małe firmy, ale proszę zobaczyć ile aktów prawnych usunięto ze stosowania dla małych firm. Jeśli w Polsce mamy dzisiaj X aktów prawnych, ale tych aktów prawnych nie dotyczy na przykład firm do obrotu 1 mln złotych, do obroty 5 mln.

Czyja to jest wina?

Tego absurdalnego założenia, które polska polityka gospodarcza przyjęła w okresie transformacji i nigdy żaden rząd nie podważył tego założenia, tylko jest pełna kontynuacja tej tragicznej dla gospodarki polityki wybijania małych, a promowania dużych, ponieważ dla dużego spełnienie kolejnego aktu prawnego, to jest nic.