"Mam parę refleksji, a jedną z nich jest jaka jest potęga mediów mainstreamowych w Polsce, no zagranicznych, ale to akurat jest inna sprawa" - powiedział premier Mateusz Morawiecki w programie „Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM”, komentując sprawę taśm. "2,5 roku temu te informacje ujrzały światło dzienne, ale nikt się wtedy tym nie zainteresował. Po odpowiednim podpompowaniu to jest temat kampanii. Z prywatnych starych rozmów wyciąga się nieuprawnione wnioski (…) Oczywiście, język jest nieformalny (…). Ja wtedy byłem osobą prywatną, nie byłem politykiem" – dodał premier.

Mateusz Morawiecki o rekonstrukcji rządu: To informacje wyssane z palca

 To są kompletnie informacje wyssane z palca. Mamy stabilny rząd, idziemy pełną parą do przodu - powiedział premier Mateusz Morawiecki w programie "Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM", zapytany o ewentualną rekonstrukcję rządu. 

"Naruszyliśmy tyle interesów, że zagraniczne instytucje czasami za nami przepadają"

Nie jestem tym zaskoczony, bo wiem jak wygląda polska gospodarka, która jest w dobrym stanie. Agencje ratingowe mają twardy orzech do zgryzienia, bo perspektywy są dobre. Dla mnie to jest znak drogowy, że idziemy we właściwym kierunku - powiedział premier, komentując podniesienie ratingu Polski. Premier dodał jednak, że "jest daleki od triumfalizmu". Naruszyliśmy tyle interesów, że te zagraniczne instytucje też czasami nie za bardzo za nami przepadają - podkreślił Morawiecki.

Sprawa zwrotu wraku Tu-154M: Decyzja jest w ręku Rosjan, a Rosjanie nam nie sprzyjają

Decyzja jest w ręku Rosjan, a Rosjanie nam nie sprzyjają. Będziemy naciskać na Rosję, liczę na to, że ze Zgromadzeniem Parlamentarnym Rady Europy Rosja będzie się liczyć (...) Mam nadzieję, ze w końcu dojdzie do zwrotu wraku - powiedział premier Mateusz Morawiecki w programie "Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM", komentując sprawę wraku Tu-154M. 

Morawiecki o zakupie PLK: Cena jest bardzo, bardzo dobra dla państwa polskiego

Cenę zawsze się porównuje do tego, co można uzyskać z tej transakcji. Mogę powiedzieć, że cena jest bardzo, bardzo dobra dla państwa polskiego - powiedział premier Mateusz Morawiecki w programie "Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM", komentując sprawę zakupu Polskich Kolei Linowych. Skandalem jest to, że wypuściliśmy takie dobro narodowe (z rąk - Red.)). To skarb narodowy (...), dla mnie ma ogromne znaczenie. Wszędzie gdzie jestem, wszyscy się bardzo cieszą, ale niektórzy malkontenci w Warszawie mają inne zdanie. 

Morawiecki o spotkaniu w skodzie: To była taka krótka wymiana zdań

Pan minister Mariusz Błaszczak opowiadał nam co ciekawego działo się podczas jego spotkań z innymi ministrami. To była taka krótka wymiana zdań - powiedział premier Mateusz Morawiecki w programie "Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM", komentując spotkanie, do jakiego doszło kilka dni temu w skodzie na placu Piłsudskiego w Warszawie. Rozmowę wtedy odbyli premier Morawiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński i szef MON Mariusz Błaszczak. 

13.10 Gość: Mateusz Morawiecki

Krzysztof Ziemiec, RMF FM: Intensywny dzień przed panem, ale też intensywne informacje z samego rana. "Fakt" alarmuje dzisiaj, że wyrzuci pan pięciu ministrów z rządu. To prawda?

Premier Mateusz Morawiecki: To są kompletnie wyssane z palca informacje. Mamy stabilny, dobry rząd, idziemy do przodu, pełna parą, w bardzo wielu obszarach. Nie czytałem wprawdzie "Faktu:, ale bardzo się cieszę z tego, że tak dobrze się współpracuje w ramach naszego rządu, więc to oczywiście wyssane z palca informacje.

To ja dopowiem, chyba nie do końca wyssane. Ta rekonstrukcja ma być pod choinkę, czyli już po wyborach.

Jednak potwierdzam to, co powiedziałem w pierwszym zdaniu, że to zupełnie nieprawdziwe informacje.

Naprawdę? Bo o takich rekonstrukcjach od dawna się mówi.

Ale naprawdę możemy tracić oczywiście czas na tą naszą bardzo miłą poranną rozmowę na takie jałowe spekulacje, a w szczególności nieprawdziwe informacje.

Czyli Beata Szydło, Anna Zalewska, Beata Kempa, Krzysztof Tchórzewski, Andrzej Adamczyk w rządzie są?

Moje wspaniałe koleżanki i znakomici koledzy.

No dobrze. Wczoraj wieczorem przed północą agencja S&P podniosła, śmieję się troszeczkę, bo 2,5 roku temu, kiedy się widzieliśmy o poranku, wtedy była zupełnie inna informacja, ta sama agencja, która wczoraj podwyższyła nam rating, wtedy obniżyła, wtedy wszyscy byli zaskoczeni. Dzisiaj pan tez jest zaskoczony tym podniesieniem, czy nie?

Ja nie jestem tym za bardzo zaskoczony, dlatego że wiem, jak wygląda polska gospodarka, wiem w jakim jest stanie. jest w bardzo dobrym stanie, a więc agencje ratingowe mają twardy orzech do zgryzienia. Wiedzą doskonale, że perspektywy naszego budżetu, długu publicznego, wzrostu PKB są dobre, lub bardzo dobre. I ta sama agencja, która obniżyła nam rating, rzeczywiście teraz podniosła. Ale dla mnie to jest taki znak drogowy. To "a", to jest znak drogowy, że idziemy we właściwym kierunku, przede wszystkim z perspektywy polskich rodzin, polskich obywateli. Jestem też daleki od jakiegoś triumfalizmu, w tym sensie, że cieszę się, że jest to potwierdzenie przez, powiedzmy sobie delikatnie, instytucje, które nie były za bardzo sprzyjające, czy nie są za bardzo sprzyjające naszemu rządowi, bo naruszyliśmy tyle interesów, że rzeczywiście te zagraniczne instytucje też czasami nie za bardzo za nami przepadają.

Co ta decyzja oznacza dla każdego z nas, dla każdego słuchacza?

Bardzo pozytywna decyzja, bo ona oznacza przyciągnięcie większej liczby inwestorów do Polski. Oznacza bezpieczeństwo na rynkach finansowych, ona wreszcie też oznacza niższe koszty obsługi długu, a przez to więcej środków możemy przeznaczyć na nasze programy rozwojowe, infrastrukturalne, społeczne. Potwierdza też to, że mieliśmy pieniądze poprzez nasz system podatkowy, poprzez jego uszczelnienie, uwierzyli w to, że zwycięstwo z mafiami vatowskimi zrealizowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości jest rzeczywistością namacalną, realną i matematycznie policzalną.

Ja pytałem o to zaskoczenie, pan powiedział, że nie jest. Ale wielu analityków, nawet wczoraj czytałem ich opinie w internecie, było zaskoczonych. Co więcej, niektórzy pana oponenci polityczni...

Nie wierzą do teraz.

I krytykują pana. Choćby Jan Vincent Rostowski wczoraj mówił, że ocenia pana poczynania gospodarcze na dwójkę. Leszek Balcerowicz mówił, że pana rządy to będzie druga Grecja. Dariusz Rosati też pana krytykował, czyli byli pana ministrowie finansów w poprzednich rządach chyba nie wierzą do dziś.

Ja myślę, że tak. Jakbyśmy zaproponowali tym tak zwanym ekspertom, pan Rostowski, pan Balcerowicz, pan Schetyna, bo to oni mówili o takich sprawach jak "Armageddon", czy "druga Grecja" czy "budżet się nie zepnie", czy "nie ma pieniędzy i nie będzie", to powinniśmy im w tej metodologii ratingu wystawić C-, a więc krótko mówiąc: "szału nie ma".

Pan będzie dzisiaj oczekiwał od nich przeprosin za takie słowa, za te wątpliwości?

Szczerze powiedziawszy ja podchodzę do tego troszeczkę inaczej. Psy szczekają, karawana idzie dalej. W polityce krytyka jest zewsząd, trzeba mieć grubą skórę. Na pewno mamy do czynienia z absolutnie nieuprawnioną krytyką w tym przypadku, co potwierdzają takie agencje jak Standard and Poor’s, która tak na dobrą sprawę, przyznała się do swojego błędu. Ale jest coś jeszcze takie bo bardziej ciekawego, czego nie wyłapały jeszcze instytucje komentujące. Otóż to potwierdza też, że nie ma nic u nas takiego złego z punktu widzenia reform instytucjonalnych. Reform wymiaru sprawiedliwości. A także, nie wiem czy pan redaktor tam wyłapał, ale S&P potwierdza, że jest możliwe dalsze podniesienie ratingu, ponieważ wdrożyliśmy Pracownicze Plany Kapitałowe, czyli ta wersja, którą zrobili 20 lat temu właśnie Balcerowicz, Schetyna, też ówczesny AWS z OFE, to była wersja próby oszczędności publicznych, która się nie udała, bo wiadomo, że Platforma skonsumowała to OFE. A co my robimy z Pracowniczych Planów Kapitałowych jest próbą faktycznego zbudowania zasobu oszczędności w społeczeństwie polskim i to zostało docenione z informacją, że może być dalsze podniesienie tego ratingu.

Panie premierze, pytałem o te przeprosiny, a czy przeprosi pan swoich zwolenników, wyborców, za te słowa, które wypowiedział pan, które usłyszeliśmy na taśmach, które Onet opublikował? O misce ryżu, myślę, że wiele osób... 

Mam tutaj takich parę refleksji, ale jedn a z nich jest to, jaka jest potęga mediów mainstreamowych w Polsce, no, zagranicznych, ale to akurat jest inna sprawa. 2,5 roku temu koncern z grupy...

Akurat jesteśmy w studiu medium mainstreamowego chyba jak najbardziej.

Mainstreamowego, tak, jak rozumiem, ale... no dlatego mówię po prostu szczerze, co myślę. 2,5 roku temu te informacje ujrzały światło dzienne i za bardzo nikt się tam nie zainteresował. Po odpowiednim podpompowaniu teraz jest oczywiście to tematem kampanii. Ja bym powiedział tak: z prywatnych rozmów, już starych bardzo wyciąga się absolutnie nieuprawnione wnioski. Oczywiście, że język jest nieformalny, ale życzyłbym każdemu, który prowadzi sobie jakąś prywatna rozmowę, prawda, i rzeczywiście ja wtedy byłem osobą wyłącznie prywatną - zaznaczam to, prawda - nie byłem żadnym politykiem - życzyłbym każdemu, kto prowadzi taką rozmowę, żeby potem niczego pożałował, żadnego słowa, które powiedział.

Czyli nie ma za co przepraszać dzisiaj?   

Ja mogę powiedzieć: Jeżeli odnosimy się do prywatnej rozmowy z tamtego czasu, to nie bardzo mogę skomentować to inaczej.

A pan wiedział o istnieniu takich taśm?

Oczywiście, przecież to było chyba już wiadomo od lata, od czerwca 2014 roku.

Coś jeszcze może wyjść, wypłynąć?

Nie mam tutaj obaw, że może cokolwiek wypłynąć, co może w jakikolwiek sposób zaświadczyć niewłaściwie o mnie - poza tym, że są to właśnie prywatne rozmowy tego typu. Przypomnę tylko, że ja na pewno byłem - mam nadzieję, pewność - bardzo dokładnie prześwietlony z punktu widzenia naszych służb, wszystkich służb specjalnych co do przepływu na rachunkach bankowych i wszystkich ewentualnych transakcji i jak rozumiem, jest tutaj certyfikat moralności.

Panie premierze, Rada Europy wczoraj przyjęła rezolucję w sprawie zwrotu wraku Tupolewa. Rosjanie mają na to 12 miesięcy. Jaką my mamy mapę drogową dochodzenia do tego, żeby ten wrak rzeczywiście w końcu był w polskich rękach?

Ja bardzo się cieszę, że to zostało w taki sposób ujęte. Zaznaczam przy okazji, że jest to potwierdzenie, że polska polityka zagraniczna nie jest żadną polityką odseparowaną czy izolowaną, tak jak znowu kłamliwie twierdzi opozycja, tylko potrafimy budować sojusze, bo to tam poseł holenderski wraz ze sprawozdawcami z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, z naszymi sojusznikami, doprowadzili do tego typu uchwały. No i jeszcze jedna rzecz jest warta tutaj podkreślenia - otóż Platforma Obywatelska i PSL chwaliły się pragmatycznymi relacjami z Rosją, tylko że te pragmatyczne relacje z Rosją były absolutnie jednostronne. One służyły wyłącznie Rosji - m.in. ten wielki kontrakt gazowy, który pan premier Pawlak za zgodą premiera Tuska chciał podpisać na 25 lat - bodaj do 2037 roku - kompletnie nas uzależniając od rosyjskiego gazu, był wielkim skandalem.

Wracając do Tupolewa, wielu polityków PiS mówiło, że jak PiS dojdzie do władzy, od razu wrak będzie w Polsce. Mamy trzy lata i dopiero teraz coś się zaczyna dziać.

Nie przypominam sobie tak w sposób taki powiedzmy nie pozostawiający wątpliwości, ponieważ wiadomo, że decyzja jest w rękach Rosjan. Rosjanie nam nie sprzyjają - mówiąc delikatnie. Ale jest to niezwykle ważne z punktu widzenia zarówno śledztwa, jak i czci i honoru Państwa Polskiego.

Będziemy naciskać na Kreml, żeby szybko to się stało?

Oczywiście, że będziemy naciskać i liczę na to, że ze Zgromadzeniem Parlamentarnym Rady Europy Rosja będzie się liczyć. Jest to coś, co jest bardzo ważnym aktem w polityce międzynarodowej i mam nadzieję, że dojdzie w końcu do zwrotu wraku.

Panie premierze, w tym studiu o poranku i wieczorem niemal każdy minister jest pytany o kupno polskich Polskich Kolei Linowych, o Kasprowy Wierch, o to wszystko, co się wydarzyło parę dni temu. Jaka jest ostateczna cena, bo słychać na tzw. mieście, że to koszt rzędu 400-450 milionów złotych, ten zakup. Ile w tym prawdy?

Cenę zawsze się porównuje do modelu biznesowego, do tego, co można uzyskać z tej transakcji. I mogę powiedzieć, że ta transakcja i cena za tę transakcję jest bardzo, bardzo dobra dla Państwa Polskiego. I skandalem było to, że wypuściliśmy takie dobro narodowe o jeszcze historycznym znaczeniu - bo przecież to żelastwo wnosili na swoich własnych plecach, wnosiło tysiące Polaków jeszcze przed II wojną światową.

Oponenci mówią: Nie ma to dla nich znaczenia, czy kolejka jest polska, hiszpańska czy turecka. Ważne, żeby wjeżdżała na górę.

Jeżeli dla kogoś nie ma znaczenia, że skarb narodowy, symbol polskich gór, polskich Tatr, jest w rękach obcych, to bardzo mi przykro. Dla mnie ma to ogromne znaczenie. Jest to coś, co tam na Podhalu i województwie małopolskim spotkało się z niebywałym entuzjazmem. Ale wszędzie, gdzie jestem - nawet na północy, w Sejnach, w Suwałkach, wszyscy się niebywale cieszą.

No bo Kasprowy to magiczna góra.

Niektórzy malkontenci tutaj w Warszawie mają inne zdanie. 

A wracając do ceny.Cena jest bardzo bardzo godziwa, właściwa i bardzo dla nas korzystna.To bliżej 400 milionów, czy 500?

To są transakcje handlowe, negocjacje, które naprawdę muszą pozostać pomiędzy stronami, natomiast naprawdę to jest bardzo dobra cena.

Panie premierze, ceny prądu prognozowane pójdą w przyszłym roku tak mocno w górę, że wielu odbiorców już dziś bolą głowy, a dopiero mamy październik. Czy rząd planuje jakiekolwiek działania, które by obniżyły, przynajmniej dla gospodarstw domowych, ceny prądu w przyszłym roku?  

Nie ma obecnie żadnych podwyżek prądu. Jest to znowu histeria, która jest wywołana przez niektóre media. Mamy ceny prądu na poziomie czeskim czy litewskim.

Ja mówię o przyszłym roku.

W przyszłym roku Urząd Regulacji Energetyki nie planuje, z tego co wiem, podwyżek taryf dla gospodarstw domowych. To on decyduje o tym, czy to podwyżki mogą nastąpić czy nie. Więc jest ten urząd, który, o ile teraz mi wiadomo, nie planuje takich podwyżek. Z punktu widzenia przedsiębiorców i przemysłu polskiego, pracujemy na wszelki wypadek na odpowiednimi planami, które miałyby złagodzić ewentualne zmiany cen prądu, gdyby takie nastąpiły. Podobne mechanizmy mają Niemcy, Austria.

Niektóre taryfy mają wzrosnąć o sto procent, więc to będzie miało kolosalne znaczeni, na przykład dla PKP.

My chcemy, tam gdzie rzeczywiście nastąpi coś takiego, o ile nastąpi, bo przypominam że mówimy o hipotetycznych scenariuszach, pracujemy nad tym, żeby z budżetu państwa łagodzić tym branżom, zwłaszcza energochłonnym jak na przykład hutnictwo.

Czyli nasi słuchacze mogą spać spokojnie?

Absolutnie nasi słuchacze mogą spać spokojnie, i gospodarstwa domowe, ale i małe i średnie przedsiębiorstwa. Bo małym i średnim przedsiębiorstwom, też chcemy, jeśli nastąpi jakiś zasadniczy ruch, łagodzić tego typu ruchy, podobnie jak to robią Niemcy, czy zachodnie kraje.

Panie premierze, dziś prosto ze studia rusza pan w Świętokrzyskie, ale jutro Małopolska. Co pan powie jutro mieszkańcom Krakowa, czy podkrakowskich małych miejscowości na temat smogu? Co będzie miał pan im do zaproponowania, bo jesienią Kraków jest tak zaciągnięty smogiem, że nie da się tam żyć. Ci którzy choć przez chwilę tam byli, wiedzą o czym mówię. 

Powiem im to, co niedawno powiedział mi pewien chłopiec w Małopolsce, że "dzielny rycerz walczy ze smokiem, a dzielny rząd powinien walczyć ze smogiem". I Michał ma racje, bo tak ten chłopiec miał na imię, dokładnie tak to robimy. Trzeba jakoś sfotografować stan obecny i wiedzieć z czego się bierze ta dzisiejsza sytuacja. Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który sprzyja generalnie opozycji, jak dobrze wiemy i instytucje europejskie, w lutym tego roku wydał wyrok, który jest wyrokiem bardzo surowym dla opozycji za ich działania w latach 2008 - 2015. Dokładnie obejmuje ten okres. I mówi tam ni mniej, ni więcej, że opozycja poniosła kompletną klapę jeśli chodzi o dbałość o czyste powietrze. A to jest bardzo ważne panie redaktorze, bo my przejmujemy stan ogromnego zaniedbania i w krótkim czasie wdrożyliśmy rozporządzenie o jakości pieców, kotłów, ustawę o jakości paliw, a teraz wchodzimy w życie już, realnie, z konkretnym wielkim programem termomodernizacji dla pięciu milionów polskich rodzin. 

To jeśli jutro w Krakowie ktoś pana spyta co cię zmieni od tego sezonu, to co pan powie?

Ja już byłem w Krakowie akurat kilka dni temu i na każdym spotkaniu, byłem tam na kilku, pytano mnie o to i właśnie w ten sposób mówiłem: reakcje były bardzo pozytywne. Widać, że nasz rząd bierze tego trudnego, rozjuszonego byka, czy akurat smoka za rogi, jeśli smok ma jakieś rogi, ale zakładam, że tak.

Groźnego, wiele osób umiera z tego powodu, choć wczoraj jeden z kandydatów powiedział, że w Warszawie smogu nie ma i nie będzie. Czy wiemy panie premierze jak będą wyglądały uroczystości 100-lecia obchodów Niepodległości 11 listopada? Donald Tusk, tydzień temu, też w Krakowie o którym mówiliśmy, apelował, żebyśmy wspólnie świętowali. Jest takie zaproszenie dla byłego premiera?

Cieszę się, że Donald Tusk i niektórzy inni przedstawiciele opozycji podchwytują nasze słowa, konkretnie moje słowa z Westerplatte z 1 września, bo tam zaapelowałem o jedność, tam zaapelowałem o wspólny marsz. O to, żeby ten wielki polski dzień 100-lecia odzyskania Niepodległości, był świętowany wspólnie. Prowadzimy rozmowy zarówno z jedną stroną, z drugą stroną, z organizatorami marszu. Mam cały czas nadzieję, że może się uda. Bardzo bardzo proszę wszystkich. Ja sam absolutnie deklaruję - mogę iść gdzieś tam w środku tego marszu, żeby nie było, że jesteśmy eksponowani na przodzie. Proszę tylko, żeby było biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów, bo tam się może pojawić coś, co może kłuć w oczy i będzie to wielki, piękny, biało-czerwony marsz na uczczenie 100-lecia odzyskania Niepodległości.

Pójdzie pan w takim jednym szeregu, obok Grzegorza Schetyny, Donalda Tuska, Kosiniaka- Kamysza, Nowackiej?

Poszedłbym obok każdego z ogromnego szacunku i wdzięczności dla naszych przodków i to nie tylko tych wielkich, których pamiętamy - Paderewski, Daszyński, Dmowski, Piłsudski... 

A o jest realne, myśli pan panie premierze? Mamy miesiąc niecały, żeby coś takiego jeszcze się...

... również o bezimiennych Orlętach Lwowskich. Tych wielkich obrońcach naszych granic wówczas, i tych wielkich zmagań z roku 1920, powstań śląskich, powstania wielkopolskiego, z szacunku dla nich. Czy to jest realne? Proszę zapytać opozycję. Ja bardzo proszę wszystkich, tak jak apelowałem na Westerplatte ponad miesiąc temu: uczcijmy ten wielki, przepiękny dzień taką manifestacją jedności Polaków. 

Będę pytał opozycję, ale jeszcze na koniec zapytam pana, o czym panowie rozmawiali w skodzie na placu Piłsudskiego kilka dni temu? 

Pan minister Błaszczak opowiadał nam, co ciekawego działo się podczas jego spotkań z innymi ministrami. To była taka krótka wymiana zdań. 

(ph, ag)