"Ta ustawa pozwalała w drodze administracyjnej, a nie sądowej usuwać treści z internetu, czyli teoretycznie wszystkie nieprzychylne rządowi treści mogły być przez urzędnika usuwane z sieci. Prezydent na to się nie zgadza i zapowiada, że w bardzo krótkim czasie przedstawi swój projekt ustawy, która nie będzie ograniczyła wolności słowa" - tak ocenił zawetowanie przez prezydenta ustawy o blokowaniu nielegalnych treści w sieci Michał Dworczyk - Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Europoseł PiS podkreślił, że "pod pozorem szczytnych haseł rząd chciał wprowadzić cenzurę przede wszystkim polityczną".

Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk był pytany m.in. o spotkanie premiera Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim, do którego doszło w piątek. Mam nadzieję, że współpraca będzie dużo lepsza niż do tej pory. Jesteśmy w takim momencie, że ponad podziałami partyjnymi o bezpieczeństwie trzeba rozmawiać - stwierdził.

Prezydent-wetoman? Dworczyk komentuje

Wyraził także przekonanie, że "Donald Tusk zrozumiał, że dłużej obstrukcji, którą prowadził od kilku miesięcy nie jest w stanie prowadzić". Na sugestię prowadzącego Krzysztofa Ziemca, że rząd zarzuca prezydentowi ciągłe wetowanie kolejnych ustaw, odpowiedział: To jest nieprawda. Statystyka mówi o tym wyraźnie: absolutna większa cześć ustaw przez prezydenta jest podpisana.

Dopytywany o to, czy w grę wchodzi "podział obowiązków" w polityce zagranicznej polegający na tym, że prezydent miał się zajmować USA, a premier Unią Europejską, odparł: Rozmawiałem z kolegami, którzy pracują w Pałacu (Prezydenckim - red.) i nawet w oficjalnym komunikacie znalazła się taka informacja, że jest tutaj porozumienie.

Jeżeli chodzi o sprawy transatlantyckie to prezydent Karol Nawrocki będzie nadal prowadził te sprawy. To rząd próbował kwestionować jego prerogatywy, więc dobrze, że nastąpiła refleksja - ocenił. Podkreślił, że Donald Tusk na poziomie Unii Europejskich będzie prowadził politykę z naszymi partnerami zagranicznymi.

Europoseł PiS: Rząd chciał wprowadzić cenzurę

Michał Dworczyk odniósł się na antenie radia też do prezydenckiego weta prezydenta ustawy o blokowaniu nielegalnych treści w internecie. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości poparł decyzję Karola Nawrockiego w tej sprawie. 

Ta ustawa pozwalała w drodze administracyjnej, a nie sądowej usuwać treści z internetu, czyli teoretycznie wszystkie nieprzychylne rządowi treści mogły być przez urzędnika usuwane z sieci. Prezydent na to się nie zgadza i zapowiada, że w bardzo krótkim czasie przedstawi swój projekt ustawy, która nie będzie ograniczyła wolności słowa - ocenił.

Pod pozorem szczytnych haseł rząd chciał wprowadzić cenzurę przede wszystkim polityczną - dodał.

Michał Dworczyk o aferze RARS: Nie można osądzać ludzi bez procesu

Europoseł PiS i bliski współpracownik byłego premiera Mateusza Morawieckiego skomentował także medialne doniesienia odnoszące się do głośnej sprawy licznych nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Portal Onet ustalił, że Mateusz Morawiecki "miał pełną wiedzę na temat tego, co działo się w RARS-ie".

Jako urzędnik miałem wiedzę na temat procesów, które dzieją się w RARS-ie, natomiast to, co pan nazywa "ustaleniami Onetu"  - de facto przekazywane z prokuratury - są to informacje wyrywkowe, które mają potwierdzić pewną narracje, atakującą premiera i jego współpracowników.

Zaznaczył, że "nie można osądzać ludzi bez procesu a z tym mamy do czynienia w sprawie RARS-u". 

"Władza wykorzystuje służby wobec opozycji"

Gość Krzysztofa Ziemca został zapytany także o plotki dotyczące Mateusza Morawieckiego, który miałby otrzymać gwarancje "spokoju prawnego" w zamian za wyprowadzenie części polityków z PiS. Europoseł PiS nie pozostawił w tej sprawie żadnych wątpliwości. To są oczywiście bzdury. One są rozsiewane przez osoby, które chcą zaszkodzić premierowi Morawieckiemu - podkreślił Dworczyk.

Jak argumentował, obecna władza intensywnie wykorzystuje prokuraturę i służby przeciwko opozycji, a mimo to - jak zaznaczył - nie przedstawiono żadnych zarzutów wobec byłego premiera. Uważa pan, że gdyby były jakiekolwiek tzw. haki na Morawieckiego albo jego współpracowników, nie byłoby to wykorzystane? Oczywiście, że byłoby - mówił Dworczyk, przypominając, że minęły już dwa lata od zmiany władzy, a "najgorętszy okres kampanii" nie przyniósł żadnych przełomowych oskarżeń.

Rozłam w PiS? Tak odpowiedział Michał Dworczyk

Krzysztof Ziemiec pytał również o nastrój Mateusza Morawieckiego i doniesienia o możliwym rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości. Zdaniem Dworczyka są to medialne narracje, nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością partyjną. Nie ma żadnego rozłamu w partii. Jesteśmy bardzo dużą formacją i w sposób naturalny mamy różne środowiska i skrzydła" - tłumaczył.

Dodał, że dyskusja wewnętrzna dotyczy raczej kierunku programowego: czy PiS powinno skręcać mocniej w prawo, czy też pozostać szeroką, konserwatywno-centrową formacją zdolną przyciągać wyborców z dużych miast. Jako szeroka formacja powinniśmy mieć ofertę zarówno dla osób o wyraźniejszych poglądach prawicowych, jak i dla tych, którzy są w centrum - zaznaczył.

Europoseł PiS: Sprawiedliwy pokój w Ukrainie dzisiaj jest niemożliwy

Michał Dworczyk został zapytany czy ewentualne zawieszenie broni na Ukrainie byłoby dla Polski dobrą wiadomością. Naturalnie, że zawieszenie broni ma swoje dobre strony, ale - tak jak pan redaktor wskazał - niesie również negatywne konsekwencje. Chcielibyśmy, żeby był sprawiedliwy pokój, żeby Ukraina odzyskała utracone tereny, ale wiemy, że dzisiaj to jest niemożliwe - odparł.

Podkreślił, że problemem wszelkich prognoz jest brak pełnej wiedzy o realnym stanie obu stron konfliktu. Mamy niepełne informacje zarówno na temat sytuacji wewnętrznej w siłach zbrojnych Ukrainy, jak i Federacji Rosyjskiej. Dotyczy to również gospodarki, bo ta wojna nie toczy się tylko na froncie - to jest wojna na przetrwanie, wojna na wyniszczenie przeciwnika - stwierdził.

W kontekście możliwego zawieszenia broni pojawia się także temat wysłania sił pokojowych. Zdaniem Dworczyka Polska powinna zachować daleko idącą ostrożność. Jesteśmy hubem logistycznym od pierwszego dnia konfliktu i powinniśmy nadal taką rolę pełnić - podkreślił. Jednocześnie zaznaczył, że kluczowym zadaniem dla Warszawy nie jest dziś ekspedycyjna obecność wojskowa, lecz "przede wszystkim powinniśmy skupić się na reformie polskich sił zbrojnych, bo tu mamy naprawdę przed sobą olbrzymie wyzwania i olbrzymie problemy".

Były wiceszef MON pozytywnie ocenił fakt, że Ministerstwo Obrony Narodowej pozostaje poza najbardziej ostrym konfliktem politycznym obecnej koalicji. Cieszę się, że Polskie Stronnictwo Ludowe jest odpowiedzialne za MON, bo to jest takie miejsce, gdzie duża część programów jest kontynuowana i nie mamy tego szalonego pałka politycznego - mówił.

Jednocześnie nie krył rozczarowania brakiem reform, które jego zdaniem są kluczowe dla bezpieczeństwa państwa. Niestety nie są prowadzone reformy te, które są najbardziej potrzebne i problemy, które są najgroźniejsze dla Polski".

"Zagrożenie ma nadejść za kilka lat"

Za najpoważniejszą lukę w systemie obronnym Dworczyk uznał katastrofalny stan rezerw osobowych. My nie mamy rezerwistów. Nasze rezerwy osobowe są w stanie naprawdę fatalnym - stwierdził. Drugim fundamentalnym problemem jest - zdaniem Dworczyka - sposób finansowania wojska, bo "wydajemy gigantyczne pieniądze na wojsko, ale są one wydawane w sposób nieefektywny i nietransparentny."

Największe zagrożenie ma jednak nadejść za kilka lat. Po 2028 roku nie będziemy mieli finansowania rozwoju sił zbrojnych. Wydatki stałe - utrzymanie żołnierzy, sprzętu oraz obsługa długu - pochłoną wszystkie środki - podsumował europoseł PiS - Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM. 

Opracowanie: