"To zdecydowanie Prawo i Sprawiedliwość narzuca tempo, kierunek i dynamikę wyścigu. Opozycja właściwie już nie ma czasu, musi przejść do kolejnego etapu, musi zakończyć wewnętrzny pląs, wewnętrzne zastanawianie się nad sobą. I musi podjąć decyzję" - mówi gość Rozmowy w samo południe politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego Sławomir Sowiński pytany o kampanię przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi. "Prawdą jest, że kampanię wygrywa się i przegrywa w ciągu ostatniego miesiąca. Natomiast, żeby mieć dobry wyścig na kolejny miesiąc, to trzeba ten wyścig rozpocząć znacznie wcześniej" - podkreśla gość Marcina Zaborskiego. „Opozycja musi dzisiaj odpowiedzieć, w jakiej idzie formule organizacyjnej, w jakiej idzie formule programowej, bo jeśli tego nie zrobi sama, to PiS sformatuje opozycję, wepchnie ją w pewien róg i jej szanse będą przekreślone" - podkreśla prof. Sowiński.

Wybory majowe pokazały, że dla Polaków ważne są nadal sprawy aksjologiczne - jak kwestia Kościoła w życiu publicznym, rodziny czy mniejszości seksualne. (...) Te wybory też pokazały, że jesteśmy w tych kwestiach dosyć podzieleni i także podzieleni są wyborcy opozycji - powiedział gość Rozmowy w samo południe prof. Sławomir Sowiński. 

Prof. Sławomir Sowiński gościem Rozmowy w samo południe. Posłuchaj!

Gość: Prof. Sławomir Sowiński

Diagnoza PSL, że opozycja powinna stworzyć przynajmniej dwie czy trzy oferty programowe - wydaje się być racjonalna - ocenił. Dwa bloki wyborcze (przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi - przyp. red.) są w stanie pójść znacznie szerzej, dotrzeć do wyborców, którzy z różnych powodów, np. obawiając się rewolucji obyczajowej - zostaną w domu - stwierdził.

Profesor Sowiński ocenił: PSL idący w ramach szerokiej koalicji, razem z polityki lewicowymi, będzie oddalał się od swojego elektoratu. Moim zdaniem jedyna droga PSL-u do jego ludowego elektoratu, to jest pójście pod własnym sztandarem, przypomnienie tradycji, własnego języka. To jest oczywiście ryzyko. (...) Ale bez podjęcia tego ryzyka, PSL straci na rzecz PiS-u.

Marcin Zaborski nawiązał też do różnicy zdań pomiędzy premierem Mateuszem Morawieckim a urzędnikami prezydenta RP dotyczącej jesiennego terminu wyborów do parlamentu. To osobliwa i zastanawiająca dla politologa sprawa - zwrócił uwagę Sowiński. Polska konstytucja i artykuł 98 nie pozostawia wątpliwości, że to prezydent jest tym który wyznacza kalendarz wyborów parlamentarnych i publiczne wchodzenie w rolę prezydenta trudno uznać za przypadek - zauważył politolog i dodał: Premier Morawiecki jest politykiem zbyt doświadczonym, żeby pozwolić sobie na sondowanie jak zareaguje środowisko prezydenta.

To że pan premier zdecydował się teraz na taki głos, moim zdaniem oznacza to tyle, że nie jest sprawą zdecydowaną i przesądzoną, kto będzie kandydatem w wyborach prezydenckich w roku 2020 ze strony obozu Zjednoczonej Prawicy. (...) Myślę, że to jest w tej chwili przedmiotem jakiejś rozmowy i być może jakiejś politycznej rozgrywki i być może ta wypowiedź to sygnał, że takie ustalenia trwają - dodał. 

Czy Beata Szydło może być kandydatką na prezydenta PiS? - pytał Marcin Zaborski prof. Sławomira Sowińskiego. Tego bym nie wykluczał jako pewnego wariantu, zważywszy na znakomity wynik pani premier do Parlamentu Europejskiego. To może być jeden ze scenariuszy - mówił Sowiński. Ważne jest i PiS na to czeka, kogo można będzie spodziewać się po drugiej stronie. Jeśli opozycja postawi na kogoś takiego jak Rafał Trzaskowski, to kandydatura Dudy byłaby kandydaturą odpowiednią, bo mógłby on przekonywać, że jest prezydentem umiarkowanym - zauważył Sowiński i dodał: Jeśli opozycja zdecydowałaby się swoim kandydatem uczynić Władysława Kosiniaka-Kamysza, to sytuacja polityczna Andrzeja Dudy byłaby trudniejsza i wtedy być może trzeba byłoby szukać innego kandydata.