"Odcięcie przez wodę w jaskiniach zdarza się. Nie jest to częste w jaskiniach tatrzańskich" - stwierdził w Rozmowie w samo południe w RMF FM sekretarz generalny Polskiego Związku Alpinizmu - Marek Wierzbowski pytany o akcję ratunkową w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. "Mamy dosyć wyjątkową sytuację. W ciągu ostatnich 20-30 lat nie było takiego przypadku" - dodał.

Dobrze wyposażony taternik jaskiniowy powinien zawsze być przygotowany na nieoczekiwany biwak, przeczekanie jakiejś sytuacji w jaskini. Nie ma możliwości posiadania pełnego komfortu termicznego bez śpiwora i sprzętu biwakowego - stwierdził gość RMF FM. Jak wiemy, koledzy, którzy tam są, takiego sprzętu raczej nie posiadają. Posiadają normalne wyposażenie taternika jaskiniowego - dodał.

Paweł Balinowski pytał, jak długo można przetrwać w takich warunkach, jak w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, czyli w temperaturze czterech stopni i wilgotności powietrza rzędu stu procent. Osoby które tam przebywają, były przygotowane do przejścia tej jaskini, ale idąc w te konkretne miejsce nie zakładały, że będą musieli tak długo czekać - mówił Wierzbicki. To miało być przejście, zobaczenie tego miejsca, próba podjęcia eksploracji. Te osoby nie planowały tam biwakować - dodał.

Jak wygląda poruszanie się w samej jaskini? Partie, w których ma miejsce to zdarzenie znam dobrze, bo odkrywałem je w latach 90-tych - mówił doświadczony alpinista i grotołaz. To w większości jaskinia przestronna i wygodna. Miejscami jest olbrzymia i są też tam korytarze gdzie zmieściłyby się bardzo duże budynki. Jednak same partie, w których są w tej chwili uwięzieni grotołazi to miejsca bardzo ciasne i niewygodne - zwrócił uwagę nasz gość.