„Nie wstydzę się tego głosowania, które się odbyło nad podwyżkami (dla polityków – przyp. RMF FM). Moim zdaniem to były dobre rozwiązania w złym momencie” – tak na pytanie o to, czy politycy powinni zarabiać więcej odpowiedział w Porannej rozmowie w RMF Maciej Gdula.

Poseł Lewicy stwierdził, że jest zwolennikiem podwyżek polityków. Tak, jestem zwolennikiem, bo realnie poseł dzisiaj zarabia ok. 5,5 tys. zł. To jest to, ile mu zostaje po potrąceniu wszystkiego, po potrąceniu wydatków na kampanię. To jest bardzo mało. Znam wielu prawników i lekarzy, którzy mówią mi, że w życiu by się nie zdecydowali, żeby być posłem, bo to by ich finansowo wykończyło. Oczywiście to jest przesada - mówił.  


"Trzeba iść do przodu, Leszek Miller też powinien to uwzględnić"

Jestem w parlamencie z ramienia Wiosny, ale oczywiście jest teraz proces zjednoczenia i mam nadzieję, że będę w Nowej Lewicy niedługo - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Maciej Gdula. 

Jest tak, że Leszek Miller został wybrany jako kandydat SLD do europarlamentu także dzięki działaniom Włodzimierza Czarzastego (...) Oczywiście to był jeszcze mezozik, ludzka pamięć tak daleko nie sięga. Jest coś takiego, że dawni przewodniczący tęsknią za tym, że wszystkim mogą rozgrywać. Moim zdaniem, trzeba iść do przodu, Leszek Miller też powinien to uwzględnić. Łączymy się, będzie duża, nowa lewicowa partia i trzeba się z tym pogodzić. Był czas świetności SLD, będzie czas świetności Nowej Lewicy - tak poseł Lewicy w Porannej rozmowie w RMF FM skomentował uwagi Leszka Millera o tym, że nie ma takiej partii jak Nowa Lewica, Włodzimierz Czarzasty sprawuje funkcję szefa SLD nielegalnie, a władze SLD "podejmują działania na zasadzie uzurpacji".

PRZECZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ ROBERTA MAZURKA Z MACIEJEM GDULĄ

Rober Mazurek, RMF FM: Pan prof. Maciej Gdula, poseł Lewicy, jest z nami w swoim pięknym apartamentowcu - przepraszam: lewicowym apartamentowcu.

Prof. Maciej Gdula: Dzień dobry. Witam bardzo serdecznie.

Pan chciał kogoś pozdrawiać, to szybko...

Chciałem kogoś pozdrowić. Pozdrowić posła Janusza Kowalskiego, który zdecydował się jednak zostać w ministerstwie. Wiem, że był gościem pana redaktora dwa dni temu. Podziwiam upór i twardość pana posła Kowalskiego.

Wszyscy podziwiamy pana posła Kowalskiego. Ja myślałem, że pan chce ciocię pozdrowić. Ja też chcę w takim razie pozdrowić, i to nie ciocię i nie posła Kowalskiego. Chciałem pozdrowić zupełnie poważnie mojego wieloletniego nauczyciela muzyki, pana prof. Marian Miłowskiego. Człowieka, dzięki któremu słucham muzyki. No dobrze, a teraz o polityce, jeśli pan profesor, tym razem prof. Maciej Gdula, do którego się zwracam, pozwoli. Można?

Oczywiście, jestem gotowy.

Panie profesorze, to najpierw ustalmy może, do jakiej partii pan należy?

Ja jestem w parlamencie z ramienia Wiosny, ale oczywiście jest teraz proces zjednoczenia i mam nadzieję, że niedługo będę w Nowej Lewicy po prostu.

Właśnie, bo to mnie zastanawia, w jakiej partii pani jest. Mianowicie Leszek Miller twierdzi, że nie ma czegoś takiego, jak Nowa Lewica. Może być klub parlamentarny, ale na pewno nie ma takiej partii. Twierdzi, że w wykazie PKW nie ma czegoś takiego. Mało tego, proszę pana i proszę państwa, Leszek Miller twierdzi, że Włodzimierz Czarzasty sprawuje funkcję szefa SLD nielegalnie od stycznia tego roku, bo już mu się kadencja skończyła. Mało tego - "zachodzi domniemanie" - przepraszam, zachowam powagę - "że Włodzimierz Czarzasty i władze SLD podejmują działania na zasadzie uzurpacji". Profesorze, czy pan przykłada rękę do uzurpacji?

Hmm, jest tak, że Leszek Miller został wybrany jako kandydat SLD do europarlamentu, także dzięki działaniom Włodzimierza Czarzastego.

Ale to było w 2019. Wtedy jeszcze to było legalne.

Oczywiście. To jeszcze mezozoik był, ludzka pamięć tak daleko nie sięga. W ogóle jest coś takiego, że dawni przewodniczący tęsknią za tym, że wszystkich mogą rozgrywać. Moim zdaniem trzeba iść do przodu, Leszek Miller też powinien to uwzględnić. Łączymy się. Będzie duża, nowa, lewicowa partia. No i trzeba się z tym pogodzić. Był czas świetności SLD, będzie czas świetności Nowej Lewicy.

Wszyscy się godzą, tylko na razie tej partii nie ma, ale zostawmy to, bo... pan powiedział, że ludzka pamięć tak daleko...

Ale już jest wyrok sądu, panie redaktorze.

Kto został skazany?

Wyrok sądu, który otwiera drogę... W jakimś sensie możemy powiedzieć, że SLD, ale rodzi się Nowa Lewica.

Boże Narodzenie, rodzi się Jezus Chrystus, rodzi się Nowa Lewica. Wszyscy się rodzą, to przez te 500 plus. Ja mam do pana inne pytanie, bo pan wspomniał o pamięci, która nie sięga do mezozoiku. A czy pamięć sięga do największych sukcesów lewicy? Bo ja tak sobie pomyślałem, że przecież największy sukces Lewica odnosiła wtedy, kiedy Aleksander Kwaśniewski jeździł papamobile. Może powinniście wsiąść do tego pojazdu, bo na razie sondaże Lewicy nie tylko nie drgną, ale wręcz spadają. Są na poziomie 8 proc. Nie wygląda to najlepiej, prawda?

Nie. Ja mam trochę dłuższą pamięć. Wiem, jak wyglądały sondaże po wyborach prezydenckich. Byliśmy ewidentnie w dołku, mieliśmy kryzys. Teraz się odbiliśmy. To z zupełnie innymi świętami się to kojarzy, z Wielkanocą. Umarliśmy i zmartwychwstaliśmy.


Nie wiedziałem, że rozmowa z panem posłem Maciejem Gdulą będzie nasycona do tego stopnia wątkami religijnymi, ale pytam poważnie. Bo w moim pytaniu o czasy świetności SLD, czasy świetności SLD z zeszłego wieku tak naprawdę, kiedy to Kwaśniewski wygrywał wybory prezydenckie w pierwszej turze, a SLD wygrywało wybory i sprawowało władzę. Czy to nie jest przypadkiem taka lekcja, że radykalizm nie służy lewicy?

Ale moim zdaniem większość postulatów lewicy wcale nie jest tak bardzo radykalna. Na przykład rozdział Kościoła od państwa, to nie jest bardzo radykalny postulat. To jest postulat uporządkowania. My nie jesteśmy przeciwko religii. Wiele razy to mówiliśmy. Ale jesteśmy za tym, żeby równo traktować obywateli. Więc jeżeli biskup popełni jakieś przestępstwo, powinien być tak samo jak zwykły Kowalski traktowany.

Kowalski to akurat był moim gościem, ale zupełnie poważnie. Wie pan, bo jak patrzę na to... Pan mówi, że nie są radykalne postulaty. Jak się spojrzy na strajki kobiet - to człowiek myśli, że lewica powinna na nich wypłynąć, prawda? No przecież te protesty zwolenników legalnej aborcji na ulicach miast, to są też protesty, w których uczestniczą politycy lewicy, w których są oni wszędzie. No i co? I jakoś wam to nie pomaga.

Ja bym tak mocno nie powiedział, że nie pomaga. Na pewno te protesty...

Tylko sondaże są w tej chwili miernikiem. I nie pomaga. To są fakty, chyba że pan ma jakieś inne.

Nie. Lewica też zyskała w ostatnim czasie 6 do 10 mniej więcej procent. Nie jest tak, że to w ogóle...

Wyszło na 8 procent.

Ale to nie jest oczywiście takie proste, że od razu wraz z protestami partia, która zgłasza postulaty protestujących, bardzo zyska. Polityka jest bardziej skomplikowana.

Skoro jesteśmy przy liczbach. Czy politycy powinni zarabiać więcej? Zadaję to pytanie panu, bo przypominam sobie, jak 14 sierpnia klub Lewicy najpierw - ze znaczną częścią innych posłów, żeby nie było, że to przecież Lewica sama - głosował za podwyżkami pensji dla polityków. A później się przestraszył i był już przeciw.

Powiem, że na pewno nie lepiej niż poseł Kowalski. To jestem przekonany. Natomiast moim zdaniem to to, co wyszło ostatnio z tymi zarobkami olbrzymimi posła Kowalskiego, to jest dowód na to, że to jest patologiczny system.

Przepraszam, nie. Bądźmy poważni. Poseł Janusz Kowalski zarabiał tak dużo wtedy, kiedy nie był posłem. Teraz jest posłem i ministrem i zarabia, jak każdy poseł i wiceminister w zasadzie, bo to jest to samo, 8000 brutto. Plus dostaje 2500 zł diety poselskiej. Co powoduje, że ma razem, że przynosi razem do domu, około 8500. Potrąciwszy 500 zł na klub mniej więcej, bo tak to chyba wygląda, 8000 złotych.

Ja nie wstydzę się tego głosowania, które się odbyło nad podwyżkami. Moim zdaniem to były dobre rozwiązania w złym momencie. I być może złym vacatio legis.

Czyli pan jest zwolennikiem podwyżki pensji polityków? Rządzących i opozycji, czyli posłów.

Tak. Jestem zwolennikiem, bo realnie poseł dzisiaj zarabia około 5500 złotych. To jest to, ile mu zostaje właśnie po potrąceniu wszystkiego, po potrąceniu wydatków na kampanię. To jest bardzo mało. Ja znam wielu prawników, lekarzy, którzy mówią mi, że w życiu by się nie zdecydowali, żeby być posłem, bo to by ich finansowo wykończyło. Oczywiście to jest przesada.