Główny Inspektor Sanitarny był pytany w Popołudniowej rozmowie w RMF FM o to, co sądzi o propozycji Krajowego Konsultanta ds. epidemiologii, która chce, by osoby, które przyjeżdżają do Polski wykazywały, że są zaszczepione. „Ministerstwo Zdrowia wspólnie z MSWiA oraz GIS przygotowuje takie rozporządzenie, ale na razie nie chciałbym zdradzać, jak ono będzie wyglądało” – odpowiedział Jarosław Pinkas. Dopytywany o podstawowe założenia rozporządzenia, stwierdził: „ Może tam być po pierwsze to, że pracodawca, który przyjmuje cudzoziemca do pracy powinien zadbać o stan jego zdrowia (…) to powinien być obowiązek”.

Pinkas odniósł się również do sytuacji dotyczącej kolejnych zachorowań na odrę. Problem jest, natomiast z tym problemem możemy sobie poradzić. O epidemii możemy mówić, kiedy nie radzimy sobie z problemem i rzeczywiście przerasta to nasze oczekiwania - mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Jarosław Pinkas. Główny Inspektor Sanitarny dodał też, że GIS przewidział, że jeśli z Ukrainy będzie przyjeżdżać coraz więcej nieszczepionych osób, to w naszym kraju będzie  z tym kłopot. Jesteśmy krajem bezpiecznym - dodał Pinkas.

W internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Jarosław Pinkas odpowiadał na pytania o projekty ustaw, które dotyczą szczepień ochronnych. Główny Inspektor Sanitarny zdecydowanie skrytykował projekt "Stop NOP" zakładający dobrowolność szczepień. Powinien być natychmiast odrzucony, dlatego że jest to projekt niebezpieczny dla narodu - ocenił. Nie poparł jednak jednoznacznie inicjatywy "Szczepimy bo myślimy", pod którym trwa obecnie zbiórka podpisów. Zakłada on obowiązkowość szczepień. Jako lekarz się nie zastanawiam. Szczepienia powinny być obowiązkowe i w ogóle nie ma od tego odejścia i wszystkie dzieci w przedszkolu, szkole, powinny być zaszczepione. Ale jako polityk muszę być bardzo racjonalny, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Jesteśmy narodem, który kocha wolność, który nie znosi kolejnych praw, które odbierają jakoś im tę wolność - stwierdził Pinkas.

Minister ocenił, że osoby, które się nie szczepią, są "egoistami". Myślą tylko o sobie - dodał, podkreślając, że szczepienia są aktem społecznym. Tłumaczył również, że osoba, która nie wie, czy jest szczepiona np. przeciwko odrze, powinna traktować się jako nieszczepiona. Tłumaczył też, co robić w sytuacji alarmowej. Po kontakcie z osobą zakażoną odrą ma się 72h na szczepienie  - mówił Pinkas.

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z JAROSŁAWEM PINKASEM

Marcin Zaborski, RMF FM: Czas na alarm? Mamy problem z odrą?

Jarosław Pinkas: Mamy problem z odrą.

Dużo większy niż zwykle?

Większy niż zwykle. Myślę, że alarmu nie musimy ogłaszać, możemy ogłosić coś w rodzaju alertu.


No tak, ale jeśli przypadków jest dwa razy więcej już do tej pory niż w całym zeszłym roku, no to chyba rzeczywiście problem jest.

Problem jest, natomiast z tym problemem jesteśmy w stanie sobie poradzić. O epidemii możemy mówić wtedy, kiedy nie radzimy sobie z problemem i rzeczywiście przerasta to nasze oczekiwania. Tak nie jest. Pewne rzeczy można było przewidzieć. Można było przewidzieć, że narastający ruch antyszczepionkowy doprowadzi do sytuacji, w której będziemy mieli populację, która zacznie chorować.

A można było przewidzieć, że jeśli z Ukrainy będzie przyjeżdżać więcej osób niezaszczepionych, to będzie u nas problem?

Można było przewidywać...

Przewidzieliśmy to?

Oczywiście, że przewidzieliśmy to. Robiliśmy masowe akcje, żeby ludzie jednak się szczepili. Mamy wyszczepialność na poziomie 95 proc. i jesteśmy krajem bezpiecznym.

No tak, ale na Ukrainie dalej się nie szczepią, a przyjeżdżają. I tu jest problem, bo mamy najnowsze zachorowania w Kwidzynie, to są właśnie osoby z Ukrainy, cztery osoby. Pracują w jednym z dużych zakładów, tysiąc osób trzeba było objąć nadzorem epidemiologicznym. Problem pewno nie zniknie nagle, nawet jeśli my będziemy się tutaj szczepić w Polsce.

Problem nie zniknie dla Ukraińców, ale mam nadzieję, że zniknie dla nas. My możemy się zaszczepić, jesteśmy rozsądnym społeczeństwem i to się w tej chwili dzieje. Nasze zmasowane akcje medialne i opowiadanie, że odra jest czymś faktycznym, że istnieje - bo kiedyś nie tak dawno mówiono, że odry nie ma, że to jest wymysł naukowców i tych, którzy sprzedają szczepionki, żeby zwyczajnie zarobić. Był taki spisek, że odry nie ma. No to teraz odrę mamy, teraz niedowiarki uwierzyli, że odra jest i zaczęli się szczepić.

Pytanie tylko, czy kiedy słyszymy ministra zdrowia mówiącego, że u nas nie ma rodzimej odry, tylko są przywleczone ogniska choroby - czy to nas uspokaja? Będą obowiązkowe kontrole cudzoziemców wjeżdżających do nas lub tutaj mieszkających, jeśli chodzi o szczepienia?

Najpierw odpowiem na pierwsze pytanie: nie mamy rodzimej odry. W przyszłym roku moglibyśmy się stać krajem wolnym od rodzimej odry, ponieważ nie występowała ona przez dwa kolejne lata i mam nadzieję, że tak się zdarzy. To, co jest w tej chwili, to jest odra zawleczona. Mamy badania molekularne, które jasno pokazują, że to nie jest nasza odra.

Nasza, nie nasza, ale tutaj jest.

Ona tutaj jest i głównie zagrożeni są ci, którzy nie byli szczepieni. 95 proc. populacji dziecięcej jest szczepiona. Ogromna część populacji odrę przeszła do momentu, kiedy nie było szczepień. I teraz nasz największy problem jest taki, żeby przekonać wszystkich tych, którzy uważali, że warto szczepić, żeby przede wszystkim zaszczepili dzieci.

To wracam do pytania drugiego - będą obowiązkowe kontrole cudzoziemców, jeśli chodzi o szczepienia?

To jest niezwykle skomplikowany temat. Na czym miałoby to polegać? Po pierwsze, żeby przekonać się, czy cudzoziemcy mają przeciwciała przeciwodrowe, trzeba byłoby ich po prostu zbadać. To jest badanie, które po pierwsze kosztuje, po drugie wymaga pobrania krwi, po trzecie wymaga także pewnego czasu. Jest to niezwykle skomplikowana historia.

No tak, ale krajowa konsultant w dziedzinie epidemiologii mówi, że chce takiego rozwiązania, żeby jednak ci, którzy tu pracują wykazywali, że są zaszczepieni. I Ministerstwo Zdrowia razem z lekarzami podobno przygotowuje rozporządzenie w tej sprawie.

Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także z Głównym Inspektorem Sanitarnym przygotowuje takie rozporządzenie, przy czym na razie nie chciałbym zdradzać, jak ono będzie wyglądało...

Ale w jaką stronę idziemy? Co może być w takim rozporządzeniu?

W takim rozporządzeniu może być po pierwsze to, że rzeczywiście pracodawca, który przyjmuje cudzoziemca do pracy powinien zadbać o stan jego zdrowia.

I to będzie obowiązek?

To powinien być obowiązek w tej chwili. Ja bardzo nie lubię używać słowa "obowiązek", bo to powinno być jego racjonalne działanie, dlatego że pracownik chory nie przyniesie zysku pracodawcy, a poza tym może przynieść gigantyczne straty. Tak jak jest w tym zakładzie, gdzie chorzy Ukraińcy po pierwsze nie pracują, po drugie mogą jednak zakazić inne osoby, a po trzecie na pewno są tam jakieś przestoje i niepokoje, więc z całą pewnością wydajność pracy istotnie spadła w zakładzie w Kwidzyniu.

To kiedy mogą być takie nowe przepisy mobilizujące pracowników lub zmuszające pracodawców do sprawdzenia szczepień?

Żeby te przepisy wdrożyć to po pierwsze także trzeba porozmawiać z pracodawcami, dlatego że my byśmy chcieli, żeby generalnie nawet takich przepisów nie było...

Czyli nie dni tygodnia, tylko miesiące przed nami, jeśli chodzi o prace nad rozporządzeniem?

Myślę, że w tej chwili nie, dlatego myśmy rozpoczęli tą pracę dużo wcześniej. To umówmy się, że takie pierwsze nasze spotkanie z ministrem Kozłowskim to było ponad 2 miesiące temu, chociaż wtedy jeszcze nie byłem Głównym inspektorem Sanitarnym, ale brałem udział, zajmuję się zdrowiem...

To nierealnie patrząc i obserwując - od nowego roku takie przepisy mogą obowiązywać?

Nie umiem panu powiedzieć, staram się być wiarygodny. Nie mogę sobie pozwolić na nonszalancję w szermowaniu termiami. To jest także proces, który musi być uzgodniony birateralnie. Po drugiej mamy rząd Ukrainy, mamy także uwarunkowania traktatowe związane z Unią Europejską. Tak naprawdę te uwarunkowania powinny być przedstawione całej Unii, także innym krajom, które mają z tym problemy. Litwini także mają z tym problemy.

Panie ministrze, nie wszystkich sprawdzimy, bo nie wszyscy pracują na umowie o pracę w Polsce. Na przykład wiele pań z Ukrainy pracuje sprzątając w naszych domach, opiekując się naszymi dziećmi.

Dzisiaj jedna z moich współpracownic powiedziała, że najlepszą jej inwestycją w tej chwili jest to, że pójdzie ze swoją panią, która pilnuje jej dzieci, do lekarza żeby zrobić zdjęcia klatki piersiowej - ponieważ niestety mamy importowaną gruźlicę - oraz zrobi przeciwciała przeciwodrowe.

I to jest podpowiedź dla tych, którzy zatrudniają czy korzystają z pomocy pracowników ze Wschodu? Rząd nic nie zaproponuje?

Rząd zaproponował bardzo wiele w postaci informacji, że istnieje pewne zagrożenie. My tego nie zbagatelizowaliśmy. To zagrożenie jest zagrożeniem w tej chwili dość małym, natomiast nie możemy patrzeć, że trend odmowy szczepień nam wzrasta. Trzeba go w tej chwili zaplanować. Zaręczam panu...

A jeśli ja na przykład chciałbym się zaszczepić i zbadać wcześniej, to muszę za to zapłacić.

Tak. 


I to jest coś, co zachęca Polaków do tego, żeby szczepić się przeciwko odrze?

Wie pan, to jest bardzo trudne pytanie. Ja myślę, że dobrze też by było porozmawiać w szerszym kontekście, jakim jest dbałość o nasze zdrowie i własnej rodziny. Jesteśmy za własne zdrowie odpowiedzialni.

No nie, ale mamy konkretne wyzwanie. Może trzeba to rozważyć, skoro ja muszę zapłacić za zbadanie się i za szczepienie się przeciwko odrze, to może rząd powinien tutaj nad czymś popracować?

Zaręczam panu, że rząd będzie nad tym pracował i pracuje cały czas. Natomiast proszę pamiętać o tym, że to są gigantyczne środki, które trzeba by na to wydać. Chciałbym też zadać panu pytanie: Ilu mamy w tej chwili pracujących Ukraińców w Polsce?

Tego nie wiem, ale pan pewnie za chwilę mi odpowie.

Ja myślę, że mamy około 1,5 do 2 milionów. Są także ogromne transfery ludzkie, które przepływają przez Polskę. Tak naprawdę wszyscy powinni być zaszczepieni, którzy przekraczają granicę lub też powinni to być ci, którzy mają po prostu przeciwciała przeciwodrowe. Jest to niezwykle skomplikowany problem w skali całego świata.


(nm, az, kp)