„Mam poczucie, że oni wewnątrz się pogubili, Szymon Hołownia też (…). Każda grupa musi mieć swojego lidera, a tu jeden zrobił dwa kroki w tył, a nowy się nie wyłonił" - w ten sposób Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka Koalicji Obywatelskiej, skomentowała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM zamieszanie z wyborem nowych władz w Polsce 2050. Zapytana o to, czy Polską 2050 mogą kierować równocześnie dwie szefowe - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz Paulina Hennig-Kloska, odparła, że nie widzi takiej możliwości.
Piotr Salak rozpoczął rozmowę z Joanną Kluzik-Rostkowską, członkiną sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i wiceprzewodnicząca Komisji Obrony Narodowej, od pytania o zaproszenie dla prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Pokoju dla Strefy Gazy tworzonej przez Donalda Trumpa.
Nie mamy zielonego pojęcia, co to ma być. Wiemy tylko, że to jest coś, co ma działać pod parasolem Donalda Trumpa. Trochę mało - skwitowała posłanka KO.
Dodała, że niejasny jest również skład owej rady. Wśród jej członków ma się znaleźć np. Władimir Putin.
To są same znaki zapytania i bardzo dużo potencjalnych kłopotów - podkreśliła posłanka. My tylko wiemy, że Donald Trump postanowił skupić wokół siebie ludzi na zasadach, które sam będzie ustanawiał, bo jeszcze ich nie znamy. Od Sasa do Lasa. I Putin, i Łukaszenka, i przedstawiciele państw demokratycznych - kontynuowała wywód.


