Trener kobiecej reprezentacji Danii w piłce ręcznej Klavs Bruun Joergensen ostro skrytykował organizatorów mistrzostw świata rozgrywanych w Niemczech. Powodem jest "okropne, niezdrowe i ciężkie do strawienia jedzenie" serwowane jego zawodniczkom w hotelu.

Duńska szczypiornistka Lotte Grigel / Carmen Jaspersen /PAP/DPA

Podają nam wieprzowinę tak niedobrą i rozgotowaną, że wygląda, jakby świnie w tym kraju popełniły zbiorowe samobójstwo, wskakując całym stadem do kotła, w którym są gotowane na żywo i tak długo, że mięso z grubymi kawałami tłuszczu nie nadaje się już do jedzenia - powiedział szkoleniowiec cytowany na łamach dziennika "Ekstrabladet".

Joergensen podkreślił, że zawodniczki na tym elitarnym turnieju, gdzie rozgrywa się codziennie wyczerpujące mecze, "nie mogą jeść tłustego mięsa i rozgotowanych na niejadalna papkę warzyw".

W dodatku w tym samym hotelu mieszkają jeszcze ekipy Japonii i Brazylii, więc w jadalni jest taki tłum, że tracimy bardzo dużo czasu stojąc w kolejce. Bufet zimnych przekąsek jest z kolei tak skromny, że po dostaniu się do niego starcza tylko na koniuszek noża. To jakieś nieporozumienie - dodał.

Dunki rozpoczęły mistrzostwa od przegranej w sobotę z Czarnogórą, a Jorgensen, zdaniem duńskich mediów "wyraźnie rozwścieczony", opowiadał o niemieckiej diecie swoich podopiecznych, która jego zdaniem doprowadziła do "ociężałości i powolności" jego piłkarek i nieoczekiwanej porażki.

W niedzielę Dunki wygrały z Japonią 32:18 i - jak skomentowały media - "tym razem były lekkie i szybkie, więc w dalszym ciągu liczą się w grze o medal i to ten najważniejszy".

We wtorkowym meczu grupy C Dunki zagrają z Tunezyjkami. Tego samego dnia w grupie B Polki spotkają się z Norweżkami.

(mpw)