Polskie łyżwiarstwo szybkie przeżywa prawdziwy "boom". W ostatni weekend w mistrzostwach Europy w Tomaszowie Mazowieckim nasi zawodnicy wywalczyli aż 10 medali, w tym 6 złotych i wygrali klasyfikację medalową. Czy to już początek nowej potęgi na światowych torach, która zapewni medale w lutym na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie? O tym w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem z redakcji sportowej RMF FM opowiada Konrad Niedźwiedzki - dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i szef misji olimpijskiej.
W weekend w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim polscy panczeniści pokazali pełnię swoich możliwości. W rozmowie z RMF FM Konrad Niedźwiedzki nie krył dumy z osiągnięć swoich podopiecznych, choć - jak przyznał - skala sukcesu była dla niego pewnym zaskoczeniem.
Realistycznie liczyłem na pięć, sześć medali, bo to wychodziło po prostu z tego, co jeździli zawodnicy w Pucharze Świata. Oczywiście kilka medali wpadło, takich trochę nieoczekiwanych, ale były to po prostu dobre biegi i trzeba się z tego cieszyć. I cieszymy się. Był to super start, wymarzony start, wymarzone mistrzostwa Europy - podkreśla Niedźwiedzki.
Nie tylko liczba medali, ale również sposób, w jaki zostały wywalczone, budzi podziw. Polscy zawodnicy musieli zmierzyć się z presją oczekiwań własnej publiczności i - jak zauważa dyrektor sportowy - poradzili sobie z tym znakomicie.
Od 15 grudnia nie startowaliśmy na ważnych zawodach o stawkę z emocjami, stresem, więc myślę, że to jest dobre przetarcie. Widać, że nasi zawodnicy przy tych większych niż zwykle oczekiwaniach, przed własną publicznością, poradzili sobie ze stresem bardzo dobrze. I na to tak naprawdę patrzę w kontekście igrzysk olimpijskich - dodał.
Słowa Damiana Żurka, jednego z bohaterów mistrzostw, odbiły się szerokim echem. Jesteśmy światową czołówką - powiedział. Czy rzeczywiście już tak jest? Konrad Niedźwiedzki nie ma wątpliwości, że zmiana mentalności u zawodników jest tutaj kluczowa.
Myślę, że drzwi z napisem "potęga" już lekko wyważamy. Rozmawiałem też z zawodnikami m.in. z Damianem. I powiedziałem, że czas, żeby patrzeć na resztę świata, powoli mija. Bo to my zaczynamy być obserwowani, to my zaczynamy dyktować warunki. My zdobywamy medale. Chciałbym, żeby przede wszystkim w głowach zawodników była ta pewność, że to, co robimy jest dobre, albo i wręcz najlepsze na świecie. Żeby mieli wiarę i żeby po prostu realizowali to, zakładają z trenerami, bo jak widać to działa - podkreśla szef misji olimpijskiej.
Po intensywnym okresie startów, polska kadra rozpoczęła kolejny etap przygotowań. Wczoraj część z naszych panczenistów udała się do Inzell, gdzie w dniach 23-25 stycznia odbędzie się ostatni Puchar Świata przed igrzyskami olimpijskimi. Potem wrócą do kraju na ślubowanie przed igrzyskami w Polskim Komitecie Olimpijskim 30 stycznia, a następnie udadzą się już do Mediolanu, gdzie zostaną do igrzysk olimpijskich, które rozpoczną się 6 lutego.
Przygotowania do igrzysk olimpijskich w Mediolanie idą zgodnie z planem. Jak zapewnia Konrad Niedźwiedzki, współpraca z włoskimi organizatorami układa się bardzo dobrze.
Jak najbardziej dogadujemy się. Mamy bardzo fajnego opiekuna, czyli osobę, która jest po drugiej stronie w komitecie organizacyjnym i nie mamy problemów. To idzie bardzo płynnie. Oczywiście są obiekty, o których się mówi, że są problemy. Chociażby hala hokejowa, gdzie ostatnio jakaś dziura zrobiła się w trakcie meczu. W ogóle to lodowisko jest za małe. Ale generalnie idzie to płynnie (...) Nie dotyczy to torów łyżwiarskich, więc oby tak dalej i będziemy zadowoleni - relacjonuje z optymizmem szef misji olimpijskiej.
Również przygotowanie wiosek olimpijskich przez włoskich organizatorów idzie zgodnie z planem.
Jestem na łączach z ekipą z PKOL-u, która zbiera wszystkie informacje. Do tej pory nie było niepokojących wiadomości. Wioska w Mediolanie jest gotowa i jest na wysokim poziomie. Inne wioski będą zorganizowane w oparciu o istniejące hotele, więc to też jest zakończone - uspokaja Niedźwiedzki.
Na koniec pozostaje pytanie, które zawsze elektryzuje kibiców: którzy sportowcy zostaną chorążymi reprezentacji Polski? Jak zakończą się kwalifikacje, wtedy to ogłosimy. Mamy już szeroki skład, ale nie będę go zdradzał - dodaje szef misji olimpijskiej.
Gdyby zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie - Cortinie d'Ampezzo rozpoczynałyby się dziś, reprezentacja Polski liczyłaby 56 sportowców. Kwalifikacje olimpijskie we wszystkich sportach, w tym m.in. skokach narciarskich i łyżwiarstwie szybkim, zakończą się do 18 stycznia.


