Pomimo bardzo dobrej gry w pierwszej połowie i prowadzenia 15:12, Polki przegrały w meczu o brązowy medal mistrzostw świata w piłce ręcznej w Serbii. Reprezentacja Danii w drugich 30 minutach odrobiła straty i wygrała 30:26. Biało-czerwone, mimo porażki, przeszły jednak do historii polskiego szczypiorniaka. Po raz pierwszy zakwalifikowały się do czołowej czwórki mistrzostw świata.

Kto stoi za sukcesem Polek? Młody trener z pierwszym sukcesem

Kim Rasmussen, pod którego wodzą polskie piłkarki ręczne awansowały do półfinału mistrzostw świata, odniósł pierwszy znaczący sukces w trenerskiej karierze. Kiedy 41-letni teraz Duńczyk w 2010 r obejmował posadę, wielu wytykało mu brak osiągnięć. czytaj więcej

Polki wspierane przez sporą grupę biało-czerwonych fanów dostarczyły nam na początku nieco nerwów. Pierwsze kilkanaście minut to fatalna skutecznosć w ataku, dwa zmarnowane rzuty karne i dwie kary indywidualne dla naszych reprezentantek. Dunki grały za to bezbłędnie i miały trzy bramki przewagi. Później jednak karę otrzymała jedna z rywalek i to okazało się dobrym impulsem dla biało-czerwonych, by wrócić do gry.

Między słupkami świetnie spisywały się Gapska i Wysokińska, wreszcie zaczęły też trafiać zawodniczki z ataku. Straty zostały szybko odrobione, na kilka minut przed końcem pierwszej połowy biało-czerwone miały już nawet 5 goli przewagi, ale ostatecznie na tablicy wyników po 30 minutach widniało 15:12 dla Polek. 

Początek drugiej części gry to niestety dużo lepsza gra Dunek, które szczelną obroną skutecznie powstrzymywały Polki przed zdobywaniem bramek. Przewaga została szybko roztrwoniona i w 44. minucie rywalki doprowadziły do remisu. To jakby trochę zdemotywowało biało-czerwone, w ich grę wkradła się nerwowość i 180 sekund później Dunki miały trzy gole przewagi. Podopieczne Kima Rasmusena dzielnie walczyły do samego końca, ale sporej straty nie udało się już odrobić.

W meczu o złoto gospodynie - Serbki zmierzą sie z Brazylijkami.

Polki rewelacją serbskiego turnieju

Występ biało-czerwonych w małym finale był niespodzianką. Komentatorzy nazwali naszą kadrę rewelacją serbskiego turnieju. Nikt wcześniej nie zakładał, że dojdziemy aż tak daleko. Jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwe i bardzo dumne - przyznawała Agnieszka Jochymek w przedmeczowej rozmowie ze specjalnym wysłannikiem RMF FM do Belgradu Patrykiem Serwańskim.

Smaczku rywalizacji o brąz dodawał fakt, że selekcjoner naszych piłkarek Kim Rasmussen jest Duńczykiem. W przeddzień spotkania zapewniał jednak, że w tym pojedynku "będzie Polakiem". Jutro będę Polakiem. Zrobię wszystko, żeby ten mecz wygrać - mówił.

Dunki były głodne sukcesu, bowiem po latach dominacji w piłce ręcznej przyszły dla nich trudniejsze czasy. Od 2004 roku, kiedy sięgnęły po srebro w ME, co najwyżej ocierały się o podium najważniejszych turniejów. Wcześniej natomiast, w latach 1993-2004, wywalczyły 11 medali igrzysk olimpijskich (w tym trzy złote), mistrzostw świata i Europy (w tym trzy złote).

W półfinale tegorocznego czempionatu Polki przegrały z Serbkami, natomiast Dunki z Brazylijkami.