W niedzielę o 18:22 stołeczna policja dostała zgłoszenie o wypadku autobusu linii 186. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich autobus linii 186 miał najpierw zderzyć się z tramwajem, a następnie odjechać w kierunku ronda. Uszkodził po drodze kilkanaście samochodów i ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego. Zepchnął do niego również jedno z aut.
Poszkodowanych zostało sześć osób. Dwie z nich – w tym nieletnia – trafiły do szpitala.
Kierowca autobusu był trzeźwy, również wynik narkotestu był negatywny. Dziś 55-latek zostanie przesłuchany.
Według wstępnych ustaleń powodem zdarzenia była awaria układu kierowniczego. Wskazał na nią nadzór ruchu technicznego. O takiej awarii mówił również sam kierowca. Mężczyzna mówił, że miał problemy z hamowaniem.
Z nieoficjalnych informacji TVN Warszawa wynika, że w autobusie miało dojść do awarii elektronicznego czujnika odpowiedzialnego za przyspieszanie pojazdu. To oznacza, że autobus zachowywał się tak, jakby cały czas miał wciśnięty gaz.
Natomiast z informacji dziennikarza RMF FM Jakuba Rybskiego wynika, że autobus miał ważne badania techniczne i jak każdy warszawski autobus przed wyjazdem w trasę przeszedł podstawowy przegląd przeprowadzony przez kierowcę.