"Mamy już 85 procent celu i nie zwalniamy ani na chwilę" - piszą inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, informując, że dotychczas zebrano już ponad 100 tys. podpisów. Od piątku swoją parafkę pod wnioskiem o referendum złożyło zatem ponad 21 tys. osób.
- Trwa akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
- Podpisów przybywa z każdym dniem - licznik wskazuje obecnie ponad 100 tys. parafek.
- Jakie zarzuty są kierowane wobec gospodarza stolicy Małopolski? Piszemy o tym w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
O godz. 10:00 we wtorek na facebookowym profilu "ReferendumKrk", oficjalnym fan-page'u akcji referendalnej w Krakowie, poinformowano, że pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego podpisało się już 101 947 osób.
Oznacza to, że od piątku 27 lutego, kiedy informowano o 80 703 podpisach, ich liczba wzrosła o 21 244. Ten znaczący wzrost można tłumaczyć m.in. dobrą pogodą (wielu mieszkańców wyszło na spacery), a także trzema domowymi meczami krakowskich klubów (Cracovii, Hutnika Kraków i Wisły Kraków), które zgromadziły ponad 30 tys. kibiców.
"101 947 podpisów w 35 dni. To jest OGIEŃ. To jest energia mieszkańców. To jest wspaniały wynik i ogromna mobilizacja! Mamy już 85 procent celu i nie zwalniamy ani na chwilę" - czytamy we wpisie.
Początkowym celem było 100 tys. podpisów, ale w poniedziałek poinformowano, że zwiększono tę liczbę do 120 tysięcy. Zdaniem organizatorów taka liczba gwarantuje, że odrzuceniu przez Państwową Komisję Wyborczą wadliwych podpisów, np. z powodu podania błędnego adresu, nieczytelnych danych itp., dojdzie do referendum.
Wniosek ws. organizacji referendum złożyła w Krajowym Biurze Wyborczym grupa obywateli, podkreślająca, że akcja nie ma charakteru politycznego. Do zbiórki podpisów przyłączyli się jednak przeciwnicy polityczni Aleksandra Miszalskiego, m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja czy stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
Inicjatorzy referendum przypisują Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, przeprowadzenie nieprofesjonalnego audytu w urzędzie po objęciu stanowiska po Jacku Majchrowskim, niespełnienie obietnic wyborczych oraz sprawowanie urzędu w sposób niegodny - chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy.
Według prezydenta Krakowa, próba jego odwołania stanowi dla przeciwników swoistą "dogrywkę" po przegranych przez nich wyborach samorządowych. Odpowiadając na stawiane mu zarzuty, gospodarz stolicy Małopolski podkreślał wzrost dochodów miasta, realizację inwestycji "blisko mieszkańców" oraz działania mające na celu poprawę jakości życia w Krakowie, w tym także usprawnienie usług transportowych. Aleksander Miszalski wyraził również przekonanie, że krakowianie podejdą do inicjatywy referendalnej z rozwagą.
W zeszły czwartek pełne wsparcie dla prezydenta Krakowa zadeklarował Donald Tusk, nazywając chęć przeprowadzenia referendum "pomysłem PiS-u czy Konfederacji na rozróbę polityczną".
Aby referendum mogło dojść do skutku, komitet obywatelski musi zebrać podpisy co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców i złożyć wniosek w Krajowym Biurze Wyborczym.
W przypadku Krakowa oznacza to konieczność zebrania 58 355 podpisów.
Z kolei, by referendum było ważne, w głosowaniu musi uczestniczyć minimum 3/5 liczby osób, które brały udział w wyborze prezydenta miasta, czyli 158 555 mieszkańców. Ostateczny wynik referendum zależy od przewagi głosów "za" lub "przeciw" odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa.


