W Iranie rusza proces przekazania władzy po śmierci najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneia. Tymczasowa rada przywódcza ma zostać powołana już w najbliższych dniach - poinformował Ali Laridżani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Władze apelują o jedność i ostrzegają przed próbami destabilizacji kraju.

Ali Laridżani, były doradca Alego Chameneia, w rozmowie z irańską telewizją państwową zapowiedział, że już w niedzielę może zostać powołana tymczasowa rada przywódcza.

Do czasu wyboru nowego najwyższego przywódcy odpowiedzialność za kraj przejmą prezydent Masud Pezeszkian, szef władzy sądowniczej Golamhosejn Mohseni Edżei oraz jeden z prawników Rady Strażników.

Od dzisiaj pracujemy nad jej sformowaniem - podkreślił, dodając, że rada powstanie "jak najszybciej".

Ostrzeżenie dla przeciwników i apel o jedność

Ali Laridżani przy okazji ostrzegł, że wszelkie próby działań ze strony "grup secesjonistycznych" spotkają się ze zdecydowaną odpowiedzią władz. Powinny wiedzieć, że nie będziemy tego tolerować - zaznaczył, apelując jednocześnie do Irańczyków o zachowanie jedności w tym trudnym okresie.

W swoim wystąpieniu sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oskarżył Stany Zjednoczone i Izrael o próby destabilizacji Iranu i dążenie do jego dezintegracji. Podobne stanowisko zajął przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammed Bager Kalibaf, który zapewnił, że kraj będzie kontynuował politykę wyznaczoną przez zmarłego przywódcę.

Kalibaf podkreślił, że scenariusze dotyczące postępowania po śmierci Alego Chameneia zostały wcześniej przygotowane. Odnosząc się do prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu, stwierdził, że przekroczyli oni "czerwoną linię" i "zapłacą za to".