"Wprowadzone przez kraje zachodnie sankcje przeciwko Rosji są strategicznym błędem" - powiedział wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin. Jak dodał, Zachodowi chodzi o wywołanie masowego niezadowolenia z polityki prezydenta FR.

Karzą nie tyle sektor obronny, ile kraj jako taki - dodał rosyjski polityk. Jak wyjaśnił, "sankcje przeciwko sektorowi finansowemu, sektorowi gospodarczemu, sektorowi naftowemu to sankcje, które mają pogorszyć życie zwykłych Rosjan". Oni chcą wywołać masowe niezadowolenie z polityki prezydenta Rosji, polityki ponownego połączenia z Krymem, z naszym narodem, z naszymi rodakami. Oni sądzą, że mogą nas w ten sposób ukłuć - powiedział wicepremier, dodając, że jest to strategiczny błąd Zachodu.

 Rogozin oświadczył, że "właśnie w trudnych czasach przejawiają się najlepsze cechy charakteru narodowego Rosjan". "Więcej w nas złości, zainteresowania, zaczynamy pracować lepiej, w sposób bardziej zorganizowany i skonsolidowany" - oświadczył. Wicepremier wyraził też pogląd, że "sankcje konsolidują ludzi wewnątrz kraju - tak władzę, jak i społeczeństwo".

Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy potwierdził w czwartek po spotkaniu ambasadorów krajów Unii Europejskiej, że UE wprowadzi w piątek nowe sankcje wobec Rosji. Miałyby objąć m.in. zakaz pozyskiwania funduszy na europejskich rynkach kapitałowych dla firm z przemysłu obronnego oraz państwowych przedsiębiorstw naftowych z Rosji. Według przecieków sankcje mogą dotknąć Gazprom Bank, Gazprom Nieft, który jest naftową spółką Gazpromu, koncerny Rosnieft i Transnieft.

Sankcje UE uderzają w proces pokojowy na Ukrainie

Rosja odpowiada na nowe sankcje UE

Rosyjskie MSZ oświadczyło, że sankcje Unii Europejskiej przeciwko Rosji są posunięciem nieprzyjaznym. Zapowiedziało, że Moskwa w odpowiedzi podejmie adekwatne kroki, współmierne do działań UE. Rzecznik MSZ powiedział, że Rosja może zakazać importu używanych samochodów z UE. czytaj więcej

Na komentarz Rosji nie trzeba było długo czekać. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że decydując się na taki krok, Unia Europejska faktycznie wypowiedziała się przeciwko procesowi pokojowego uregulowania kryzysu wewnętrznego na Ukrainie. Według rosyjskiego resortu, "ewidentny staje się kurs określonych sił w Unii Europejskiej na dalsze zaostrzenie i tak już napiętych relacji z Federacją Rosyjską". "Te nowe antyrosyjskie sankcje nie pozostaną bez należytej odpowiedzi z naszej strony" - zapowiedziało MSZ Rosji. 

Kilka godzin później głos zabrał przedstawiciel Kremla. Rosja, pomimo nowych sankcji UE, zrobi wszystko, co w jej mocy, by wspierać realizację planu pokojowego na wschodzie Ukrainy i stabilizować sytuację w regionie - powiedział rzecznik Dmitrij Pieskow. Zaznaczył, że Rosja wyraża żal, że Unia Europejska "dalej prowadzi rozmowy w języku sankcji". Pomimo niekonstruktywnego stanowiska UE Rosja nadal będzie czynić wszystko, by wspierać istniejący plan pokojowy - dodał Pieskow. Żałujemy, że podjęto decyzję o wprowadzeniu dalszych sankcji ze strony państw UE. Niejednokrotnie wyrażaliśmy niezgodę i niezrozumienie powodów tych sankcji, które ogłoszono wcześniej, i uważaliśmy, i uważamy je za niezgodne z prawem - tłumaczył.

Podkreślił, że decyzja Unii o wprowadzeniu kolejnego pakietu sankcji "absolutnie nie daje się zrozumieć" w kontekście pokojowych inicjatyw rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i zabiegów Moskwy na rzecz uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

W tym przypadku jest dla nas oczywiste, że w Brukseli albo nie widzą, albo uparcie nie chcą widzieć rzeczywistego stanu spraw w Donbasie i nie chcą rozpowszechniać informacji o tych działaniach, które strony podjęły w ramach uregulowania - twierdzi rzecznik Kremla.

USA też idą za ciosem

Również prezydent USA Barack Obama poinformował w czwartek, że jego administracja przyłączy się do działań Unii Europejskiej i przedstawi w piątek nowe sankcje przeciwko Rosji, obejmujące sektory finansów, energetyki i obronności. Obama podkreślił w oświadczeniu, że "nasilą one izolację polityczną Rosji i ponoszone przez nią koszty, zwłaszcza w dziedzinach ważnych dla prezydenta (Władimira) Putina i ludzi z jego otoczenia".

Reuters pisze, powołując się na "źródła zaznajomione z tą sprawą", że USA zamierzają m.in. objąć sankcjami rosyjski Sbierbank (największy rosyjski bank) oraz zaostrzyć restrykcje wobec innych banków, ograniczając ich dostęp do kapitału amerykańskiego. W przypadku Sbierbanku ma to być zakaz zawierania z nim transakcji dotyczących papierów dłużnych, których zapadalność przekracza 30 dni. Restrykcje dotyczące papierów dłużnych mają też zostać zaostrzone wobec pięciu innych rosyjskich banków, w tym Gazprom Banku i WTB (VTB).

Pod koniec lipca Amerykanie rozszerzyli sankcje wobec Rosji w sektorach energetyki, finansów i zbrojeń w Rosji. Na liście znalazły się: WTB (VTB), zależny od niego Bank Moskwy i Rosyjski Bank Rolny (Rossielchozbank) - pierwszy pożyczkodawca w rolnictwie. Na amerykańskiej czarnej liście znalazły się wtedy niemal wszystkie największe rosyjskie banki, z udziałem państwa powyżej 50 proc. (z wyjątkiem Sbierbanku). Obywatelom i firmom USA zabroniono zawierania z nimi transakcji dotyczących papierów dłużnych, których zapadalność przekracza 90 dni, oraz transakcji dotyczących nowych aktywów. Sankcje objęły także Zjednoczoną Korporację Stoczniową z siedzibą w Petersburgu, której zamrożono wszelkie aktywa w USA i zakazano prowadzenia z nią wszelkich transakcji.

Według nieoficjalnych informacji lista objętych unijnymi sankcjami wizowymi i finansowymi miałaby zostać rozszerzona o 24 osoby i firmy. Sankcje gospodarcze miałyby obejmować m.in. zakaz pozyskiwania funduszy na europejskich rynkach kapitałowych dla firm z przemysłu obronnego oraz państwowych przedsiębiorstw naftowych z Rosji. Według przecieków sankcje miałyby dotknąć Gazprom Bank, Gazprom Nieft, który jest naftową filią Gazpromu, koncerny Rosnieft i Transnieft.