"Wielu uzna jakikolwiek poziom zaangażowania NATO za prowokacyjny i potencjalnie zapalny. Niestety stawka jest wysoka - Rosjanie posuwają się. Siedzenie bezczynnie, bez przynajmniej rozpatrzenia opcji, byłoby błędem, który zostałby mile przyjęty przez Putina" - napisał na łamach "Foreign Policy" emerytowany admirał James Stavridis, były Naczelny Dowódca Sojuszniczych Sił Europy.

Bogdan Klich w RMF FM: Putin dociska kolanem, a Zachód reaguje zbyt miękko

"Prezydent Putin eskaluje napięcie i dociska kolanem Ukrainę. Reakcja ze strony społeczności międzynarodowej powinna być adekwatna do działań Federacji Rosyjskiej" - mówi w rozmowie z RMF FM były szef MON Bogdan Klich. "Zachód reaguje zbyt miękko na sprawy ukraińskie. Stany... czytaj więcej

Zdaniem admirała, na nadzwyczajnym posiedzeniu ws. sytuacji na Ukrainie Sojusz Północnoatlantycki powinien "rozważyć swoje opcje w wymiarze politycznym, gospodarczym i wojskowym". W sferze wojskowej oznacza to zlecenie Kwaterze Głównej Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie (SHAPE) "przeprowadzenia ostrożnego planowania i zaprezentowania opcji w odpowiedzi na sytuację".

Takie planowanie powinni przeprowadzić obecni dowódcy i eksperci wojskowi. Były Naczelny Dowódca Sojuszniczych Sił Europy - to jedno z dwóch dowództw strategicznych NATO - zarekomendował "kilka pomysłów" do rozważenia: "wprowadzenie wyższego stanu gotowości" liczących 25 tysięcy żołnierzy sił szybkiego reagowania NATO (NATO Response Force), wysłanie sił morskich NATO na Morze Czarne i "opracowanie planów ewentualnościowych na wypadek użycia tych sił".

Barack Obama boi się Władimira Putina. W braku stanowczych działań wobec tego, co dzieje się na Ukrainie, wcale nie chodzi o to, by nie eskalować konfliktu. To po prostu strach przed działaniem i brak pomysłu na rozwiązanie trwającego od miesięcy konfliktu, który zaprowadził nas na skraj wojny. czytaj więcej

Stavridis, który stał również na czele Dowództwa Europejskiego Stanów Zjednoczonych, zaleca też zwiększenie działań wywiadowczych m.in. za pomocą satelitów i bezzałogowych samolotów Predator, a także dzielenie informacji wywiadu z ukraińskimi wojskowymi, do czego wykorzystać można forum komisji NATO-Ukraina. Zdaniem admirała, NATO powinno doradzać ukraińskim siłom zbrojnym w celu przygotowania ich na wypadek eskalacji konfliktu.

Admirał radzi też "opracowanie natowskich planów awaryjnych" w reakcji na ewentualną inwazję Rosji na Krym, a nawet całą Ukrainę. Proponuje ponadto, by jednemu z dowództw Sił Połączonych NATO - np. w Neapolu we Włoszech lub w Brunsum w Holandii - powierzyć zadanie bezpośredniego kontrolowania sytuacji.

Zdaniem Stavridisa, należy mieć nadzieję, że dyplomatyczne wysiłki na forum ONZ, UE czy innych organizacji międzynarodowych doprowadzą do zapewnienia pełnej integralności Ukrainy. Jednakże nadzieja nie jest strategią - zastrzegł admirał.

W sobotę po południu Rada Federacji, wyższa izba rosyjskiego parlamentu, zaaprobowała wniosek prezydenta Władimira Putina w sprawie użycia rosyjskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy.

W związku z sytuacją na Ukrainie sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen poinformował w sobotę wieczorem, że w niedzielę spotka się w Brukseli Rada Północnoatlantycka. Po obradach Rady odbędzie się też spotkanie funkcjonującej przy głównej kwaterze Sojuszu komisji NATO-Ukraina.


(edbie)