Jerzy Janowicz pokonał rozstawionego z numerem 14 Francuza Lucasa Pouille'a 7:6 (7-4), 7:6 (7-5), 3:6, 6:1 w drugiej rundzie tenisowego turnieju wielkoszlemowego w Wimbledonie. Mecz trwał dwie godziny i 48 minut.

Ostatnie półtora roku było zupełnie różne w przypadku Janowicza i Pouille'a. Polak zmagał się z kontuzjami, a następnie walczył o powrót do zdrowia. W efekcie pogarszały się jego notowania w światowym rankingu (obecnie jest 141.). Francuz z kolei notował coraz lepsze wyniki i piął się po szczeblach listy ATP. W poprzednim sezonie wygrał pierwszy w karierze turniej cyklu oraz dotarł do ćwierćfinału Wimbledonu i US Open. W tym sezonie zwyciężył w dwóch turniejach ATP, w tym w czerwcowym w Stuttgarcie, który rozgrywany jest - tak jak Wimbledon - na trawie.

Zawodnicy rywalizowali w środę na korcie nr 3. Obiekt został oddany do użytku sześć lat temu, a wcześniej w tym miejscu znajdował się kort nr 2 nazywany "cmentarzyskiem mistrzów", bowiem przegrywało na nim niespodziewanie wielu faworytów. To samo przytrafiło się w środę Pouille'owi. Janowicz z kolei tego dnia udowodnił, że niedawne zwycięstwo nad Bułgarem Grigorem Dimitrowem w Stuttgarcie nie było jednorazowym epizodem, ale - jak mają nadzieję fani łodzianina - zapowiedzią jego powrotu do najlepszej dyspozycji.

26-letni Polak grał mądrze i skutecznie oraz w sposób urozmaicony. Posyłał skuteczne skróty, by po chwili zapunktować zagraniem po skosie w róg kortu, chodził też do siatki. Pierwsze dwa sety były bardzo podobne. Obaj zawodnicy z powodzeniem pilnowali swojego podania. W pierwszym żaden z nich nie miał okazji na przełamanie. W tie-breaku reprezentant "Trójkolorowych" prowadził 3-1, ale Janowicz odrobił straty, a końcówkę przesądził na swoją korzyść. W tej części spotkania wydawało się, że Francuz lepiej radzi sobie w wymianach.

Niżej notowany z graczy miał jednak potężny atut w postaci serwisu. Pouille błysnął na początku drugiej odsłony, gdy wyrzucony właściwie poza kort trafił w pełnym biegu piłkę i umieścił ją po drugiej stronie siatki tuż przy linii. Polak uśmiechnął się wówczas z niedowierzaniem. Francuz wydawał się coraz bardziej zmęczony, ale wybronił wszystkie cztery "break pointy", w tym tego, który był piłką setową w 12. gemie. W tie-breaku ponownie przewagę Janowiczowi zapewnił serwis.

Niemal po każdej udanej akcji łodzianin zaciskał pięść i patrzył w stronę swojego boksu. Przez większość trzeciej partii obaj tenisiści szybko wygrywali gemy przy własnym podaniu, tracąc przy tym co najwyżej jeden punkt. Tak było do stanu 4:3 dla Francuza. Chwilę później Pouille objął prowadzenie 40:15. Janowicz wybronił się w dwóch kolejnych akcjach, ale trzeciej szansy na przełamanie jego rywal nie zmarnował. Szybko zakończył też tę odsłonę.

Łodzianina to nie podłamało. Kolejnego seta zaczął od prowadzenia 3:0, a w dalszej części meczu oddał rywalowi tylko jednego gema. Po zakończeniu spotkania w podskokach ruszył na środek kortu, następnie uklęknął i pocałował nawierzchnię. Na koniec ukłonił się publiczności w czterech kierunkach świata.

Mimo że optycznie dominował jeśli chodzi o serwis, to miał mniej asów niż rywal - odpowiednio - 13 i 19. Obaj mieli po 29 niewymuszonych błędów. Była to druga konfrontacja tych tenisistów. W 2015 roku w 1/8 finału turnieju w Sankt Petersburgu Francuz wygrał 7:6 (10-8), 7:6 (7-1).

Janowicz zanotował 100. wygrany mecz spośród spotkań uwzględnianych w statystykach ATP. Więcej od niego z Polaków ma tylko Wojciech Fibak - 526. Trzeci jest Łukasz Kubot - 99. Łodzianin to półfinalista Wimbledonu z 2013 roku. Do trzeciej rundy w Wielkim Szlemie poprzednio dotarł dwa i pół roku temu - w Australian Open 2015. O awans do czołowej "16" tegorocznej edycji londyńskiej imprezy powalczy z 46. na światowej liście Francuzem Benoit Paire'em. Zgodnie ze statystykami ATP bilans tych zawodników to 2-1 dla Polaka. Francuz górował jednak w ich ostatnim pojedynku - czerwcowym ćwierćfinale w Stuttgarcie.

Wyniki środowych meczów gry pojedynczej mężczyzn:

2. runda

Jerzy Janowicz (Polska) - Lucas Pouille (Francja, 14) 7:6 (7-4), 7:6 (7-5), 3:6, 6:1
Andy Murray (Wielka Brytania, 1) - Dustin Brown (Niemcy) 6:3, 6:2, 6:2
Kevin Anderson (RPA) - Andreas Seppi (Włochy) 6:3, 7:6 (7-4), 6:3
Steve Johnson (USA, 26) - Radu Albot (Mołdawia) 6:3, 6:3, 4:6, 6:3
Fabio Fognini (Włochy, 28) - Jiri Vesely (Czechy) 7:6 (7-3), 6:4, 6:2
Karen Kaczanow (Rosja, 30) - Thiago Monteiro (Brazylia) 3:6, 7:6 (7-5), 7:6 (7-3), 7:5
Marin Cilic (Chorwacja, 7) - Florian Mayer (Niemcy) 7:6 (7-2), 6:4, 7:5
Ruben Bemelmans (Belgia) - Daniił Miedwiediew (Rosja) 6:4, 6:2, 3:6, 2:6, 6:3
Kei Nishikori (Japonia, 9) - Serhij Stachowski (Ukraina) 6:4, 6:7 (7-9), 6:1, 7:6 (8-6)
Aljaz Bedene (Wielka Brytania) - Damir Dzumhur (Bośnia i Herzegowina) 6:3, 3:6, 6:3, 6:3
Gilles Muller (Luksemburg, 16) - Lukas Rosol (Czechy) 7:5, 6:7 (7-9), 4:6, 6:3, 9:7
Sam Querrey (USA, 24) - Nikoloz Basilaszwili (Gruzja) 6:4, 4:6, 6:3, 6:3
Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 12) - Simone Bolelli (Włochy) 6:1, 7:5, 6:2
Roberto Bautista (Hiszpania, 18) - Peter Gojowczyk (Niemcy) 6:2, 6:1, 3:6, 6:3

1. runda

Paolo Lorenzi (Włochy, 32) - Horacio Zeballos (Argentyna) 7:6 (7-3), 4:6, 7:6 (10-8), 7:5

(mal)