W lutym prokuratura dwukrotnie przesłuchiwała byłego wiceszefa MSWiA Macieja Wąsika w sprawie śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w związku z użyciem oprogramowania Pegasus - dowiedział się dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości zeznawał w charakterze świadka. Komisja śledcza ds. Pegasusa zapowiada jednocześnie zawiadomienia do prokuratury, które mają dotyczyć członków byłego kierownictwa resortu spraw wewnętrznych i administracji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Komisja śledcza ds. Pegasusa wielokrotnie podejmowała próbę przesłuchania byłego szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, a także jego ówczesnego zastępcy Macieja Wąsika. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał działania komisji za nielegalne, nie stawiali się w Sejmie w wyznaczonych terminach i nie usprawiedliwiali swoich nieobecności. Według ustaleń RMF FM komisja śledcza nie zamierza więcej podejmować prób ich przesłuchania, ponieważ w najbliższych tygodniach gremium zakończy swoje prace i zamierza przedstawić końcowy raport. Jednocześnie członkowie komisji ds. Pegasusa zapowiadają zawiadomienia do prokuratury dotyczące m.in. Wąsika i Kamińskiego.
Myślę, że panowie Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński chyba powinni się spodziewać, że na nich doniesienie do prokuratury też będzie złożone. Ja oczywiście nie chcę teraz tego przesądzać, ale wiemy, że ukrywają się za swoim immunitetem Parlamentu Europejskiego. Natomiast wiemy, że koordynowali prace służb specjalnych, a wiemy, gdzie koordynacja i zakup Pegasusa był podejmowany - mówił na antenie RMF24 wiceprzewodniczący komisji śledczej Tomasz Trela z Lewicy.
Wyrządzono ogromną szkodę polskim służbom specjalnym i wszystkim, którzy zajmują się służbami specjalnymi, Oni wiedzą, że ta hucpa szkodziła funkcjonariuszom służb, którzy muszą mieć narzędzia do tego, żeby ścigać przestępców. Funkcjonariusze nie patrzą, na to, co dzieje się na polskiej scenie polityczne;, czy ta, czy inna partia rządzi, bo oni chcą mieć poczucie, że każdy będzie ich bronił - słyszymy z kolei od posła Prawa i Sprawiedliwości Bartosza Kownackiego. Według ustaleń RMF FM prokuratura, która od wielu miesięcy prowadzi śledztwo dotyczące stosowania oprogramowania Pegasus, przesłuchała w ubiegłym miesiącu Macieja Wąsika. Były wiceszef MSWiA, a dziś europoseł PiS, zeznawał w charakterze świadka 17 i 19 lutego. Z informacji, które uzyskaliśmy w prokuraturze, wynika, że do tej pory w sprawie nie zeznawał Mariusz Kamiński. Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM do takiego przesłuchania dojdzie w najbliższych tygodniach.
Członkowie komisji śledczej - pomimo działań prokuratury - i tak zamierzają złożyć zawiadomienia dotyczące wspomnianych polityków PiS, którzy według nich powinni w sprawie dotyczącej Pegasusa usłyszeć zarzuty. Komisja zamierza też przedstawić w Sejmie szczegóły dotyczące działań na przestrzeni ponad dwóch lat prac. Jak wskazują jej członkowie, to nie będzie takie proste.
Czekamy teraz na odpowiedź Sejmu, jak powinien wyglądać nasz końcowy raport. Mamy w nim mnóstwo dokumentów o klauzuli "ściśle tajne". Chcąc przedstawić sprawozdanie Sejmowi, to posłowie muszą się z tym zapoznać. Jeżeli mamy część "tajną" raportu, to jesteśmy w stanie zrobić zamknięte posiedzenie. Ale co z częścią "ściśle tajną"? Tylko kilkanaście osób ma poświadczenie, które daje uprawnienia do zapoznania się z takimi dokumentami. Czekamy na opinię administracji sejmowej, co mamy zrobić z tym przypadkiem. Nie możemy odpuścić informacji "ściśle tajnych", które są kluczowe dla sprawy - podkreśla członek komisji, poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński.
Jak ustalił dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski, do tej pory na prace komisji wydano około 5 milionów złotych. Z informacji uzyskanych w Kancelarii Sejmu wynika, że środki wydano m.in. na umowy dotyczące świadczenia doradztwa naukowego, powołanie stałych doradców i konsultantów oraz na sporządzenie przez ekspertów wszelkiego rodzaju opinii czy ekspertyz, ale też na obsługę bieżących prac, czyli wynagrodzenia dla asystentów posłów, którzy zasiadają w komisji. To także koszty sporządzania zapisów z przebiegu posiedzeń np. protokołów z przesłuchań osób wezwanych.
Średnio działania komisji kosztują polskiego podatnika około 200 tysięcy złotych miesięcznie.


