Nic nie wiem na temat zabójstwa byłego komendanta głównego policji gen. Marka Papały - mówił w środę w warszawskim sądzie Siergiej S. Zeznawał jako świadek. Mężczyznę, skazanego na dożywocie w procesie tzw. klubu płatnych zabójców, wymienił w swoich zeznaniach nieżyjący już inny członek "klubu" Artur Zirajewski, ps. Iwan.

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie kontynuował proces o współudział w zabójstwie gen. Papały. Na ławie oskarżonych zasiadają Andrzej Z., ps. Słowik, i Ryszard Bogucki. Oskarżonym grozi dożywocie, nie przyznają się do winy.

To właśnie m.in. zeznania Zirajewskiego były podstawą zarzutów dla obu oskarżonych. W odczytanych już w lutym przed sądem zeznaniach "Iwana" wynika, że w kwietniu 1999 r. zaczął on mówić o śmierci Papały. Zirajewski, który w 1998 r. był "ochroniarzem" trójmiejskiego gangstera Nikodema Skotarczaka, ps. Nikoś, miał słyszeć w kwietniu 1998 r. na spotkaniu Skotarczaka w hotelu Marina w Sopocie z nieznanymi mężczyznami, że tego psa trzeba pozbyć się jak najszybciej, bo się wycofałtrzeba to załatwić jak najszybciej, bo ma wyjechać za granicę. Według Zirajewskiego, zlecenie za 40 tys. dolarów przyjął Siergiej S.

Dobrze wiadomo, kim był Zirajewski, nie nauczycielem, nie profesorem, tylko zwykłym bandytą, w półświatku on dobrej opinii nie miał, nie ufano mu, wątpię czy spotykał się z "Nikosiem" - mówił świadek. Dodał, że nigdy nie otrzymywał żadnych zleceń dotyczących zabójstw.

Sąd odczytał następnie zeznania Siergieja S. składane w sprawach dotyczących "klubu płatnych zabójców". W 1999 r. Siergiej S. mówił, że otrzymywał liczne zlecenia zabójstw m.in. sędzi i późniejszej minister sprawiedliwości Barbary Piwnik, czy jednego z kieleckich prokuratorów. W innych z zeznań Siergiej S. powiedział zaś, iż to on zastrzelił w kwietniu 1998 r. w gdyńskim klubie "Las Vegas" Skotarczaka.

Pan mówił, że o zleceniach nic pan nie wie, a tu wychodzi, że był pan rozchwytywany? - pytał sędzia Paweł Dobosz. Siergiej S. odpowiedział, że nazwiska osób, na które miały być "zlecenia" podsunęła mu policja. Myślałem, dam im coś, niech szukają, chciałem zyskać na czasie - mówił świadek. Zaznaczył, że zeznania o zabójstwie "Nikosia" też nie są prawdziwe, a złożył je, bo liczył na wizję lokalną i okazję do ucieczki. Postawiono mi zarzut zabójstwa Skotarczaka, ale po pół roku otrzymałem pismo, że zarzut wycofano - zaznaczył.

Siergiej S. został skazany w 2007 r. na dożywocie, wraz z innym oskarżonym, za zamordowanie w 1998 r. lokalnego przedsiębiorcy Piotra S. Mężczyznę uprowadzono do lasu, uduszono, a ciało spalono w aucie. Dwóch kolejnych oskarżonych w tym procesie, w tym Zirajewski, otrzymało wyrok 15 lat więzienia.

W środę zeznania przed sądem złożyła także żona Skotarczaka. Przyznała m.in., że jej mąż znał się z jednym z członków "klubu" Danielem Z. ps. Zachar. Zaznaczyła, że nic nie wie o znajomości męża z Zirajewskim. Przyznała, że Andrzeja Z. widziała "dwa, trzy razy" w towarzystwie męża, zaś Bogucki w 1997 r. przez kilka miesięcy mieszkał u Skotarczaka. "Nie wiem, czy mieli wspólne interesy" - zaznaczyła.

Proces będzie kontynuowany w czwartek. W piątek sąd pierwotnie planował przesłuchać Jarosława S., ps. Masa. Przesłuchanie to zostało jednak przełożone i w ten dzień swe zeznania ma dokończyć oskarżycielka posiłkowa, wdowa po zamordowanym generale, Małgorzata Papała.