W ostatnich dniach przed katastrofą airbusa Germanwings jego pilot, Andreas Lubitz szukał w internecie informacji o metodach samobójstw i o zabezpieczeniach drzwi do kabiny pilotów. Informację przekazała prokuratura w Düsseldorfie.

Andreas Lubitz szukał w internecie stron dla samobójców

Andreas Lubitz, drugi pilot rozbitego w Alpach airbusa, miał myśli samobójcze jeszcze zanim został pilotem. Policjanci przeglądając jego komputer, przekonali się, że szukał w internecie stron mówiących o sposobach odebrania sobie życia. czytaj więcej

Śledczy sprawdzili wyszukiwarkę na tablecie Lubitza, znalezionym w jego mieszkaniu w Düsseldorfie. Prokurator Ralf Herrenbrück poinformował, że w tygodniu przed lotem z Barcelony pilot wielokrotnie sprawdzał sieciowe witryny z informacjami o medycznej stronie samobójstw, ale też o ich rodzajach. Przynajmniej jednego dnia szukał też wiadomości o drzwiach do kokpitu i o ich zabezpieczeniach.

Prokuratura podkreśliła, że zawartość skrzynki mailowej, wprowadzane personalia i wszystkie dane na komputerze świadczą o tym, że tablet był używany wyłącznie przez Andreasa Lubitza.

Dziś niemiecki dziennik "Bild" napisał, że Lubitz okłamał badających go lekarzy. Miał zataić fakt, że cały czas wykonuje loty komercyjne - podał "Bild". Pilot mówił im, że przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Gazeta relacjonuje, że Lubitz zwrócił się do lekarzy z prośbą o pomoc w leczeniu oka, które uszkodził podczas wypadku samochodowego. "Bild" podkreśla, że w rozmowie z pracownikami służby medycznej przyznał, iż pracuje jako pilot linii Germanwings. Tłumaczył jednak, że przebywa na zwolnieniu lekarskim i zataił fakt, że nadal pilotuje samoloty mimo problemów ze zdrowiem.

"Bild" podkreśla, że 27-letni Lubitz powiedział lekarzom, iż pod koniec 2014 roku uczestniczył w wypadku samochodowym, w którym poduszka powietrzna uszkodziła mu oko. Od tego czasu skarżył się m.in. na problemy z widzeniem. We wtorek "Bild" pisał, powołując się na jednego ze śledczych, że za najbardziej prawdopodobną przyjmuje się obecnie wersję, iż Lubitzem kierował strach przed utratą licencji.

W ubiegłym tygodniu informowano, że w mieszkaniu Lubitza znaleziono podarte zwolnienie lekarskie, wskazujące, że tego dnia, gdy doszło do katastrofy, Lubitz był chory i nie powinien był lecieć.

Dziś znaleziono drugą czarną skrzynkę za airbusa. Jej stan i zawartość będą dopiero badane, nie wiadomo więc czy uda się odtworzyć zawartość nośnika pamięci. 

(mpw)