Szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział, że amerykańskie siły zbrojne nie będą brały jeńców ani okazywały litości w trwającym konflikcie z Iranem. Jego słowa, cytowane przez telewizję Al-Dżazira, wywołały zdecydowaną reakcję organizacji broniących praw człowieka oraz ekspertów, którzy podkreślają, że takie deklaracje są sprzeczne z prawem międzynarodowym, w tym z Konwencją Haską.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Będziemy naciskać. Będziemy napierać, posuwać się naprzód. Żadnych jeńców, żadnej litości dla wrogów - powiedział Hegseth, komentując wspólną operację USA i Izraela.
Eksperci alarmują, że tego typu retoryka może prowadzić do zbrodni wojennych. Brian Finucane z International Crisis Group przypomniał, że zarówno prawo konfliktów zbrojnych, jak i amerykańska ustawa z 1996 roku, zakazują odmawiania brania jeńców. Sarah Yager z Human Rights Watch określiła wypowiedź Hegsetha jako "poważny sygnał alarmowy", który może sprzyjać okrucieństwu wśród żołnierzy.
Krytycy łączą promowane przez szefa Pentagonu "zasady maksymalnej śmiercionośności" z rosnącą liczbą ofiar cywilnych, w tym z niedawnym nalotem na szkołę żeńską, gdzie zginęło ponad 170 osób. Senator Jeff Merkley nazwał Hegsetha "niebezpiecznym amatorem".
Według szacunków, od początku wojny w Iranie, która trwa od 28 lutego, zginęły już co najmniej 1444 osoby.


