Nowy plan ratunkowy, obiecany Grecji, jeśli przyjmie ona program oszczędnościowy, będzie "podobnej" wysokości co plan sprzed roku, którego wartość wyniosła 110 mld euro - oświadczył premier Grecji Jeorjos Papandreu.

Rozmawiamy o sumach, bardzo, bardzo dużych, jeśli chodzi o program wsparcia finansowany przez strefę euro, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz prywatnych pożyczkodawców - powiedział Papandreu po szczycie UE w Brukseli.

Jest jeszcze za wcześnie, by podać dokładną wysokość, ale rozmowy dotyczą sumy podobnej do tej z pierwszego programu pomocowego - dodał.

Ostateczna wysokość pomocy będzie zależeć od udziału kredytodawców prywatnych - uzupełnił.

W nowym pakiecie pomocy dla Grecji nie zostanie użyty mechanizm gwarancji z budżetu UE, w którym chciała uczestniczyć Polska. Wybrano wsparcie od strefy euro i MFW. Premier Donald Tusk potwierdził po szczycie UE, że Polska nie wesprze funduszu eurolandu dla Aten.

Niezdolna do spłaty swych długów Grecja wiosną 2010 roku była pierwszym krajem strefy euro, który zwrócił się o pomoc UE i MFW. Rok później kraj wciąż jest pogrążony w kryzysie. Grecja nie sprostała programowi oszczędnościowemu, ma kłopoty ze ściąganiem podatków (szacuje się, że jedna trzeci populacji ich nie płaci) i z prywatyzacją, a cięcia i oszczędności wywołują protesty Greków.

Grecja otrzymała już kredyty wysokości 110 mld euro na okres 3 lat. Połowa tej sumy jest wciąż dostępna, ale stało się już jasne, że to nie wystarczy, by uratować Grecję od upadłości.