Jeszcze przed wakacjami premier Donald Tusk zamierza dokonać zmian w rządzie - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Kacper Wróblewski. Z ustaleń naszego dziennikarza wynika, że chodzi o wymianę ministrów kultury, edukacji i zdrowia. To ma być taka "mała rekonstrukcja" - słyszymy w koalicji rządzącej.

"Rząd nie potrzebuje turbulencji"

Wszyscy koalicjanci muszą zrozumieć - i moim zdaniem zrozumieli - że ta Polska, która wierzy w naszą lepszą przyszłość, i ta Polska, która postawiła na nas, oczekuje od nas zgodnej i harmonijnej współpracy. Nie wybaczy niepotrzebnych, niemądrych, a czasami po prostu głupich konfliktów i kłótni wewnątrz - mówił w lipcu ubiegłego roku premier Donald Tusk, prezentując skład swojego odświeżonego gabinetu. 

Rekonstrukcja, która była zapowiadana jeszcze przed wyborami prezydenckimi, uszczupliła nieco skład Rady Ministrów. Od tamtej pory dokonywano jedynie kosmetycznych zmian. 

Według informacji RMF FM po niemal roku od zmian w rządzie premier Donald Tusk wymieni kilku swoich ministrów.

Scenariusz nie przewiduje tak hucznie ogłaszanych zmian, jak w ubiegłym roku i wyczekiwania tygodniami na konkretne decyzje. Rząd nie potrzebuje teraz wielkich turbulencji. Chodzi o "małą rekonstrukcję", aby poprawić notowania poszczególnych ministerstw, bo do wyborów coraz bliżej - mówi nam anonimowo jeden z polityków koalicji rządzącej. W rozmowach padają najczęściej trzy ministerstwa: kultury, zdrowia i edukacji.

Po rozpadzie Polski 2050 i utworzeniu przez byłych polityków tej formacji klubu Centrum pojawiały się pytania: co z podziałem ministerstw dla przedstawicieli tych ugrupowań? W tej chwili liderki wspomnianych formacji są pewne miejsca w swoich resortach (Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w ministerstwie funduszy i Paulina Hennig-Kloska w ministerstwie klimatu). 

Według informacji RMF FM, Polska 2050, która przed rozpadem mogła liczyć na trzy miejsca w rządzie, musi pożegnać się z jednym z nich. Chodzi o resort kultury, którym od lipca ubiegłego roku kieruje Marta Cienkowska. Ministerstwem miałby pokierować znów polityk Koalicji Obywatelskiej. W rozmowach najczęściej pada nazwisko dotychczasowego wiceszefa resortu Macieja Wróbla.

"Odpartyjnienie nie było dobrym pomysłem"

Zmiany są możliwe także w ministerstwie zdrowia, na czele którego stoi obecnie Jolanta Sobierańska-Grenda. Jest jednak niewielu chętnych, którzy podjęliby próbę pokierowania tak ciężkim resortem. 

W zdrowiu ciężko jest dokonać przełomowych zmian, szczególnie na nieco ponad rok przed wyborami - mówi reporterowi RMF FM jeden z polityków, który z doświadczenia zna realia pracy w tym konkretnym ministerstwie. Jednocześnie wielu polityków koalicji rządzącej źle ocenia decyzje Donalda Tuska, aby w kierownictwie resortu nie zasiadli politycy. 

To odpartyjnienie nie było dobrym pomysłem. Wszyscy to mówili otwarcie - od PSL-u po Lewicę - podkreśla jeden z posłów koalicji rządzącej.

Nowacka straci stanowisko za brak stanowczości?

Jak twierdzą nasi rozmówcy, o utrzymanie w rządzie walczy też minister edukacji Barbara Nowacka. Premier ma oczekiwać od szefowej resortu większej stanowczości przy podejmowaniu decyzji. Chodzi m.in. o edukację zdrowotną, która mimo innych zapowiedzi, jest przedmiotem nieobowiązkowym. Czy to się zmieni?

Decyzję w tej sprawie podejmie pani minister do końca marca - mówiła w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji z Koalicji Obywatelskiej. 

Barbara Nowacka po ostatnich rozmowach z premierem podjęła decyzję w sprawie zakazu używania smartfonów w szkołach. 

W ministerstwie właśnie kończymy prace nad dużą zmianą legislacyjną, bardzo istotną dla szkół, która spowoduje, że od 1 września 2026 r. w szkołach podstawowych wprowadzimy zakaz używania telefonów komórkowych. Jest to decyzja przyspieszona w tej chwili, decyzja przyspieszona też po mojej rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem - przekazała na konferencji prasowej w Olsztynie.

Opracowanie: