Szymon Hołownia proponuje Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz i Paulinie Hennig-Klosce, by współprzewodniczyły Polsce 2050. Polityk zaprosił je na spotkanie w tej sprawie. Pełczyńska-Nałęcz zaproszenie przyjęła, natomiast Hennig-Kloska skomentowała, że statut Polski 2050 nie przewiduje obecnie współprzewodniczenia partii. Wyraziła też żal do założyciela partii, że w tak kluczowej kwestii umawia się przez media.
- W Polsce 2050 o przywództwo walczą Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska.
- Szymon Hołownia zaproponował kandydatkom współprzewodniczenie partii.
- Szefowa resortu klimatu i środowiska krytykuje standardy panujące w partii, zwłaszcza w tajnej grupie "2026" Hołowni.
- Hołownia wyraził brak zaufania do Ryszarda Petru i zasugerował, że powinien on opuścić partię.
- Więcej informacji ze świata polityki znajdziesz na stronie RMF24.pl.
O propozycji skierowanej do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz Pauliny Hennig-Kloski, które mają rywalizować o przywództwo partii w powtórzonej drugiej turze wyborów, Szymon Hołownia powiedział w piątek Polsat News. Dzisiaj zaproponowałem kandydatkom rozwiązanie: spróbujcie wziąć współprzewodniczenie, umówić się na współodpowiedzialność, pogodzić ze sobą te dwie frakcje - relacjonował.
Prominentny polityk Polski 2050 potwierdził PAP, że Hołownia wystosował w tej sprawie do kandydatek zaproszenie na spotkanie.
Kilka godzin później Michał Gramatyka poinformował, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyjęła zaproszenie na spotkanie. Polityk Polski 2050 doprecyzował, że informację o przyjęciu zaproszenia szefowa Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej przekazała członkom ugrupowania za pośrednictwem ich wewnętrznego czatu. Dodał, że Paulina Hennig-Kloska jeszcze nie potwierdziła swojego udziału.
Jeśli chodzi o Hennig-Kloskę, sprawa jest bardziej skomplikowana. Polityczka stwierdziła bowiem, że statut Polski 2050 nie przewiduje obecnie współprzewodniczenia partii.
Zapytana w Polsat News o doniesienia, zgodnie z którymi ona i Pełczyńska-Nałęcz miały spotkać się w piątek z obecnym liderem Polski 2050, powiedziała, że Hołownia nie kontaktował się z nią w piątek. Nikt do mnie nie dzwonił w tej sprawie - stwierdziła i dodała, że "chyba nie jest standardem politycznym, żeby umawiać się przez media i dziennikarzy".
Ponadto oświadczyła, że "nie godzi się na standardy, o których czytamy od wczoraj w mediach społecznościowych, jeżeli chodzi o grupę '2026'". Według Onetu, Hołownia założył grupę "2026" na jednym z komunikatorów internetowych, do której zaprosił 12 najbardziej zaufanych polityków Polski 2050, określanych w partii mianem "szymonitów" ze względu na ich lojalność wobec lidera. W grupie tej nie było żadnego z kandydatów startujących w wyborach wewnątrzpartyjnych.
Zarówno standardy językowe, jakie na tej grupie się pojawiają, są dla mnie nie do przyjęcia, jak i też podejście do demokratycznych reguł gry, na które umówiliśmy się wewnątrz ugrupowania. Nie na tego typu standardy umawialiśmy się w Polsce 2050, kiedy zakładaliśmy to ugrupowanie - powiedziała Hennig-Kloska.
Hołownia, mówiąc w Polsacie News o współprzewodniczeniu partii przez obydwie polityczki, argumentował, że "powinny ustąpić miejsca, zrobić krok do tyłu, spróbować posklejać to, co się jeszcze da posklejać".
Rada Krajowa jest najwyższą władzą w partii, może zatrzymać proces wyborczy, może go przełożyć, może go przeprowadzić, może doprowadzić do tego, że będzie zjazd krajowy i będziemy mieli dwie współprzewodniczące - stwierdził Hołownia.
Jak dowiedziała się PAP ze źródła zbliżonego do zwolenników Pełczyńskiej-Nałęcz, obie kandydatki były "wstępnie dogadane" już kilka miesięcy temu - jeszcze przed wyborami w partii - by omówić temat współprzewodniczenia partii. Rozmowy zostały jednak wówczas wstrzymane przez Hołownię.
Jeden z rozmówców PAP z Polski 2050 stwierdził, że "Hołownia będzie się stawiał w roli godzącego dwie panie, które są gotowe się dogadać, tylko że on to wszystko wywraca na ostatniej prostej".
Drugi z parlamentarzystów Polski 2050 zwrócił uwagę, że nie wszyscy politycy tego ugrupowania popierają współprzewodniczenie partii. Według niego, taki pomysł popiera Hennig-Kloska, natomiast nie popierają go np. niektórzy kandydaci z pierwszej tury wyborów w partii, m.in. Ryszard Petru i Joanna Mucha.
Hołownia ocenił w piątek, że w obecnej sytuacji wywołanej - jak stwierdził - wewnętrzną walką frakcji w ugrupowaniu, doszło do takiej polaryzacji, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie wyborów na "znacznie odleglejszy termin i doprowadzenie do posprzątania tej sytuacji i zahamowania tej destrukcji ugrupowania". Ona zaszła zdecydowanie za daleko i przekroczyła już absolutnie wszystkie granice. To trzeba zakończyć - powiedział.
Zapytany, czy gdyby w ostateczności jednak doszło do ponownego rozpisania wyborów władz partii wystartowałby w nich, odpowiedział, że "jeżeli będą nowe wybory, to oczywiście tak". Nie uchylę się od odpowiedzialności. Natomiast, jak rozumiem, decyzja Rady Krajowej jest taka, żeby kontynuować ten proces wyborczy - zaznaczył.
Na uwagę, że wcześniej popierał Pełczyńską-Nałęcz, Hołownia zapytał, w jaki sposób miałoby być wyrażone to poparcie i że osobiście go nie dostrzegł. Dodał, że w pierwszej turze głosował na jedną kandydatkę, a w drugiej "na inną".
Zapytany z kolei, czy w związku z tym, co się teraz dzieje w Polsce 2050, ktoś jego zdaniem powinien zostać usunięty z partii, odparł, że w jego ocenie na szkodę ugrupowania działa obecny poseł Polski 2050 Ryszard Petru, który "powinien już dawno opuścić jego szeregi". Nie wiem, dlaczego przewodniczący klubu Polska 2050 Paweł Śliz takiej decyzji do tej pory nie podjął. Uważam, że to się powinno stać już dawno - ocenił.
Dodał, że otwarcie mówi, iż nie ma zaufania do Petru jako działacza partii i jego wypowiedzi publicznych na temat Polski 2050.
Kilka dni temu sytuację w Polsce 2050 komentowała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Joanna Kluzik-Rostkowska (KO).
Mam poczucie, że oni wewnątrz się pogubili, Szymon Hołownia też (...). Każda grupa musi mieć swojego lidera, a tu jeden zrobił dwa kroki w tył, a nowy się nie wyłonił - stwierdziła. Jestem wystarczająco długo w polityce, żeby sobie wyobrazić, cóż tam się może dziać wewnątrz. Oprócz takich błędów, które popełniają małe partie, to sobie dołożyli jeszcze tym głosowaniem, itd. - mówiła.
W poniedziałek wieczorem Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że do 31 stycznia zostanie powtórzona II tura wyborów w partii, w której zmierzą się: Pełczyńska-Nałęcz - ministra funduszy i polityki regionalnej oraz Hennig-Kloska - ministra klimatu i środowiska.
Druga tura wyborów w Polsce 2050, w której zmierzyły się Pełczyńska-Nałęcz oraz Hennig-Kloska, odbyła się 12 stycznia. Głosowanie przeprowadzono online, miało się zakończyć o godz. 22 i po tej godzinie planowane było ogłoszenie wyników. Ok. godz. 23.30 wciąż jednak ich nie ujawniono. W mediach pojawiały się informacje o nieprawidłowościach podczas głosowania. W nocy z poniedziałku na wtorek biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że z powodu problemów technicznych głosowanie zostało unieważnione, a termin przeprowadzenia drugiej tury wyznaczy niezwłocznie Rada Krajowa.
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków - oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści - Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Później ogłosił, że stara się o funkcję Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Ostatecznie na stanowisko to został wybrany były prezydent Iraku - Barham Ahmed Salih.


