Kontrowersyjny wyrok zapadł w Dijon we Francji. Łowcy skarbów zostali skazani na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu i 45 tysięcy euro grzywny za zorganizowanie nielegalnych wykopalisk archeologicznych w Burgundii. Będą musieli oddać ponad dwa tysiące znalezionych tam srebrnych galijskich monet, których wartość przekracza ćwierć miliona euro.

zdj. ilustracyjne /PAP/Artur Reszko /PAP

Sędziowie zgodzili się z francuskim rządem, według którego trzej łowcy skarbów zorganizowali nielegalne wykopaliska w rejonie pola bitwy pod Alezją, którym mieli się zająć w przyszłości archeolodzy. Przedstawiciele Ministerstwa Kultury oburzyli się, że wydobywając z ziemi monety z pierwszego wieku przed naszą erą mężczyźni uniemożliwili specjalistom prawidłowe przeprowadzenie na miejscu badań naukowych. Osoba, która pomagała łowcom skarbów w ustaleniu miejsca, gdzie mogły znajdować się pod ziemią cenne przedmioty, skazana została na 2 tysiące euro grzywny.

Adwokat skazanych twierdził, że według obowiązującego prawa jego klientom należy się połowa znalezionego skarbu. Sędziowie to odrzucili - podkreślili, że dotyczy to tylko sytuacji, kiedy ktoś odkrywa skarb przypadkowo. Trzej mężczyźni nie mogą więc liczyć na żadną gratyfikację finansową.

Skazani zapowiadają odwołanie się od wyroku. Wyjaśnili, że są miłośnikami historii i filmów o łowcach skarbów. Zapewnili, że nie wiedzieli, iż to, co robią, jest nielegalne. Wytłumaczyli także, że teren nie był ogrodzony i nie wiedzieli, do kogo on należy. Nie było też tabliczek informujących o planowanych tam wykopaliskach archeologicznych.

Poszukiwacze przyznali, że cześć monet sprzedali już prywatnemu kolekcjonerowi. Ten ostatni będzie więc także musiał zwrócić galijskie monety i zapłacić grzywnę w wysokości 3 tysięcy euro za kupno przedmiotów pochodzących z nielegalnych wykopalisk archeologicznych.

Wielu komentatorów nie wierzy w zapewnienia skazanych, że nie wiedzieli, iż nie można kopać w ziemi w poszukiwaniu skarbów bez uprzedniego uzyskania zgody przynajmniej prawowitego właściciela terenu. Inni podkreślają, że chodziło o żądnych przygód amatorów, którzy mieli tylko tanie wykrywacze metalu i dla których poszukiwanie skarbów było pasją i rozrywką, a nie zawodem.

Wszystkie zabytkowe monety mają zostać oddane prawowitemu właścicielowi terenu, któremu francuski rząd zaproponował już darmowe przekazanie skarbu jednemu z państwowych muzeów w celu zabezpieczenia narodowego dziedzictwa kulturowego.