„Ceny rosną ze względu na nakładane przez Amerykanów i Kanadyjczyków cła. Zwiększa się też bezrobocie. Ten konflikt raczej oceniany jest jako zupełnie niepotrzebny” – mówi amerykanista.
Pieniądze i polityka
Jak podaje Michał Urbańczyk, głównymi powodami sporu są pieniądze i polityka globalna.
„Trumpowi marzy się, aby przyłączyć Kanadę do Stanów Zjednoczonych jako kolejny stan. On o tym wielokrotnie mówił, na serio albo w żartach. Myślę, że Trumpowi bardzo zależy na tym, żeby przejść do historii jako jeden z najwybitniejszych prezydentów amerykańskich” – twierdzi gość Radia RMF 24.
Oko za oko
W jednym z ostatnich postów Trump napisał, że Kanadyjczycy korzystają z sytuacji tak, jakby były stanem, którym nie są.
„To jest najgorszy z możliwych sposobów, żeby do tego doprowadzić” – komentuje Urbańczyk.
Dodaje, że w związku z działaniami Trumpa amerykański (i retorsjami Ottawy) alkohol zniknął z półek sklepowych w Kanadzie.
„To jest jeden z pretekstów, który Trump używa po to, żeby nałożyć dodatkowe cła” – twierdzi gość Radia RMF24.
Nie wszyscy Amerykanie stoją murem za Trumpem
A jak Amerykanie patrzą na politykę Trumpa? Według gościa Piotra Salaka większość z nich ocenia pomysł krytycznie bądź ambiwalentnie.
„Amerykanie nie widzą potrzeby powiększania terytorium amerykańskiego, zwłaszcza w ten sposób. Pomimo tego, że relacje są bliskie między Kanadą a Ameryką, to jednak Amerykanie zazwyczaj na Kanadyjczyków patrzą z góry. Trochę, jak na taki naród prawie Amerykanów, ale z dziwactwami, mówiący po francusku i funkcjonujący na północy kontynentu. Oczywiście zwolennikom Trumpa to się podoba. Natomiast większość Amerykanów coraz bardziej gorączkowo zagląda do portfela, ponieważ ten konflikt wpływa na gospodarkę” – tłumaczy amerykanista.
Dodał, że cła zostały nałożone nawet na kije hokejowe.
Opracowanie: Magdalena Pabisek
