Kilkaset osób wyszło na ulice Baltimore w stanie Maryland, mimo obowiązującej już w mieście godziny policyjnej. Wezwano służby porządkowe. Jak poinformowała stacja CNN, policja użyła gazu pieprzowego, by rozproszyć demonstrantów. Zamieszki wybuchły po pogrzebie Afroamerykanina, Freddiego Graya.

Po poprzednich starciach gubernator stanu Maryland Larry Hogan zarządził stan wyjątkowy i wezwał Gwardię Narodową, a burmistrz Baltimore Stephanie Rawlings-Blake wprowadziła godzinę policyjną, która ma obowiązywać.

Wczoraj wieczorem w centrum Baltimore zebrało się kilkaset osób. Gdy rozpoczęła się godzina policyjna, siły porządkowe wezwały demonstrantów do rozejścia się do domów. Większość z nich pozostała jednak na miejscu. Jak poinformowała stacja CNN, policja użyła gazu pieprzowego, by rozproszyć demonstrantów. Zatrzymano 200 osób, podpalonych zostało 15 budynków i 144 samochody. 

Zamieszki po pogrzebie czarnoskórego 25-latka

Siedmiu policjantów zostało rannych podczas zamieszek na ulicach amerykańskiego Baltimore. Rozruchy miały miejsce po pogrzebie czarnoskórego 25-latka, który zmarł po zatrzymaniu przez policję. czytaj więcej

Zamieszki wybuchły po pogrzebie Afroamerykanina, Freddiego Graya. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 12 kwietnia mężczyzna doznał uszkodzenia rdzenia kręgowego, gdy po aresztowaniu wepchnięto go do policyjnej furgonetki. Według zeznań świadków, policjanci ruszyli za nim w pościg i aresztowali go, gdy zaczął uciekać na ich widok. Mieli postępować niezwykle brutalnie, powalając go na ziemię i skuwając mu ręce i nogi. Gray miał wielokrotnie prosić o pomoc lekarską, ale felczera wezwano dopiero po 30 minutach. Tydzień później mężczyzna zmarł w szpitalu. Wszczęto śledztwo w celu ustalenia wszystkich okoliczności incydentu. Sześciu policjantów, którzy uczestniczyli w aresztowaniu Graya, zawieszono.

Śmierć Graya podsyciła na nowo oburzenie znacznej części opinii publicznej w USA ujawnianymi co pewien czas przez media przypadkach brutalnego traktowania przez policję Afroamerykanów. Prezydent Barack Obama podkreślił, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zamieszek w Baltimore. Ci, którzy plądrują sklepy - kradną, a nie protestują i powinni być traktowani jak przestępcy - powiedział. Jednocześnie zwrócił uwagę, że dochodzi do zbyt wielu "niepokojących policyjnych interakcji z czarnoskórymi obywatelami".

Baltimore to miasto liczące 662 tys. mieszkańców, położone na wschodnim wybrzeżu USA w odległości 64 km na północ od stołecznego Waszyngtonu.

(es)