W ciągu zaledwie 24 godzin internauci zebrali ponad 800 tysięcy dolarów dla pracownika fabryki Forda w Michigan, który podczas wizyty Donalda Trumpa krzyknął w jego stronę, że broni pedofilów. Prezydent USA odpowiedział wulgarnym gestem i słowami, a pracownik został zawieszony.
- Pracownik fabryki Forda w Michigan, TJ Sabula, został zawieszony po tym, jak podczas wizyty Donalda Trumpa krzyknął w jego stronę, że broni pedofilów.
- Prezydent USA odpowiedział mężczyźnie wulgarnym gestem i słowami, co wywołało szeroką reakcję w internecie - w ciągu 24 godzin zebrano ponad 800 tysięcy dolarów na wsparcie dla zawieszonego pracownika.
- Biały Dom uznał reakcję prezydenta za adekwatną, a sam TJ Sabula przyznał, że nie żałuje swojego zachowania.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do zdarzenia doszło we wtorek w fabryce Forda w stanie Michigan, gdzie prezydent USA Donald Trump spotykał się z pracownikami zakładu. W pewnym momencie jeden z nich, TJ Sabula, wykrzyknął w stronę prezydenta: Obrońca pedofilów.
Według serwisu News Nation okrzyk ten miał nawiązywać do śledztwa dotyczącego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.
Donald Trump zareagował natychmiast, pokazując mężczyźnie środkowy palec i używając wulgarnego zwrotu "F*** you". Jak poinformował "Washington Post", po incydencie TJ Sabula został zawieszony w obowiązkach przez swojego pracodawcę. W rozmowie z gazetą mężczyzna przyznał, że nie żałuje swojego zachowania.


