Co najmniej 47 osób zginęło w ciągu ostatnich kilku dni w sześciu południowych stanach USA z powodu burz, tornad, gwałtownych powodzi i opadów gradu. Władze przypuszczają, że liczba ofiar może być jeszcze większa. Ratownicy cały czas przeszukują gruzy zniszczonych domów.

Relacja korespondenta RMF FM Pawła Żuchowskiego

Tylko w Karolinie Północnej są już co najmniej 24 ofiary śmiertelne. Wichura zrywała tam dachy z domów i wyrywała drzewa z korzeniami. Przez ten stan przeszły aż 62 tornada. Dziesiątki tysięcy ludzi zostały bez prądu z powodu pozrywanych linii przesyłowych. Gubernator Beverly Perdue ogłosiła tam stan klęski żywiołowej.

W Arkansas zginęło co najmniej dziewięć osób, w Wirginii cztery, w Alabamie siedem, w Oklahomie dwie i w Missisipi jedna - informuje NBC News. Także w Alabamie ogłoszono stan klęski żywiołowej. W Karolinie Południowej na skutek silnego wiatru zawalił się jeden z kościołów, w którym było sześć osób. Nikomu jednak nic się nie stało.