W dziewięć lat po ogłoszeniu niepodległości od Serbii klasa polityczna Kosowa wciąż nie radzi sobie z ubóstwem i brakiem pracy w kraju pogrążonym w politycznych kryzysach, jak ten, który doprowadził do przedterminowych wyborów organizowanych w niedzielę.

Zdj. ilustracyjne /VALDRIN XHEMAJ /PAP/EPA

Chociaż chroniczne bezrobocie w Albanii spada - z 70 proc. w 2004 roku do 40 proc. w 2007 i 27,5 proc. obecnie - wciąż pozostaje ono bardzo wysokie. Bezrobocie wśród młodzieży dochodzi do 52,4 proc. To bardzo wiele, zwłaszcza że Kosowo jest jednym z krajów o najmłodszej populacji w Europie: średnia wieku wynosi tu 30 lat.

Oficjalne dane Banku Światowego dotyczące ubóstwa w Kosowie mówią o 30 proc., ale według miejscowych analityków jest ono znacznie wyższe. Brak perspektyw i niezadowolenie obywateli z niespełnionych oczekiwań skłaniają wielu do opuszczania kraju. W 2015 roku dziesiątki tysięcy młodych mieszkańców Kosowa wyjechały w poszukiwaniu swej szansy za granicę, głównie do Niemiec.

Wszechobecna korupcja i słabość państwa prawa to również obraz dawnej prowincji Serbii zamieszkanej głównie przez etnicznych Albańczyków - pisze agencja EFE.

Sytuacji, jeśli chodzi o tworzenie miejsc pracy, nie poprawiły wzrost spożycia wewnętrznego, jaki nastąpił w ostatnich latach, i transfer zarobków kosowskich emigrantów oraz pomoc z zagranicy.

W roku 2016 wzrost gospodarczy był obiecujący - wyniósł 3,6 proc. PKB, a na ten roku Bank Światowy przewiduje 3,9 proc. Średnia płaca wynosi 450 euro.

Przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi politycy skoncentrowali kampanię wyborczą na hasłach dotyczących wzmocnienia gospodarki, spełnienia oczekiwań młodzieży i przyspieszenia rozwoju kraju liczącego 1,8 mln mieszkańców. To przesłanie do dziesiątków tysięcy wyborców rozczarowanych zdobyczami dziewięciu lat niepodległości.

Politycy wybrali taką strategię, ponieważ wiedzą, że 40 proc. ludności żyje w warunkach skrajnego ubóstwa - powiedział w telewizji RTK Shkelzen Dakaj, analityk gospodarczy.

Inny analityk, Vilhard Shala, wyraża obawę, że nowy rząd zapomni o swych obietnicach, tak jak to było po wyborach z 2014 roku, przed którymi politycy obiecywali 200 tys. nowych miejsc pracy, a nie powstało nawet 10 proc. tej liczby.

Ramush Hardinaj, lider nacjonalistycznego Sojuszu dla Przyszłości Kosowa (AAK), któremu sondaże dają zwycięstwo w głosowaniu, zapewnia, że gospodarka i młodzież będą stanowiły jego priorytety, jeśli zdoła wygrać wybory.

11 czerwca będziemy wybierali między zastojem kraju a nadejściem szybkich i pewnych inwestycji dla Kosowa - brzmiało hasło Haradinaja w kampanii wyborczej, której główne zawołanie brzmiało: "Nowy początek".

Obecna koalicja rządowa również uczyniła z gospodarki oś swego programu i proponuje jako przyszłego premiera Avdullaha Hotiego, dotychczasowego ministra finansów.

Hoti zapowiedział reformy podatkowe i prawne. Mają zachęcić do inwestowania w Kosowie. Głównie w budowę dróg i elektrowni, których brak w Kosowie. Obiecuje także poważne doinwestowanie rolnictwa.

Nie ma dla państwa i obywateli większego priorytetu niż tworzenie nowych miejsc pracy, stabilizacja, ugruntowanie prawa i bezkompromisowa walka z korupcją - mówi Hoti, który reprezentuje Koalicję dla przyszłości.

Radykalnie nacjonalistycznych ruch Samostanowienie (Vetevendosje), odpowiadając na nastroje znacznej części albańskiej młodzieży, obiecuje ze swej strony program, który formułuje w haśle "Zwrócić nadzieję". Obiecuje utworzenie państwowego funduszu industrializacji oraz położenie kresu polityce "rabunkowej prywatyzacji prowadzonej przez poprzednie rządy".

Albin Kurti, kandydat tej formacji na premiera, wydał w kampanii wyborczej walkę endemicznej korupcji w Albanii i panowaniu "prawa mafii". Zapowiedział też powołanie w rządzie specjalnego departamentu do walki z korupcją.

(az)